Stoi na stacji lokomotywa

Stoi na stacji lokomotywa

Rozmowa z GERHARDEM SCHRÖDEREM kanclerzem Niemiec
 

Piotr Cywiński: Kiedy w Europie nastąpi odwrót od mirażu socjalnej gospodarki rynkowej?
Gerhard Schröder: Przyznam, że z większą troską obserwuję wzmacnianie się w Europie sił prawicowo-populistycznych i wrogich wobec obcokrajowców. Sił, które rozniecają uprzedzenia, stawiają na resentymenty, są przeciwne tolerancji, liberalizmowi i nie cofają się przed otwartym wyrażaniem antysemityzmu. Jestem pewien, że niemieccy wyborcy dadzą wkrótce wyraźny znak, że mój kraj postawi tamę tym siłom prawicy.
- Czy Polska jest zakładnikiem w niemiecko-francuskim konflikcie o subwencje dla rolnictwa i reformę agrarną w Unii Europejskiej, której pan się domaga?
- To całkowicie błędne rozumowanie. Chodzi nam jedynie o wyjaśnienie, jakie fundusze będzie mieć do dyspozycji Unia Europejska, żeby finansować wspólną politykę rolną po przyjęciu nowych członków, oraz jaki udział będą w tym miały kraje kandydujące do unii. Zaproponowałem taki kształt czekającej nas reformy agrarnej, by stworzyć finansowe pole manewru, korzystne dla nowych członków. Jest dla mnie zupełnie jasne, że także w przyszłości będzie obowiązywać unijna zasada solidarności silniejszych ze słabszymi.
- Jest pan jednak przeciwnikiem propozycji Komisji Europejskiej, która uważa, że Polska powinna otrzymywać dopłaty bezpośrednie dla rolników.
- Polskie życzenie wstąpienia do unii Niemcy będą popierały tak jak do tej pory. Choćby z tego względu, że rozszerzenie UE jest dla Niemiec korzystne. Nie wyobrażam sobie pierwszej rundy rozszerzenia wspólnoty bez Polski. Nowi członkowie powinni być włączani stopniowo do wspólnej polityki rolnej i dotyczy to także dopłat bezpośrednich. Polska musi z kolei, jak wszyscy nowi członkowie, wypełnić obowiązki wynikające z członkostwa w UE.
- Pana chadecki rywal Edmund Stoiber twierdzi, że warunkiem wejścia do unii Czech i Polski musi być unieważnienie dekretów wywłaszczeniowych i wypłacenie odszkodowań dla wysiedleńców.
- W niemieckiej opinii publicznej i wśród wszystkich partii Bundestagu istnieje konsensus, że nie będziemy łączyć kwestii stosunków bilateralnych między naszymi krajami i spraw wywodzących się z przeszłości z człon-
kostwem Polski w unii. Z wielu względów dla Europy jest bardzo korzystne, by Polska i inne kraje kandydackie szybko stały się członkami Unii Europejskiej. Szczególnie my, Niemcy, sąsiedzi Polski, chcemy, by nasze kraje jako równoprawni członkowie unii wspólnie tworzyły przyszłość naszego kontynentu.
- Po wyborach do Bundestagu w 1998 r. stwierdził pan, że decydującym kryterium w ocenie pańskiego rządu w 2002 r. powinny być osiągnięcia w zwalczaniu bezrobocia. Trudno dziś o powód do dumy w tej dziedzinie?
- Należy rozróżnić dwie fazy rozwoju: podczas mojej kadencji zatrudnienie wzrosło o 1,2 mln osób. To z pewnością powód do zadowolenia. Równocześnie negatywny wpływ na niemiecką gospodarkę i rynek pracy wywarły kryzys gospodarki światowej i skutki zamachów terrorystycznych z 11 września ubiegłego roku. Z tych powodów nie udało nam się dokonać redukcji bezrobocia na taką skalę, jak się spodziewaliśmy. Dlatego, opierając się na koncepcji tzw. komisji Hartza, w której zasiedli przedstawiciele wszystkich grup społecznych, rząd podjął decyzję o największej w powojennej historii Niemiec reformie rynku pracy. Reforma ma wesprzeć tworzenie nowych stanowisk i poprawić pośrednictwo w przydzieleniu bezrobotnym 1,5 mln istniejących w Niemczech wakatów. Na usuwanie skutków powodzi przeznaczyliśmy 10 mld euro. Fundusze przeznaczone na odbudowę stymulują inwestycje, zawieranie umów z rzemieślnikami i przedsiębiorcami, a więc tworzą na wschodzie Niemiec nowe miejsca pracy.
- Drugim kryterium oceny miało być zdynamizowanie wzrostu gospodarczego. Niemcy wloką się jednak w ogonie Unii Europejskiej, a prognozy nie są obiecujące. Edmund Stoiber twierdzi, że przyczyną jest "brak idei rządu Schrödera"...
- Kandydat Stoiber najwyraźniej nie zna liczb. Od czasu objęcia władzy przez czerwono-zieloną koalicję niemiecka gospodarka rozwija się stabilniej niż w poprzednich latach. Spadek dynamiki rozwoju gospodarczego w USA najsilniej odbił się właśnie na Niemczech, największym eksporterze. Mimo to w latach 1998-2001 przeciętna naszego rozwoju była wyższa niż podczas ośmiu wcześniejszych lat, gdy Sta-ny Zjednoczone przeżywały jeszcze boom gospodarczy. Działo się tak wskutek naszych szeroko zakrojonych reform, z przebudową systemu podatkowego i konsolidacją budżetu włącznie. Dzięki naszej polityce wyraźnie poprawiły się warunki gospodarowania. Jesteśmy atrakcyjniejsi dla zagranicznych inwestorów. Od 1998 r. wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych wyniosła 320 mld euro, czyli zwiększyła się niemal dziesięciokrotnie.
- Wierzy pan, że Niemcy będą w stanie znów odgrywać rolę lokomotywy w gospodarce Unii Europejskiej?
- Tak, jeśli rząd federalny utrzyma swój kurs na modernizację. Ponadto w najbliższych latach pojawią się korzystne impulsy dzięki rozszerzeniu Unii Europejskiej.
- Kiedyś powiedział pan: "Niemcy są mądrymi wyborcami". Jeśli wyborcy zdecydują się na Edmunda Stoibera, jak pan to skomentuje?
- Niemcy są mądrymi wyborcami, dlatego pan Stoiber pozostanie premierem Bawarii.

Okładka tygodnika WPROST: 38/2002
Więcej możesz przeczytać w 38/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0