Pomarańczowa spryciara

Pomarańczowa spryciara

Julia Tymoszenko
Nigdy się nie pochwaliła wielkością swojego majątku. Ani przed dziennikarzami, ani przed urzędem skarbowym. Być może dlatego i tygodnik „Wprost", i amerykański „Forbes" pomijają Julię Tymoszenko na swoich listach 100 najbogatszych Europy Środkowej i Wschodniej. Szacunki dziennikarzy wynoszą od 2,5 mld USD do 6 mld USD, lecz równie dobrze można te kwoty uznać za wyssane z palca. O majątku premier Ukrainy wiadomo tylko tyle, że po 1999 r. zapewnił jej byt polityka, który nie musi się martwić o pieniądze. Julia Tymoszenko pochodzi z Dniepropietrowska, z rozbitej rodziny ormiańsko-ukraińskiej. Jej dzieciństwo upłynęło w breżniewowskiej rzeczywistości bloków zasiedlanych według klucza branż socjalistycznych zakładów pracy. Julia przepustkę do wielkiego świata dostrzegła w karierze gimnastyczki i gdyby nie kontuzja, dziś jej nazwisko mogłoby się bardziej kojarzyć ze sportem niż z polityką. Młodzież Dniepropietrowska pasjonowała się w tym czasie innymi zawodami – telefonicznymi „randkami w ciemno". Także Julia odebrała anonimowy telefon i jako 17-letnia panna poznała przystojnego Ołeksandra, który okazał się jej drugą przepustką do wolności. Rok później byli już po ślubie, po dwóch latach przyszła na świat ich jedyna córka Jewhenija, a rodzina Tymoszenków przeprowadziła się do 30-metrowego mieszkania przy ulicy Karola Marksa, na owe czasy prawdziwego „pałacu".
Samodzielność młodzi zawdzięczali teściowi Julii, urzędnikowi średniego szczebla, znajomemu dyrektora Leonida Kuczmy i naczelnika Pawła Łazarenki, który stał się kluczową postacią w życiu młodej studentki ekonomii. Chyba on pierwszy dostrzegł też drzemiący w niej potencjał. Ten tandem – energiczna członkini Komsomołu i urzędnik od wydawania licencji i wszelkich pozwoleń – zaowocował pierwszym biznesem: wideosalonem model 1988. Znajomości z Komsomołu zapoczątkowały też kolejną inicjatywę – otwarcie młodzieżowej spółdzielni Terminal, która stała się pierwszym krokiem Julii na drodze do biznesu naftowego.

Uwieść i nie zostać uwiedzioną
Kiedy pod koniec 1991 r. przywódcy Rosji, Białorusi i Ukrainy podpisywali układ białowieski, kładąc kres istnieniu ZSRR, Julii Tymoszenko polityka nie zajmowała. Wraz z mężem zaangażowała się w nowy projekt biznesowy – korporację Ukrajinśkyj Benzyn. Podpatrywała, jak tworzyć schematy obrotu bezgotówkowego, rozwijać firmę przez spółki-pośredniczki, z kim handlować, z kim lepiej nie zadzierać na rynku energetycznym. Wiedziała już wtedy, że na nowej Ukrainie nie ma biznesu bez politycznego wsparcia, a w negocjacjach dozwolone są wszystkie chwyty, także te z poradników typu „Jak uwieść i nie zostać uwiedzioną". Spokojny byt zapewniał firmie gospodarz obwodu dniepropietrowskiego Pawło Łazarenko, który w 1995 r. został wicepremierem Ukrainy ds. paliw i energetyki, a rok później – premierem.
W ciągu roku w sprzyjających okolicznościach politycznych korporacja przekształciła się w firmę, która z właściwą szefowej egzaltacją głosiła hasło: „Energią i wiarą odrodzimy Ukrainę!". Brytyjsko--ukraińska spółka Jedyni Enerhetyczni Systemy Ukrajiny (JeESU), z kapitałem założycielskim w wysokości 10 mln USD, nawiązała współpracę z Gazpromem i stała się głównym dostawcą gazu na Ukrainie. Pierwszy kontrakt opiewał na 24 mld metrów sześciennych, co stanowiło czwartą część tego surowca zużywanego na Ukrainie.
W 1997 r. gazowa potentatka kontrolowała 25 proc. krajowej gospodarki. Jej wyrazy wdzięczności dla premiera Łazarenki szwajcarska prokuratura obliczyła na 72 mln dolarów. Tymoszenko zawdzięczała swój sukces nie tylko wsparciu ludzi z Dniepropietrowska, którzy wkroczyli na kijowskie salony, ale przede wszystkim talentowi do zjednywania sobie ludzi. Szef Gazpromu Rem Wiachiriew stanowił prawdziwe zabezpieczenie przeprowadzanych transakcji i zamiast z premierem chciał rozmawiać z nią. Wiachiriew, dżentelmen w każdym calu, był też jedną z niewielu osób, która nie dołączyła do lawiny publicznych oskarżeń, jaka niebawem czekała Tymoszenko. Na dno miał ją pociągnąć świeżo zdymisjonowany Łazarenko, pozbawiony przez Radę Najwyższą immunitetu. Po doniesieniu ukraińskich władz został aresztowany na lotnisku w Szwajcarii. Przyleciał tam samolotem JeESU i była to ostatnia przysługa ze strony dawnej współpracowniczki. Byłemu premierowi, który miał przy sobie z dziesięć paszportów, nie pozostało nic innego, jak zgodzić się na deportację do USA i wysłuchać wyroku za pranie pieniędzy.

Oskarżona o kontrabandę
Rok przed dramatycznymi zdarzeniami z 1997 r. Julii Tymoszenko trafiła się okazja upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu. Stanęła do wyborów uzupełniających w okręgu bobryneckim, bo choć ambicje polityczne były jej obce, status posła dawał immunitet i przynajmniej doraźną ochronę przed samowolą urzędników. Miała już za sobą pierwszy epizod kryminalny: w drodze z Zaporoża do Moskwy wykryto w jej bagażu niezadeklarowaną gotówkę: 26 tys. dolarów i 3 mln karbowańców. Z aresztu wyszła pod pretekstem opieki nad córką.
Tymoszenko przesiadła się z mercedesa do wołgi i postanowiła objechać cały okręg wyborczy. Rezultat był niespodziewany: ogromna frekwencja i zdecydowane zwycięstwo. Deputowana Tymoszenko wybrała dla siebie oryginalny początek kariery politycznej – zapisała się do proprezydenckiego Centrum Konstytucyjnego. Nie zapobiegło to znalezieniu się na liście dniepropietrowskich ofiar, które pociągnął za sobą Łazarenko. JeESU zostało zniszczone, a zamiast niego powstał Naftohaz Ukrajiny, spółka kontrolowana przez oligarchiczną konkurencję Wiktora Pinczuka i Ihora Bakaja. Julia Tymoszenko zdołała ukryć majątek, ale jej imperium biznesowe przestało istnieć, zaś prezydent Kuczma zyskał wroga, który miał doprowadzić do jego politycznej śmierci.
W połowie 1997 r. Julia Tymoszenko weszła w skład partii Hromada, gdzie odnalazła Ołeksandra Turczynowa, dawnego komsomolca z Dniepropietrowska. Tonące JeESU przy pomocy teścia Julii Hennadija, stworzyło struktury regionalne partii, używając do tego pieniędzy biznesowych, czego nie skrywano. Julia rozpoczęła kampanię przeciw Kuczmie, mówiąc wprost o konieczności odsunięcia prezydenta od władzy. Ukraina uczyła się nowego słowa: impeachment. Przed wyborami prezydenckimi w 1999 r., w których Kuczma zamierzał ponownie zwyciężyć, była to niebezpieczna gra. Wyrokiem sądu zamrożono konta JeESU, doprowadzając spółkę do bankructwa, a Julia została zmuszona do kapitulacji i zeznań przeciw Łazarence. Kuczma przyjął w końcu niepokorną deputowaną i Julia zgodziła się porzucić Hromadę. Zrobiła to jednak w swoim stylu: założyła Bat'kiwszczynę – partię, która doprowadziła ją do władzy. Została wicepremierem w rządzie Wiktora Juszczenki i dopiero tam mogła wykorzystać wiedzę wyniesioną z biznesu energetycznego – znała wszystkie mechanizmy i powiązania na tym rynku.
Odpowiedzialna za kluczowy dla Ukrainy sektor energetyczny Tymoszenko w ciągu roku ograniczyła deficyt budżetowy, zapewniła krociowe wpływy do budżetu i w efekcie terminową wypłatę rent i emerytur.

Piękna i bestia
5 stycznia 2001 r. wznowiono sprawę przeciw JeESU i Tymoszenko jako wicepremier znowu wylądowała na ławie oskarżonych – pod zarzutem przekazania nielegalnie 100 tys. dolarów. Dwa tygodnie później usunięto ją ze stanowiska, a miesiąc później trafiła do łukianowskiego aresztu. Tam zażądała gumowych rękawic, umyła śmierdzącą celę, a wizjer zapchała więziennym ręcznikiem za pomocą obcasa. Jednocześnie stawała się ikoną wolności. Z Julią od początku istnienia Bat'kiwszczyny szli w jednym szeregu sztandarowi dysydenci Ukrainy – Łewko Łuk’janenko i Stepan Chmara. Ten ostatni nauczył ją lwowskiej wersji historii Ukrainy i sprawił, że nauczyła się ukraińskiego. W wyborach parlamentarnych 2002 r. Julia stanęła wraz z socjalistami i komunistami na czele ruchu Ukraina bez Kuczmy i zbudowała blok polityczny własnego imienia, który sympatycy lubią nazywać BJuTy, czyli piękno. Zaplotła warkocz i odtąd stała się ikoną opozycji, którą znamy z pomarańczowego majdanu.
Tymoszenko ze swoim maleńkim blokiem nie mogła jednak walczyć samodzielnie. W lipcu 2004 r. zawarła wreszcie upragniony sojusz z dość wrogo do niej nastawionymi siłami Naszej Ukrainy, co stało się preludium do pomarańczowej rewolucji. Sama zrezygnowała z ambicji prezydenckich i poparła jedynego kandydata opozycji na to stanowisko – Wiktora Juszczenkę. Naprzeciw niego stanął Wiktor Janukowycz, wtedy jedynie rekwizyt w sztuce reżyserowanej przez dwór Kuczmy. Jej głównym wątkiem była reforma konstytucyjna, dobrze znana dziś w wariancie rosyjskim: prezydent wybiera na swego następcę figuranta, a sam zostaje premierem z poszerzonymi pełnomocnictwami. Kremlowscy technologowie polityczni ruszyli do ataku, strasząc z telewizorów Ukraińców wojną domową i radząc wybrać „to, co i tak nieuniknione".
Moskwa rękami prokuratury wojskowej wysłała za Tymoszenko list gończy, a na stronach internetowych Interpolu jej nazwisko pojawiło się w kategorii „poszukiwani". Putin dwukrotnie nawiedzał Ukrainę, wspierając kandydata władzy i w końcu gratulując mu wygranej, choć kraj robił się coraz bardziej pomarańczowy. Za kulisami roztańczonej rewolucji zawarto kompromis, który do dziś pozostaje źródłem politycznych kryzysów na Ukrainie: Juszczenko zostanie prezydentem, lecz z ograniczonymi pełnomocnictwami. Julii Tymoszenko nie było przy stole obrad w Pałacu Maryjskim – wtykała kwiaty w mur tarcz milicyjnych przed kancelarią Kuczmy, wzywała do blokady urzędów centralnych, organizowała uliczny strajk. Dziś wiadomo, że szczęśliwie nie udało się wówczas namówić Leonida Kuczmy do użycia siły.
26 grudnia, po zwycięstwie pomarańczowych, Tymoszenko żartowała: „Jest już wpół do siódmej, a Władimir Putin jeszcze nie pogratulował Janukowyczowi. To znaczy, że u Juszczenki wszystko w porządku". Zaprzysiężenie prezydenta Juszczenki na Majdanie Niezależności to jeden z najbardziej wzruszających momentów w najnowszej historii Ukrainy. Tymoszenko w ulubionej bieli stała obok niego. Kilka tygodni później została premierem. Nie wiedziała jednak, że jej rządy potrwają jedynie siedem miesięcy, a pomarańczowa rewolucja w ludzkiej pamięci z obywatelskiego ruchu zamieni się w bezkrwawą rewolucję nomenklaturową, dzięki której oligarchowie jedynie zamienili się miejscami.
Dziś Julia Tymoszenko jest po raz drugi zdegradowanym premierem, Ukraina oczekuje na drugie z kolei przedterminowe wybory, których ceną niezmiennie jest jej stanowisko. Stoi na czele drugiej siły politycznej w kraju i wszystko wskazuje na to, że w najbliższym wyścigu o fotel prezydenta stanie naprzeciw Janukowycza. W politycznych zadaniach wyręczy jak zwykle Wiktora Juszczenkę.

Przyjaciele
Ołeksandr Turczynow – doktor nauk ekonomicznych, popowołaniu pierwszego rządu Julii Tymoszenko szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, w grudniu 2007 r. objął stanowisko pierwszego wicepremiera.
Stepan Chmara – lekarz stomatolog, w 1980 r. aresztowany za działalność polityczną i skazany na 7 lat pozbawienia wolności w obozach o zaostrzonym rygorze i 5 lat zesłania, po 1990 r. trzykrotnie deputowany. Należał do BJuT, z którego odszedł w 2005 r.

Mistrzowie
Hennadij Tymoszenko – teść Julii, urzędnik z Dniepropietrowska, członek miejscowej nomenklatury.
Rem Wiachiriew, były prezes Gazpromu, u szczytu swej potęgi prowadził własną politykę zagraniczną

Wrogowie
Wiktor Pińczuk – zięć byłego prezydenta Leonida Kuczmy, miliarder, właściciel trzech stacji telewizyjnych Wiktor Janukowycz – trzykrotny premier Ukrainy, przywódca Partii Regionów
Petro Poroszenko – polityk i biznesmen, nazywany „królem czekolady", w 2007 r. mianowany szefem rady Narodowego Banku Ukrainy




Własnym zdaniem

Sądzę, że kiedy prezydent podejmował niełatwą decyzję rozumiał, że nie znam takiego oligarchy, który mógłby mi dać łapówkę – po nominacji na wicepremiera w 1999 r.

Ma pan na ręku zegarek marki Vacheron Constantin za 10 tysięcy dolarów. Czy urzędnik zarabiający 300 hrywien miesięcznie może sobie na taki pozwolić? – do Swiatosława Piskuna, prokuratora generalnego Ukrainy, wsławionego m.in. manipulowaniem śledztwem w sprawie zabójstwa dziennikarza Georgija Gongadzego.

Z Sasza widujemy się głównie przez telefon – o trudnym małżeństwie z Ołeksandrem Tymoszenka

Od lat nie zajmuje się już biznesem i wie o tym cała Ukraina. Kampania przeciwko mnie opiera się na założeniu, ze 10 lat temu byłam bardzo wpływowa. W ciągu pięciu lat stworzyłam najpotężniejsza firmę na obszarze poradzieckim. I to się oczywiście pamięta – po zdymisjonowaniu z funkcji premiera w 2005 r.

Korupcja jest w powietrzu. Musieliśmy takim powietrzem oddychać.




 Największe sukcesy
- zachowanie (skuteczne ukrycie) majątku z działalności biznesowej, co dało Tymoszenko polityczna niezależność
- rola ludowego lidera pomarańczowych majdanów – ikony rewolucji

Największe porażki
- mariaż z Pawłem Łazarenką, który ściągnął na nią oskarżenia i procesy sadowe (choć jednocześnie umożliwił zbicie majątku)
- pierwsze premierostwo w 2005 r. – zakończone fiaskiem z powodu populistycznych posunięć





Okładka tygodnika WPROST: 45/2008
Więcej możesz przeczytać w 45/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także