Lep na Polaka

Lep na Polaka

Niemcy walczą o inwestorów ze Wschodu, zwłaszcza z Polski
Gromy na polską „konkurencję podatkową" ciskał kilka lat temu Gerhard Schröder. Dziś można by spytać byłego kanclerza, dlaczego tyle landów walczy o inwestorów z Polski – także za pomocą ulg podatkowych. Widmo zastoju gospodarczego i wzrostu bezrobocia w Europie Zachodniej sprawia, że znikają ostatnie bariery dla inwestorów z naszego regionu. Dziś nawet Niemcy czy Austriacy, którzy zwykle piętrzyli przeszkody przed obcym kapitałem, zwłaszcza przed traktowanymi nieco protekcjonalnie przedsiębiorcami z Europy Środkowej, gorąco nakłaniają Polaków, Czechów czy Rumunów do otwierania u siebie fabryk, biur i sklepów.Tanio jak u Niemca
Do inwestycji za Odrą zachęca „przecena" zachodnich firm, które można dziś dość tanio kupić, oraz niższe niż u nas koszty uruchomienia firmy. – Co prawda robocizna w Niemczech jest droższa, ale stanowi tylko 7 proc. kosztów produktu finalnego. Natomiast surowce, takie jak drewno czy szkło, które stanowią 80 proc. moich kosztów, są
w Niemczech około 20 proc. tańsze. W dodatku za wynajem hal w Zagłębiu Ruhry płacę połowę tego, co w okolicach Warszawy – mówi Ryszard Florek, właściciel producenta okien dachowych Fakro, który otwiera właśnie drugi magazyn pod Düsseldorfem. Centralne i lokalne władze w Niemczech są gotowe sporo dopłacić za inwestycję. W efekcie tylko w RFN działa już około 20 tys. polskich firm, które zainwestowały tam około 650 mln euro.

Szybka ścieżka
– Lokalny urząd pracy pomógł nam w znalezieniu pracowników, udostępnił biuro, otrzymaliśmy też dotację do zatrudnionych bezrobotnych – mówi Cezariusz Szlachcic, prezes największego polskiego dystrybutora papieru Cezex, który w Berlinie za 500 tys. euro otworzył własną hurtownię. W stolicy Niemiec każdy chętny może założyć firmę „na próbę". Za 2400 euro Berlin Partner, instytucja ściągająca inwestorów, zapewnia mu na trzy miesiące w pełni wyposażone biuro, apartament mieszkalny oraz karnet komunikacji miejskiej. O inwestorów z Europy Środkowo-Wschodniej zabiega też Bawaria. – Szacujemy koszty inwestycji, informujemy o pomocy finansowej, wskazujemy korzystne lokalizacje, a nawet pośredniczymy w nawiązywaniu kontaktów – mówi Maciej Czauderna z Invest in Bavaria, organizacji odpowiedzialnej za pozyskiwanie inwestorów.
W Austrii nawet małe przedsiębiorstwa z zagranicy mogą korzystać z darmowego doradztwa podatkowego i prawnego oraz pomocy w znalezieniu lokalizacji dla biura czy fabryki, załatwieniu spraw urzędowych. – W latach 2001-2002 z naszą pomocą w Austrii zainwestowało pięć firm z Europy Środkowej i Wschodniej. Rok temu – już 23 – chwali się Birgit Braunwieser, dyrektor na Europę Środkową i Wschodnią w ABA-Invest in Austria, największej austriackiej organizacji zajmującej się przyciąganiem zagranicznych firm. Były to głównie przedsiębiorstwa z udziałem kapitału węgierskiego, rosyjskiego, słowackiego i czeskiego. Teraz zaczynają inwestować Polacy.
Własne biura otworzyły w Polsce m.in. landy Bawaria i Dolna Saksonia oraz region Dolna Austria. Biuro Dolnej Saksonii zorganizowało kilkudziesięciu menedżerom dużych polskich spółek wyjazd na mecz mistrzostw świata w piłce nożnej w 2006 r., aby przy okazji nakłonić ich do zainteresowania się biznesem w tym landzie.

Biznes z dopłatą
Doradztwo i pomoc, ale też wsparcie finansowe z centralnych i lokalnych budżetów zwykle jest uzależnione od miejsca i wielkości inwestycji. Na przykład w Niemczech najhojniej obdarowywani są inwestorzy w dawnej NRD, a w Austrii – w Burgenlandzie, najbiedniejszym regionie kraju. Olgierd Kajak, który w marcu 2008 r. zainwestował w Wiedniu 70 tys. euro w stworzenie oddziału firmy Yacht Service z Nowego Miasta Lubawskiego, przez kilka miesięcy był zwolniony z płacenia podatków i składek na ubezpieczenie społeczne. Małe firmy mogą w wielu regionach liczyć na pomoc wynoszącą do 50 proc. wartości inwestycji – w formie dotacji (na wyposażenie firmy, stworzone miejsca pracy, szkolenie pracowników itp.) czy ulg podatkowych. Polacy coraz częściej porównują więc oferty i przebierają w „promocjach". – Zainwestujemy tam, gdzie otrzymamy najlepsze warunki i wparcie finansowe – zapowiada ojciec Zygmunt Galoch, szef krakowskiej firmy Benedicite, w której sklepach można kupić m.in. produkty spożywcze wytwarzane przez mnichów z opactwa w Tyńcu. Kolejne sklepy firma zamierza otwierać właśnie za Odrą.
Na Zachodzie, nie tylko w Niemczech i Austrii, ale także na przykład w Irlandii, jest dziś tanio ze względu na pogarszającą się sytuację gospodarczą, więc inwestycje mogą wyglądać ryzykownie. Koniunktura prędzej czy później się jednak poprawi. Wtedy zdobycie przyczółków na wielkich rynkach, uzyskane niskim kosztem, może się okazać najlepszą inwestycją.

Inwestycyjny wabik

Irlandia
Agencja przyciągająca inwestycje zagraniczne oferuje pakiet zachęt finansowych, które pozwalają zmniejszyć koszty firm, szczególnie na etapie ich wczesnego rozwoju. Maksymalna wysokość grantu waha się od 17,5 proc. wartości inwestycji w Dublinie do 40 proc. w tzw. regionie BMW (Border, Midlands,
Western). Granty na tworzenie miejsc pracy nie podlegają opodatkowaniu. Ich wysokość jest zatwierdzana osobno dla każdego nowo powstałego miejsca pracy. Dofinansowanie miejsca pracy wynosi od 1250 euro do 12 500 euro. Oferowane są również środki na pokrycie kosztów związanych ze szkoleniami pracowników

Belgia
Na szczeblu regionalnym przyznawane są subsydia finansowe dla nowych inwestorów. Ich maksymalna wielkość wynosi 21 proc. wartości inwestycji. Przy zatrudnianiu osób pozostających przez dłuższy czas bez pracy (12 miesięcy albo 24 miesiące) pracodawca przez dwa lata korzysta ze znacznych obniżek w składkach na ubezpieczenia społeczne (nawet do 100 proc. przy zatrudnieniu osoby bezrobotnej w ciągu 24 miesięcy).

Austria
W Austrii najhojniej inwestorzy obdarowywani są w Burgenlandzie, gdzie małe firmy mogą otrzymać dofinansowanie równe nawet połowie wartości inwestycji, średnie firmy do 40 proc. jej wartości, a duże do 30 proc. W większości miast Dolnej Austrii dofinansowanie sięga odpowiednio 40 proc., 30 proc.
i 20 proc. dla małych, średnich i dużych przedsiębiorstw. W pozostałych regionach Austrii jest to odpowiednio 35 proc., 25 proc., 15 proc.

Źródło : Marek Kudła,Wydział Promocji Handlu i Inwestycji



Okładka tygodnika WPROST: 39/2008
Więcej możesz przeczytać w 39/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także