Złodzieje dzieci

Złodzieje dzieci

Niemieckie sądy i urzędy stosują swoisty apartheid wobec polskich rodziców urodzonych w Niemczech dzieci
Moryś – tak woła do swego syna Beata Pokrzeptowicz. Właściwie ten dziewięcioletni chłopiec urodzony w RFN ma na imię Moritz. Matce wolno było się zwracać do niego wyłącznie po niemiecku. Gdy w ogóle zakazano jej spotkań z dzieckiem, zrozpaczona Polka porwała syna do Francji. Wie, że może za to trafić do więzienia. Ale, jak mówi, to ostatnia możliwość, by znów mogła cieszyć się jego widokiem i mówić: „mój Moryś Pokrzeptowicz jest jedną z setek rodziców z różnych stron świata, którzy podjęli desperacką walkę z bezprawiem w niemieckim państwie prawa. Dlaczego niemiecki Urząd do spraw Młodzieży (Jugendamt) odebrał jej dziecko? Beata Pokrzeptowicz-Meyer nie jest kryminalistką, narkomanką, alkoholiczką ani prostytutką. Jest germanistką. Kiedyś Niemcy ją fascynowały. Tu znalazła narzeczonego i wyszła za mąż. Pracowała na Uniwersytecie w Bielefeld. Gdy jej małżeństwo się rozpadło, otrzymała prawo do opieki nad Moritzem. Syn był z nią pięć lat. Jak stwierdzili nawet niemieccy kuratorzy, wychowywała go bez zarzutu. Nic jednak w RFN już jej nie trzymało. Gdy dostała propozycję pracy na uniwersytecie w Gdańsku, zwróciła się do sądu o zezwolenie na wyjazd. O jej planach wiedział także były mąż, z którym uzgodniła terminy spotkań z Moritzem. Ale po przyjeździe Pokrzeptowicz do Polski złożył on skargę w sprawie „uprowadzenia syna". Na tej podstawie odebrano jej dziecko. Mogła je widzieć tylko pod kontrolą dwóch urzędniczek. Kiedy po jednym ze spotkań złożyła doniesienie do prokuratury, że syn został pobity w domu ojca (co potwierdziły badania lekarskie), zakazano jej kolejnych odwiedzin dziecka. Zdecydowała się na desperacki krok. Dziś jest ścigana niemieckim listem gończym.
Okładka tygodnika WPROST: 46/2008
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 46/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 7
  • Kinga IP
    Polski Rzad i polska polityka zagraniczna mowia jasno, ze nie dbaja o polskich obywateli, a nasze paszporty znacza dokladnie tyle,co: \"zrob ze mna imoimi dziecmi, co chcesz, bo i tak nik sie za niami nie wstawi\". wobec obywateli Arabii Saudyjskiej Niemcy tego nie robia, bo jakwiadomo, sprobowaliby dotknac arabskie dziecko,to mieliby bombe w ustach. Polskim Rodzicom nalezy doradzic, by wywozili z Niemiec swoje dzieci. Nie mozna \"uprowadzic\" wlasnego dziecka, bo to nielogiczne, wiec pisze \"wywozili\".
    • Krystyna IP
      witam,serdecznie,Pana Redaktora,oraz wszystkich,
      komentujacych,internautow.Ja rowniez,przechodze,
      w Niemczech,tragedie,mnie rowniez,spotkalo,to traumatyczne,wydarzenie.Jestem,pewna,ze w Niemczech,
      pod \"plaszczykiem\",blizej nie sprecyzowanej,definicji
      \"Dobra dziecka\",automatycznie,dzieci z mieszanych
      polsko-niemieckich rozwiedzionych malzenstw,sa
      jak najszybciej izolowane,od rodzicow polskiego
      pochodzenia.Prowadzona jest zreczna manipulacja,
      zarowno.psychika dzieci,jak rowniez,decyzjami sadow,
      niemieckich.Polski rodzic,jest bez pomocy,nikt
      nie kontroluje,przebiegu,sprawy o zwrot dziecka,
      rodzic polski jest,sam,przeciwko zrecznie,dzialajacej,
      instytucji Jugendamtow.Polacy,oraz zainteresowani rodzice,powinni zdecydowanie,wystapic,po tych wszystkich
      wydarzeniach,o likwidacje tego urzedu.Jezeli,nie
      uda sie tego przeprowadzic,mozemy zapomniec o kontaktach
      i wychowywaniu wlasnych dzieci.Przez cztery lata
      moich obserwacji,tego systemu.jestem w stanie,
      napisac na ten temat,rozprawe doktorska.
      Rzad Polski,nie powinien lekcewazyc,tego problemu
      poniewaz,te dzieciaczki sa rowniez sprawa \"HONORU\"
      dla rzadu polskiego,dobro-sasiedzkie stosunki,nie
      maja z tym skandalicznym procederem,nic wspolnego.
      Nikt,nie intrweniuje,nikt nie angazuje sie na dluzej,
      poza jednym telefonem,w ta sprawe,jakze \"HANIEBNEJ\"
      Polscy Rodzice nie maja nic do powiedzenia.Polki
      nie wiedza,co je czeka po rozwodzie,a jeszcze nie
      rozwiedzione,po prostu niewierza!ze taki proceder jest w Niemczech,w 70 lat po wojnie.Matki i polscy
      ojcowie,ktorzy walcza w Niemczech,o godne,i ludzkie
      traktowanie,ich przez urzedy to normalni,ludzie
      ktorzy kochaja calym sercem,swoje dzieci.Tworzenie,
      rodziny,w Niemczech to utopia,bardzo czesto,przy
      pierwszym problemie,zdrowotnym,badz,finansowym,jestesmy
      po prostu bez szans!Dzieci,automatycznie,zrecznymi,taktycznymi,
      posunieciami,zostaja,zabierane,polskim,rodzicom,badz
      oddawane,nawet,czesto z kryminalnymi problemami,
      rodzicowi niemieckiemu.Polscy,rodzice,bankruci finansowi,po takich,kosztownych sprawach sadowych,i
      tak przegrywaja z kretesem.Tak jak pisalam,wczesniej
      walcze o mojego synka,juz 4 rok,nikt,pomimo,
      zgloszenia,sprawy,moj,przypadek jest,rowniez dobrze
      w Niemczech znany,pozostalam,sama,bez pomocy.
      Dlatego,uwazam,za priorytet,dla rzadu,polskiego
      aby zajal sie,na kanwie dyplomatycznej,zbadaniem,tego
      procederu.W przeciwnym,razie,walka,polskich rodzicow
      jest bez sensu.Nie damy sami rady systemowi,
      sadow niemieckich,oraz urzedowi,jakim,jest Jugendamt.
      Na zakonczenie,pragne,ostrzec,polskie kobiety,
      aby nie kierowaly sie nasza slowianska naiwnoscia,
      ani emocjami,poniewaz,przyniesie im to w przyszlosci
      porazke istrate dziecka.Proceder,ten szybko sie nie skonczy,bez interwencji polityki,i ostrych zdecydowanych
      posuniec,ze strony Polski,w Strasburgu,rowniez,
      male szanse,poniewaz,sedziowie,w wiekszosci,to Niemcy.
      Bardzo czesto,rowniez sady niemieckie,nie stosowaly sie
      do,wyrokow Strasburga,
      Powinna,nastapic,kontrola dzialalnosci,Jugendamtow,
      dla dobra przyszlych przypadkow,jezeli,to nie nastapi
      mozemy zapomniec o naszych dzieciach,a co sie z tym
      wiaze,straconych,zgermanizowanych,polskich dzieci!
      Mysle ze jest juz czas,aby strona polska,zajela sie
      ta sprawa,poniewaz,jest to,sprawa HONORU,NASZEJ,
      SPOLECZNOSCI W NIEMCZECH.Bede,bardzo,zadowolona,jezeli
      moje przemyslenia,rozjasnily,chociaz,jednej,osobie,
      spojrzenie,na ten,haniebny proceder,skierowany,przeciwko
      obywatelom polskim.Zycze,SILY,I DUZEGO SZCZESCIA,
      PANI POKRZEPTOWICZ;KTORA ZNAM;I KTORA,SERDECZNIE
      ZA POMOCA INTERNETU,POZDRAWIAM.NIE POZWOLCIE!!!
      ABY PANIA POKRZEPTOWICZ;DOPADLI:URZEDNICY.
      POSZKODOWANA,ROWNIEZ W NIEMCZECH;SAMOTNIE;WALCZACA.
      W NIEMCZECH,MATKA.KRYSTYNA KERN.BAWARIA.
      • Uczen IP
        Tak sie sklada, ze ta Pani uczyla mnie j.niemieckiego ...
        Pozdrowienia dla niej i niech walczy o syna .
        • iwonawolny@gmx.de IP
          pani Beata jest prawdziwa BOHATERKA ja czekam na moje dzieci juz 10-lat nikt nie pomogl wydeptalam wszystkie sciezki, stracilam pieniadze na Adwokatow , moje noce nie przespane , moj bol pozostal do dnia dzisiejszego , gdy wobecnosci p. Bartoszewskiego , ktory wowczas odbieral nagrode za wspolrace polsko -niemiecka, Ambasadora PRAWDY, publicznie przedstawilam moj problem na Uniwersytecie w obecnosci niemieckich politykow p. Bartoszewski schylil glowe a mnie kazano szybko wyjsc p. Bartoszewski jest ZDRAJCA niech caly swiat wie co robia z nami p. Beato solidaryzujemy sie z pania placzace Matki pozdrawiam
          • Joanna Russ Szczecin IP
            Artykuł jest wspaniały i tak bardzo prawdziwy!Dziękuje Panie Cywiński!Ja też jestem ofiarą Jugendamtu (urzędu do spraw dzieci w Niemczech)mnie również Jugendamt ukradł dwoje dzieci,jedno z nich cudem udało mi się odzyskać o drugie walczę i będę walczyć do upadłego choć ten \"system niemiecki\" jest bardzo dobrze zorganizowany i skutecznie mi w tym przeszkadza...
            • Remi IP
              I co z tego? I tak nikt nie moze na to nic poradzic! Polski Rzad jak widac jest BEZSILNY! Ta sprawa jest juz od dawna znana i nic sie przez lata nie zmienilo! Dobrze. ze chociaz media o tym pisza!!! Dzieki1

              Czytaj także