Jemen: zamach na ambasadę USA

Jemen: zamach na ambasadę USA

Napastnicy, którzy zaatakowali ambasadę USA w Sanie, prawdopodobnie próbowali się do niej dostać - poinformowało jemeńskie MSW. Przed placówką wybuchły dwa samochody-pułapki. Zginęło co najmniej 16 osób, w tym czterech cywili czekających przed wejściem.

Do ataku przyznał się Islamski Dżihad w Jemenie. USA nie wykluczają jednak, że mogła stać za nim Al-Kaida. Przedstawiciel Departamentu Stanu Sean McCormack ocenił, że akcja ma "wszelkie cechy ataków Al-Kaidy".

Rano przy głównej bramie ambasady i przed wejściem dla interesantów eksplodował samochody-pułapki. Wkrótce po pierwszym wybuchu przed ambasadę podjechał samochód z którego wyskoczyli napastnicy uzbrojeni w rakietowe granatniki przeciwpancerne i broń automatyczną. Część z nich była przebrana w  jemeńskie mundury. Doszło do wymiany ognia między ochroną placówki a  napastnikami wspieranymi przez snajperów rozlokowanych po drugiej stronie ulicy. Jemeńskie MSW twierdzi, że napastnicy prawdopodobnie chcieli dostać się na  teren ambasady.

Według jemeńskich sił bezpieczeństwa wśród ofiar jest sześciu napastników, sześciu jemeńskich strażników i czterech cywili - trzej Jemeńczyków i jeden Hindus. Jemeńskie służby medyczne poinformowały, że w wyniku zamachu rannych zostało co najmniej siedem osób. Wśród rannych prawdopodobnie są dzieci.

Źródła w ambasadzie USA podały, że nic się nie stało żadnemu z jej pracowników, a personel placówki przebywa obecnie w bezpiecznym miejscu. Placówka stara się skontaktować ze wszystkimi obywatelami amerykańskimi przebywającymi w Jemenie.

Po ataku ambasada i jej sekcja konsularna zostały zamknięte. W jednym z  budynków na terenie kompleksu widać było płomienie. Jemeńskie siły bezpieczeństwa otoczyły cały teren wokół niej.

Telewizja Al-Arabija podała, że sprawcy zamachu z Islamskiego Dżihadu w  Jemenie zagrozili przeprowadzeniem kolejnych ataków w innych rejonach Zatoki Perskiej i wezwali prezydenta Jemenu Alego Abd Allaha Salaha do uwolnienia z  więzienia kilku członków tej grupy.

Amerykańska ambasada w Sanie była już celem ataku w marcu obecnego roku. Trzy pociski wystrzelone z moździerza chybiły i trafiły w pobliską szkołę; zginął jemeński ochroniarz ambasady, a rannych zostało kilkanaścioro dzieci. Do zamachu przyznała się grupa związana z Al-Kaidą.

Jemen jest jednym z amerykańskich sojuszników w wojnie z terroryzmem, ogłoszonej po atakach na USA z 11 września 2001 roku.

Mimo wysiłków władz jemeńskich Al-Kaida pozostaje w tym kraju aktywna. Ta  terrorystyczna organizacja jest oskarżana o wiele zamachów w Jemenie, m.in. na  amerykański okręt w Adenie w 2000 roku, kiedy zginęło 17 marynarzy USA, i na francuski tankowiec dwa lata później.

ab, keb, ND, pap

Czytaj także

 0