Inwazja intruzów

Inwazja intruzów

Czym nam grożą pasożyty jelitowe
Można się nimi zarazić w przejściach podziemnych i w piaskownicach. Czasem wystarczy bosą nogą albo w sandałach wejść w kałużę, zjeść plasterek szynki, by paść ofiarą pasożyta. Oprócz glisty ludzkiej i owsików zagraża nam glista kocia (Toxocara canis). Nie wystarczy umyć ręce, owoce i warzywa, by się ustrzec przed pasożytami jelitowymi.
W Polsce coraz częściej pojawiają się węgorki i tęgoryjce. Ze złożonych przez samicę węgorka jaj wylęgają się larwy, które mogą żyć w glebie. Sprzyjające im warunki występują w miastach, szczególnie w przejściach podziemnych lub w sąsiedztwie rur odprowadzających ścieki. Szambo w żołądku
Chcąc się ustrzec glistnicy, lepiej kupować warzywa i owoce w hipermarketach, bo pochodzą z upraw sztucznie użyźnianych. W Polsce na poletka i  działki wciąż często wylewa się nieczystości z szamb (zamiast je spuszczać w oczyszczalniach ścieków, gdzie niszczone są jaja pasożytów). Glista jest szczególnie niebezpieczna, bo z przewodu pokarmowego wędruje do płuc, wywołując duszność, kaszel, odkrztuszanie z krwią. A ponieważ dorosły robak ma kilkanaście centymetrów długości, bywa i tak, że kłąb glist „zatyka" jelito, powodując jego niedrożność. To dużo groźniejsze niż zatkanie dróg żółciowych, do czego wystarczy pojedynczy osobnik. Na szczęście leczenie jest proste – lek podaje się tylko raz.
Jaja z psich odchodów schną i unoszą się w kurzu. Jeśli przypadkowo połkniemy jajo glisty kociej lub psiej, nie rozwija się ona u nas tak jak glista ludzka. Jej larwy trafiają do wątroby (najczęściej) lub na przykład do oka (stąd toksokaroza trzewna i oczna). A podejrzenie tego zakażenia budzi wysoka eozynofilia (marker uczulenia). Lekarz zleca wtedy badanie kału i oznacza we krwi przeciwciała. Leczenie toksokarozy sprawia duży kłopot; trudno dotrzeć do robaka z lekiem i trudno ocenić wyniki leczenia (w oku żywy robak wygląda tak samo jak martwy).

Wieprzowina z włośnicą
Włośnicą zarażamy się, jedząc surowe mięso świni, także dzikiej, bo ta wcześniej mogła zjeść inne zarażone zwierzę, np. szczura czy lisa, który zdechł z powodu włośnicy. Większość wieprzowych wędlin nie przechodzi obróbki w wysokiej temperaturze. Surowe są na przykład kiełbasy sopocka, krakowska i żywiecka czy szynka babuni. Są więc potencjalnym źródłem włośnicy. Powinno się zatem jeść pieczone wyroby – schab czy boczek – oraz gotowane, jak biała kiełbasa. Włośnica jest chorobą śmiertelną. Osiadające w mięśniach włośnie wyzwalają olbrzymią reakcję uczuleniową, która ma zabić lub tak osłabić ofiarę (szczura lub lisa), by stała się ona łatwym łupem dla innego zwierzęcia. Taki jest zawsze los żywiciela pośredniego. Na szczęście w Polsce istnieje obowiązek badania mięsa, a polskie służby weterynaryjne działają sprawnie. Jeśli dochodzi do zakażeń, to przeważnie łagodnych, które najpóźniej po dwóch miesiącach kończą się samowyleczeniem. Objawy włośnicy pojawiają się dwa tygodnie po niefortunnym posiłku. Są nimi bardzo silne bóle mięśni, drobne wybroczyny na skórze i pod paznokciami, a czasem także obrzęk powiek i przedniej części podudzi. W leczeniu stosuje się przede wszystkim sterydy. Działa na nie także mocny alkohol.

Miejskie owsiki
Owsiki występują przede wszystkim w miastach. Na wsi ludzie nie żyją w skupiskach, a dzieci rzadko chodzą do przedszkola. Żyją w końcowym odcinku jelita grubego, poruszając się pod prąd niczym pstrąg w strumieniu. Od czasu do czasu, głównie nocą, samice owsików wychodzą przez odbyt i składają wokół niego jaja, co powoduje świąd. Owsiki nie wyrządzają człowiekowi wielkiej krzywdy, ale gdy się już zarazimy, trwają w organizmie latami. Owsik stwarza większe zagrożenie dla małych dziewczynek niż dla kobiet, chłopców i mężczyzn. Może doprowadzić do zapalenia narządu rodnego, a nawet do niedrożności jajowodów.
W końcu jaja owsików osiadają na bieliźnie, skąd rozprzestrzeniają się dalej, przyczepiając do drobinek kurzu. Zabić je może tylko brak wilgoci i czas. Leczenie jest mało skuteczne, bo trzeba by nim objąć wszystkich chorych, a tego praktycznie nie da się zrobić. Tak jak nie da się usunąć miliardów jaj w kurzu.
Groźniejsze od owsików są włosogłówki, także żyjące w jelicie grubym i żywiące się krwią. Jeden robak wypija wprawdzie ledwie ćwierć kropelki krwi dziennie, ale włosogłówek są w jelicie tysiące. Powodują bóle brzucha, biegunkę, a u dzieci – anemię. Robaki składają jaja w stolcu, a gdy trafią do gleby, na przykład na działce, może dojść do zakażenia. Wystarczy na przykład niedostatecznie wypłukać sałatę. Włosogłówczycę jest jednak łatwo wyleczyć – lek podaje się raz.
Okładka tygodnika WPROST: 39/2008
Więcej możesz przeczytać w 39/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • [email protected] IP
    Hey co moge powiedziec owsiki to przerabana sprawa nie dająci spokoju w dzień a w nocy szczególnie wiem to z własnego doświadczenia.Mam je od dziecka mam już ich dość dbam o chigiene w moim domu nikt ich nie miał nie wiem czemu mnie to sie przytrafiło.Tabletki już mi nie pomagają a jadłam różnego rodzaju je czytałam że czosnek pomaga prosze kogos o pomoc może ma ktoś inne sposoby zwalczania tego paskudztwa.Boje sie o moją rodzine

    Czytaj także