Okiem Brytyjczyka - Szokująca wizja

Okiem Brytyjczyka - Szokująca wizja

Edward Lucas
Angielski dziennikarz i publicysta, korespondent „The Economist" w Europie Środkowej i Wschodniej

Czy Brytyjczycy zorganizowali zamach na Sikorskiego? A może spiskowali z sowieckimi władzami, by go zabić? Wątpię. Śmierć tego przywódcy z czasów wojny ponownie budzi zainteresowanie, a przez to uwagę zwracają także spaczone i irytujące wyobrażenia Brytyjczyków o II wojnie światowej.
Mój krewny, Charles Portal, w czasie II wojny światowej był szefem sztabu sił powietrznych Wielkiej Brytanii (znał Sikorskiego). Zabiegał, by pozwolono polskim lotnikom walczyć wraz z RAF w bitwie o Anglię. Portala można zobaczyć na najsłynniejszym zdjęciu zrobionym na konferencji jałtańskiej – stoi za Churchillem. Po upadku Niemiec Portal nalegał, mimo sprzeciwu sowieckich władz, by polscy lotnicy mogli uczestniczyć w defiladzie zwycięstwa w Londynie, maszerując w polskich mundurach. Charles zmarł, kiedy miałem dziewięć lat, więc nie mogłem go pytać o Sikorskiego i Jałtę. Myślę, że był przerażony sytuacją po wojnie, kiedy połowę Europy oddano sowieckim okupantom. Większość Brytyjczyków patrzy na tę sprawę inaczej. Dla nich II wojna światowa jest jak historia z hollywoodzkiego filmu – samotna heroiczna walka zakończona zwycięstwem. O Polakach  się zapomina, wybielając Związek Radziecki. Ukazuje się go w chwalebnej roli sprzymierzeńca Brytyjczyków i nie porusza sprawy ceny, jaką zapłacili Rosjanie i inne narody.Kiedy słyszę, że zwycięstwo z 1945 r. zapewniło Europie wolność, natychmiast się buntuję. Być może dało wolność Europie Zachodniej, ale co powiedzieć o naszych sojusznikach? A co ze stwierdzeniem, że wojna zakończyła się ostatecznie w 1945 r.? Wojna rozpętana przez Hitlera i Stalina naprawdę skończyła się dopiero 31 sierpnia 1994 r., kiedy ostatni radzieccy żołnierze opuścili państwa nadbałtyckie. Byłoby dobrze, gdyby można sądzić, że to tylko interesująca kwestia historyczna. Rosja Władimira Putina powoduje, że jest to sprawa aktualna.
Podczas promocji mojej książki „Nowa zimna wojna" proszę czytelników, by wyobrazili sobie, że historia III Rzeszy nie zakończyła się w 1945 r. W tej wizji Hitler umiera w 1953 r. (jak Stalin), po czym w Niemczech następuje długi okres stagnacji. Władzę sprawuje wtedy polityk podobny do Breżniewa. Później pewien „nazista reformator" (Michael Gorbach) próbuje reformować coś, czego zreformować się nie da. Gorbach traci władzę w następstwie nieudanego puczu, zorganizowanego przez frakcję twardogłowych (jak utracił ją Gorbaczow), III Rzesza rozpada się (jak Związek Radziecki), a państwa dawno zapomniane, typu Dania, Holandia i Austria, ponownie pojawiają się na mapie świata, z której wymazano je w latach 1938–1940 (jak państwa nadbałtyckie).
Powstaje wtedy nowe państwo, zwane Federacją Niemiecką, na pozór demokratyczne. Kilka lat później władzę przejmuje w nim były oficer SS (Waldemar Puschnik). Ogranicza swobodę mediów i podporządkowuje sobie system polityczny (jak Władimir Putin, emerytowany oficer KGB). Wyobraźmy sobie też, że nasz obersturmbannführer SS Puschnik stwierdza, iż anszlus i układ monachijski były zgodne z prawem (Putin wypowiada takie przekonanie o pakcie Ribbentrop-Mołotow). Przedstawiciele niemieckich władz mówią Holendrom i Duńczykom, że powinni być wdzięczni Niemcom za niepodległość. Twierdzą też, że niemiecki powinien zostać tam drugim językiem urzędowym. Należy sobie jeszcze wyobrazić: niemiecka gazeta rządowa zamieszcza informację, iż w obozie Auschwitz-Birkenau nie było komór gazowych (we wrześniu 2007 r. rządowa „Rossijskaja Gazieta" podała, że zbrodnia katyńska nie została popełniona przez NKWD, lecz przez nazistów).
Moi brytyjscy czytelnicy mówią, że to wizja szokująca i powodująca dyskomfort. Skłania ich jednak do myślenia. W obecnych stosunkach z Rosją nie chodzi o kwestie geopolityki albo realpolitik. Sprawa dotyczy wartości, a wartości ujawniają się szczególnie wyraźnie w nastawieniu wobec faktów historycznych. Gen. Sikorski zdawał sobie z tego sprawę i zdecydowanie odrzucał kłamstwa władz radzieckich o Katyniu. Życzyłbym sobie, by moi rodacy również traktowali historię poważnie.

Edward Lucas, korespondent „The Economist", „The Independent” i BBC. Studiował w Londynie i na Uniwersytecie Jagiellonskim, pracował w Moskwie, Berlinie, Pradze i Wiedniu. Ekspert w sprawach Polski i krajów bałtyckich. Felietony Edwarda Lucasa będą się okazywać co dwa tygodnie.

Okładka tygodnika WPROST: 49/2008
Więcej możesz przeczytać w 49/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także