Polskie gazety o wyborach w USA

Polskie gazety o wyborach w USA

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. Photos.com 
Polskie gazety poświęcają w środę wiele miejsca wynikom kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych; zastanawiają się, jakie wyzwania czekają na nowego prezydenta USA.

"Rzeczpospolita" pisze, że o tej kampanii, pełnej dramatycznych zdarzeń i nagłych zwrotów dzieci będą się uczyć w szkołach. Dziennik podkreśla też, że od samego początku było wiadomo, że będą to wybory "pierwszych razów": w kampanii brała udział pierwsza kobieta (Hillary Clinton), pierwszy czarny polityk (Barack Obama), pierwszy kandydat latynoskiego pochodzenia (Bill Richardson), pierwszy włoskiego (Rudy Giuliani), pierwszy wyznania mormońskiego (Mitt Romney).

"Gazeta Wyborcza" w jednym z artykułów poświeconych wynikom kampanii w USA przekonuje, że nowy prezydent będzie kierować krajem, który jest w oku cyklonu. "Będzie miał - i w polityce wewnętrznej, i zagranicznej - ograniczone pole manewru. Większość decyzji może dotyczyć tego, co ciąć, a nie co rozwijać" - czytamy w dzienniku.

Według autora artykułu Marcina Bosackiego, najbardziej potrzebną cechą nowego przywódcy będzie zdolność wyznaczania priorytetów, choćby bolesnych. "Czasy wszechpotężnej Ameryki się skończyły. Pozostaje trzymać kciuki za nowego prezydenta najpotężniejszej demokracji świata. I mieć wiarę w Amerykę, która dotąd dzięki swym wartościom, energii i optymizmowi potrafiła wyjść obronną ręką z dziejowych cyklonów" - pisze Bosacki.

Zdaniem publicysty "Naszego Dziennika" Józefa Szaniawskiego, kampanię wyborczą w Stanach Zjednoczonych wybrał Barack Obama, bo jest "typowym showmanem", "produktem politycznym epoki medialnej demokracji". Autor zastanawia się, czy Obama będzie umiał spełnić obietnice wyborcze, które w czasie kampanii składał. Szaniawski kończy swój komentarz słowami: "System polityczny USA, w zwłaszcza konstytucja Stanów Zjednoczonych jest tak skonstruowana, że nawet najgorszy prezydent nie jest w stanie zaszkodzić Ameryce. Kilkakrotnie już się tak zdarzało".

"Dziennik" w serii artykułów poświęconych amerykańskim wyborom podkreśla m.in. wysoką frekwencję i to, że w punktach wyborczych, by zagłosować na Obamę stawiła się Ameryka B, kolorowa, o słabych zarobkach i bez wielkich perspektyw. Nowy prezydent będzie teraz musiał spełnić złożone jej obietnice.

"Obama dzisiaj ma wobec Murzynów zobowiązania, szczególnie po tym, jak w dzień wyborów stał się świętym czarnej Ameryki" - pisze w korespondencji z USA Cezary Michalski.

ab, pap