Lolitki Disneya

Lolitki Disneya

Dlaczego kilkuletnie dziewczynki są przerabiane na dorosłe kobiety
Doczepiane blond loki, sztuczne rzęsy i opalenizna, róż na policzkach i kryształki na tipsach. Te atrybuty króliczków „Playboya" coraz częściej można zobaczyć już u dziewczynek uczęszczających do przedszkola. To nie dziecięca pornografia – małe lolitki ze snu pedofila – ale swoista hodowla kilkuletnich gwiazdeczek, które rekompensują swoim mamusiom niespełnione marzenia o karierze. Mamusie biorą przykład z Madonny, która prowadza swoją 11-letnią córkę Lourdes na zabiegi upiększające do spa. Z Katie Holmes i Toma Cruise’a malujących dwuletniej córeczce Suri paznokcie i rozjaśniających jej włosy. Naśladują 14-letnią siostrę Lindsey Lohan, Ali, która właśnie powiększyła sobie biust. Podobnie jak kiedyś Britney Spears, która sprawiła sobie implanty w wieku 17 lat.Stare dzieciaki
Dziewczynka strojąca się ukradkiem w za duże szpilki mamy i malująca usta jej szminką nie budziła kiedyś emocji, bo to normalny etap rozwoju dziecka. Teraz standardem pośród uczennic gimnazjów i podstawówek jest pełny makijaż, kolczyk w pępku czy farbowane włosy. Na forach internetowych przedszkolanki anonimowo się skarżą, że rodzice coraz częściej przyprowadzają swoje pociechy z błyszczykiem na ustach i pomalowanymi paznokciami. Korzysta z tego przemysł kosmetyczny – w popularnej sieci Sephora są szminki i cienie do powiek z wizerunkiem lalki podobnej do Barbie, a w H&M z postaciami z kreskówek – kotkiem Hello Kitty i śliczną Betty Boop. Firma Coty wypuściła z kolei wodę toaletową o zapachu lizaków Chupa Chups.
W Wielkiej Brytanii kwestia makijażu dla najmłodszych to już żadne tabu: w sieci sklepów kosmetycznych Boots można kupić zestaw pre-teens, czyli dla dzieci do 10. roku życia. Jak wynika z badań przeprowadzonych na Wyspach, sześć na dziesięć dziewczynek w wieku 7-10 lat używa szminki, dwie na pięć cieni do powiek i konturówki, a co czwarta tuszu do rzęs.
Lawinowo rosnąca liczba tzw. starych-maleńkich rozkręciła biznes związany z poprawą „nieletniej" urody. Popularne są już nie tylko salony fryzjerskie, gdzie dzieci mogą m.in. przedłużyć włosy, ale też salony kosmetyczne. Zabiegi w ofercie są te same co dla dorosłych – oprócz usuwania zmarszczek. W Stanach Zjednoczonych zapanowała moda na zabieranie z sobą dzieci do ośrodków spa. W 2007 r. odwiedziło je 5 mln dzieci. Połowa z 14 tys. funkcjonujących w USA spa proponuje zabiegi dla dzieci, w tym minipedi i minimani, czyli pedikiur i manikiur, regulację brwi, woskowanie ciała, maseczki upiększające, masaże czy regenerację skóry po opalaniu. Hitem są urządzane w spa party urodzinowe, na których jubilatka może się przebrać m.in. za Hannah Montanę, bohaterkę najpopularniejszego obecnie w Stanach serialu dla dzieci (w Polsce serial nadawany jest przez TVP 1). Grająca ją Miley Cyrus, 15-letnia aktorka Disneya, twierdzi, że jest nowym symbolem seksu. Zasłynęła niedawno półnagą sesją dla magazynu „Vanity Fair".
Coraz częstsze są upiększające operacje plastyczne dla nastolatek. Te, którym natura poskąpiła obfitego biustu, nie chcą już czekać na osiągnięcie pełnoletności. W samych USA co roku operacji powiększania biustu poddaje się 50 tys. nastolatek.
Z ankiety przeprowadzonej przez młodzieżowy magazyn „Bliss" wynika, że jedna trzecia brytyjskich nastolatek jest zdecydowana się poddać upiększającym zabiegom chirurgicznym, a drugie tyle rozważa taką możliwość. Największą popularnością cieszy się odsysanie tłuszczu z brzucha i ud. Powiększyć biust chce 41 proc., a 15 proc. zmniejszyć pośladki. 41 proc. nastolatek uważa, że takie zabiegi powinny być za darmo przeprowadzane przez publiczną służbę zdrowia.

Być jak Katie Price
Nagrodzony Oscarem amerykański film „Mała Miss" wywołał dwa lata temu gorącą dyskusję na temat kultu urody wśród najmłodszych. Bohaterką filmu jest 6-letnia Olive, której marzeniem jest udział w konkursie piękności. To temat jak najbardziej na czasie, bo konkursy małej miss i małego mistera są w USA powszechne. W ich popularności nie przeszkodziła nawet tragedia sprzed 10 lat, kiedy to zamordowano 6-letnią JonBenet Ramsey. Dziewczynka, wygrywająca wszystkie konkursy po kolei, została zgwałcona i uduszona – sprawcy do tej pory nie odnaleziono. Duże poruszenie wywołał też nakręcony przez BBC dokument „Sasha: Beauty Queen At 11" – o 11-letniej Sashy Bennington. Miss Wysp Brytyjskich wygląda jak ucieleśnienie Barbie. Tipsy i sztuczne rzęsy dokleja od ósmego roku życia. U fryzjera dziewczynka ma doczepiane sztuczne pasma, a włosy są rozjaśniane na platynowy blond. Kilka razy w miesiącu chodzi też na natryskowe opalanie, bo jej matka uważa, że jest zbyt blada. Pytana o to, jak opisałaby siebie, odpowiada: „Ładna, głupiutka blondynka. Umysł mi niepotrzebny”. Matce to nie przeszkadza. Marzy, by Sasha w przyszłości wyglądała jak Katie Price, modelka, która zasłynęła wypowiedzią, że boi się uduszenia podczas snu przez swoje gigantyczne silikonowe piersi. Matka Sashy kiedyś była modelką, ale zaczęła dopiero w wieku 23 lat, dlatego, jak sądzi, nie zrobiła kariery. Sasha i inne dziewczynki przerobione na dorosłe kobiety to projekcja kompleksów rodziców. – Wystawianie najmłodszych na ten swoisty targ wynika z użytkowego stosunku do dziecka, które może się stać dla rodziców źródłem prestiżu, lub z chęci zapewnienia dziecku dobrego wstępu do kariery w roli aktorki czy modelki – mówi Anna Giza-Poleszczuk, zastępca dyrektora Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Miss z Białegostoku
Zwyciężczynią tegorocznego, zorganizowanego w Egipcie konkursu na małą miss świata jest Janka Krasowska z Białegostoku. Od amerykańskich miss różni ją dyskretniejszy makijaż i mniej wyzywający strój. W Polsce rynek konkursów piękności dla dzieci też powoli rozkwita. Tego typu imprezy organizuje się już niemal w każdej gminie. Na konkurs zorganizowany przez pismo „Nowiny" (ukazujące się na Podkarpaciu) zgłoszono 423 dzieci. – To dziadkowie namówili mnie, bym zaprowadziła córkę na konkurs. W końcu niczego jej nie brakuje. Co prawda była zawiedziona, że nie otrzymała głównej nagrody, ale i tak cały czas oglądamy nakręcony na wyborach film pamiątkowy – mówi mama 3-letniej Weroniki Pleśniak, która znalazła się w finale Małej Miss i Mistera Nowin 2008.
– Zdajemy sobie sprawę, że takie konkursy wiążą się z pewnym ryzykiem, zwłaszcza ze strony rodziców, którzy w sposób przesadny angażują się w proces upiększania swoich dzieci. Oni przeżywają te konkursy chyba najbardziej – mówi Dorota Klusek, przez ostatnie dwa lata zajmująca się organizowaniem wyborów Mini Miss Ziemi Świętokrzyskiej. W tym roku po raz pierwszy wyborom Miss Dolnego Śląska towarzyszyły równocześnie wybory małej miss. Tylko z Legnicy zgłosiło się 70 kandydatek. Małgorzata Ohme, psycholog dziecięcy ze Szkoły Głównej Psychologii Społecznej, uważa, że udział w takich konkursach ma negatywny wpływ na rozwój psychofizyczny. – Kilkuletnie dzieci nie mają tak rozwiniętego myślenia, żeby zrozumieć konkurs i jego prawa, by móc się pogodzić z przegraną. W takim wypadku pozostają z wiedzą, że są gorsze – podkreśla Ohme.



Okładka tygodnika WPROST: 42/2008
Więcej możesz przeczytać w 42/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 7
  • aga IP
    Jeżeli jesteś mamą małej miss, twoja córka bierze udział w konkursach i chcesz nam opowiedzieć o przygotowaniach i osiągnięciach swojej małej księżniczki zgłoś się do programu Miasto Kobiet w Tvn Style.
    a.lubawska(małpka)tvn.pl
    516444962
    • kk IP
      Jest błąd w tekście, ta sześciolatka z USA nie została zgwałcona!
      • wolny umysł IP
        Artykuł jest dobry, nikt tu nie robi \" z igły widły\". Pewnie jesteś jedną z tych matek, co się trzęsie nad swoją córką, żeby wygladała obrzydliwie nienaturalnie. Współczuje twoim dzieciom. A tak poza tym słowo \"kobiecość\" jest grubo przereklamowanae i rozdmuchane przez masmedia. To że robisz te wszystkie zabiegi upiększające, nawet jako dorosła, chyba spowodowane jest płycizną umysłową i jest to zwykła strata energii. Nic nie musisz jako kobieta ani mężczyzna. To tylko kulturowe ograniczenia, które sami na siebie nakładamy!!
        • mika IP
          Widać, że dziennikarzom Wprost się nudzi i robią z igły widły. Nie ma takiego problemu. To nie jest PRL, gdzie dziewczynki starano się utzymać jak najdłużej w stanie dziecięcym. Kobiety są kobiece, a normalne zdrowe dziewczynki chcą być kobietami.
          • -KIKI- IP
            uwazam ze to wina ich matek i być może starszych rówiesniczek.Bo teraz to świat wywrócil sie do gory nogami i raczej nie zdaja sobie sprawy ze za kilka lat beda wygladaly jak stare tapeciary ze zmarszczkami i workami pod oczami.I NIKT TAKIM DZIEWCZYNOM NIE DAJE WYTLUMACZYC JAK BEDA WYGLADALY W PRZYSZLOSCI!!!!!!!!!!
            • anna IP
              miałam okazję zobaczyć raz taki konkurs... to co tam się dzieje jest przerażające

              Czytaj także