Końska inteligencja

Końska inteligencja

Miarą inteligencji jest skuteczność w rozwiązywaniu realnych problemów, a nie wysokie IQ
Co decyduje o sukcesie? Wysoki iloraz inteligencji? Nic bardziej mylnego. – Najważniejsza jest tzw. inteligencja praktyczna. To coś więcej niż zdolności badane w tradycyjnych testach IQ. Inteligencja praktyczna to umiejętność uczenia się na własnych doświadczeniach, a to wbrew pozorom potrafią tylko nieliczni – mówi dr Anna Baczyńska, psycholog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Jedynie 20 proc. osób z wysokim ilorazem inteligencji osiąga sukces. – George Bush senior w testach IQ zdobywał 98 punktów, a mimo to został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Zapisał się w historii jako świetny dowódca wojskowy i znakomity dyplomata w trudnym okresie przemian – po zakończeniu zimnej wojny i rozpadzie sowieckiego imperium – mówi „Wprost" prof. Robert Sternberg, psycholog z Tufts University, autor książki „Successful Intelligence: How Practical and Creative Intelligence Determine Success in Life”. Jego zdaniem, prawdziwą miarą inteligencji jest skuteczność w zmaganiu się z realnymi, a nie abstrakcyjnymi problemami.Arytmetyka życia
– Przywiązywanie przez nauczycieli olbrzymiej wagi do inteligencji uczniów powoduje, że wiele utalentowanych osób, które gorzej od innych wypadają w testach, przez lata nauki jest skazanych na niepowodzenia. Wystarczyłoby zmienić sposób nauczania na bliższy codziennemu życiu, żeby uczniowie o niższym ilorazie inteligencji okazali się geniuszami – mówi prof. Sternberg. Wskazują na to badania przeprowadzone wśród młodocianych sprzedawców ulicznych w Brazylii. Okazało się, że świetnie radzą sobie z arytmetyką w transakcjach handlowych. Aż 98 proc. badanych w takiej sytuacji poprawnie rozwiązywało zadanie. Kiedy jednak te same problemy przedstawiano im w postaci szkolnego równania, okazywały się dla nich za trudne. Potrafiło sobie z nimi poradzić jedynie 37 proc. badanych.
– Życiowe problemy nie mają jednego, jasno sformułowanego, poprawnego rozwiązania. Zwykle nie istnieją też oczywiste kryteria oceny wybranego sposobu postępowania. Takie wyzwania sami musimy dostrzec i zdefiniować, po czym samodzielnie zgromadzić niezbędną do ich pokonania wiedzę i opracować sensowny plan działania – mówi dr Baczyńska. Zadania testowe są miarą „sztucznej" inteligencji. Ich rozwiązanie nie przynosi korzyści w codziennym życiu, więc nie budzi emocji. W przeciwieństwie do życiowych dylematów, które zawsze wpływają na życie osobiste i wiążą się z poniesieniem konsekwencji wynikających z wybranego sposobu ich rozwiązania.

Żyłka do interesów
Osoby o wysokim IQ szybko analizują sytuację, ale w codziennym życiu nie zawsze potrafią to wykorzystać. Z reguły działają według schematu, który udało im się rozszyfrować. Odwrotnie jest z ludźmi o wysokiej inteligencji praktycznej, którzy wnioski ze zdobytych doświadczeń szybko wcielają w życie. Są świetnymi strategami. Zwykle przechodząc do nowego miejsca pracy, nie przystosowują się do sytuacji, ale zmieniają zastaną rzeczywistość. W biznesie te umiejętności określa się jako „żyłkę do interesów". Jack Welch, twórca potęgi General Electric nazywany menedżerem XX stulecia, twierdzi, że nigdy nie odwracał się od rzeczywistości, ale wyciągał z niej wnioski. To pozwalało mu przewidywać rozwój sytuacji i szybko tak modyfikować sposoby działania, by odnieść sukces. „Nie można zawsze być zwycięzcą. Ale ważne jest, jak po raz kolejny wsiadasz na konia” – twierdzi Welch.
Praktyczne umiejętności nie zależą jedynie od zgromadzonych doświadczeń. Wielu pracodawców poszukuje pracowników z wieloletnim doświadczeniem na podobnym stanowisku. To błąd. Osoby o niskiej inteligencji praktycznej nawet po kilkunastu latach pracy w podobnej firmie będą miały trudności z wdrożeniem się do pracy na podobnym stanowisku w innym miejscu, bo nie potrafią przekuwać zdobytej wiedzy na praktyczne działanie. Potwierdziły to badania prof. Sternberga prowadzone wśród dowódców wojskowych różnych szczebli. Ci, którzy mieli największe doświadczenie, wcale nie podejmowali najbardziej trafnych decyzji.

Uparty jak Lis
Trzeba się nauczyć wykorzystywać zalety. Dziennikarz Tomasz Lis w każdym prowadzonym przez siebie programie telewizyjnym „trenuje" determinację w dążeniu do celu. Zawsze potrafił ocenić, co może mu przynieść korzyści, i zanadto nie zawracał sobie głowy tym, jak się pozbyć słabości. – Pracuję nad  pokonaniem swoich słabości tylko tyle, ile trzeba, żeby mi nie przeszkadzały – mówi Tomasz Lis. Nie popada też w depresję, przynajmniej nie na dłużej niż kilka godzin. Nie pozwala się zarażać negatywną energią innych. – Doświadczyłem tego wiele razy, także ostatnio, kiedy wszyscy pisali „to koniec Lisa”. Za takie stwierdzenia może powinienem być wdzięczny, bo nic mnie bardziej nie mobilizuje do walki. Podobnie traktuje porażki florecistka Sylwia Gruchała. – Analizuję błąd, który popełniłam, i staram się go naprawić, by później mieć satysfakcję z nowego sukcesu – mówi mistrzyni szermierki.
Teresa Mokrysz, założycielka firmy Mokate, potrafi zaakceptować chwilową niepopularność, jeśli jest to konieczne do osiągnięcia lepszych wyników. Taka postawa jest charakterystyczna dla osób z wysoką inteligencją praktyczną. Nie ulegają one popędom tak łatwo jak osoby z wysokim IQ. Bo wysoki iloraz inteligencji wcale nie ułatwia kontrolowania emocji i zachowań. Wręcz przeciwnie. – Osoby bardzo inteligentne cechuje słabość woli, bo szybko się uczą i mają przekonanie, że nie muszą wyrabiać cierpliwości i determinacji w działaniu – mówi prof. Sternberg. Skutkiem tego jest brak samokontroli i brak sukcesów.
Okładka tygodnika WPROST: 34/2008
Więcej możesz przeczytać w 34/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także