Smutek niedźwiadków

Smutek niedźwiadków

Mała Daisy Spedden uratowała swego misia marki Steiff (z charakterystycznym guzikiem w lewym uchu) z tonącego „Titanica”. Firma natychmiast wykorzystała tę swoistą reklamę i wypuściła na rynek limitowaną serię (tylko 600 sztuk) misiów żałobnych w czarnym futerku.
Nie wiadomo, czy w 1912 r. żałobne misie podobały się dzieciom, ale na pewno polubili je dorośli. Nie tylko dlatego, że na aukcjach egzemplarze z tej serii osiągają cenę 100 tys. dolarów. W ponadstuletniej historii pluszowego misia, grubaska o poczciwym wejrzeniu, bywały edycje makabryczne. I ta właśnie moda, na misie ponure i depresyjne, wraca. Ale u dorosłych.Misie zawdzięczają popularność prezydentowi USA Theodorowi Rooseveltowi. W listopadzie 1902 r. na polowaniu zaproponowano mu strzelanie do przywiązanego do drzewa małego niedźwiadka. Odmówił, a kilka dni później „Washington Post" zamieścił rysunek przestraszonego misia i polityka, który stanowczym ruchem ręki oznajmia swój sprzeciw. Tak utwierdził się mit dobrego ojca narodu i narodziła kariera zabawki. Na pomysł skonsumowania legendy prezydenckiej przygody i zamiany jej na zyski wpadł emigrant z Rosji, niejaki Morris Mitchom. Jego żona Rose uszyła niedźwiadka zabawkę, a prezydent łaskawie zezwolił, by miś nosił jego imię w zdrobniałej formie, czyli Teddy. Odtąd w całym świecie anglojęzycznym pluszowe niedźwiadki są znane jako Teddy bears. A fabryka misiów Ideal założona przez pomysłowego sklepikarza z Brooklynu obecnie jest jedną z największych na świecie.Odrodzenie popularności misiów zawdzięczamy zabawce, którą w 1921 r. dostał w prezencie syn pisarza A.A. Milne’a. To właśnie ten utrwalony na rodzinnym zdjęciu pluszak był materialnym prototypem bohatera literackiego, czyli „misia o bardzo małym rozumku". Uwielbianego przez czytelników i znienawidzonego przez swego ojca – pisarza, który powołał Kubusia Puchatka do życia i nieśmiertelności.
Z czasem misie zaczęły podlegać modom i zmieniać fasony. Tegoroczną gwiazdkową propozycją marki Steiff (tej od misiów z „Titanica") jest niedźwiadek Karl Lagerfeld. Luksusowy jak sam kreator mody, uszyty z wysokogatunkowej wełny alpaka, nawet krawat ma ozdobiony kryształami Swarovskiego. W internetowym sklepie nowojorskiego domu towarowego Norman Marcus można go nabyć za jedyne 1500 dolarów. Bo misie coraz bardziej lubią dorośli. Kiedy w 1969 r. Anglik Peter Bull opublikował swoje wspomnienia „Bear with me", ruszyła lawina.
W misiologii stosowanej są też polonica. Do najchętniej kupowanych misiów europejskich należą produkty szwedzkiej marki o swojsko brzmiącej nazwie Barbara Bukowski Design. Firmę założyła w 1990 r. emigrantka, psycholog z Krakowa. Całkiem nowa, choć już kultowa, jest strona www.smutnemisie.pl. Królują na niej misiopodobne stworki, które szyje i sprzedaje wrocławska nauczycielka Paulina Korbaczyńska. Stały się tak popularne, że pretendują do miana maskotki miasta nad Odrą. Melancholijne misie są tapetami na komórkę, widnieją na T-shirtach marki Fenix Athletico dla skate’ów. Jest nawet moduł awatara misia smutasa do zabaw w cyberprzestrzeni. Znak czasów?


Na kłopoty – miś
Rozmowa z Tomaszem Srebnickim, psychoterapeutą

„Wprost": Miś Uszatek miał klapnięte ucho, Kubuś Puchatek to łakomczuch. To były sympatyczne zabawki. Dlaczego niedawno pojawiły się przytulanki smutne i brzydkie?
Tomasz Srebnicki: One nie są dla dzieci. Dla ich rozwoju ważne są tradycyjne misie: z dużą głową i miękkie. Dają maluchowi poczucie bezpieczeństwa. Są fragmentem domu, pachną nim. Dlatego dzieci zabierają misie z sobą do przedszkola, lubią z nimi zasypiać. W klasycznej psychologii nazywa się je obiektami przejściowymi, bo pośredniczą między rodzicem a dzieckiem. Kiedy dwu-, trzylatki zaczynają budować indywidualną tożsamość, dostrzegać, że „ja" to nie to samo co „mama", odczuwają lęk. Misie pomagają im go pokonać.

Brzydkie , które mają jedno albo troje oczu, zęby i czułki, czemuś służą?
Dla dorosłych są tym samym, czym gadżety czy markowe ubrania. Mają pokazać innym, kim jest ich właściciel. Co mówi o nim brzydka maskotka? Może to, że jest przeciw dyktaturze piękna, konsumpcyjnemu światu, który pokazuje tylko uśmiechniętych ludzi sukcesu. Przeciw fikcji życia jak z reklamy, gdzie nie ma starości, choroby, brzydoty? Samotny miś może za nas powiedzieć innym „zaopiekuj się mną, przytul".

A może noszenie maskotek, gdy ma się 30 lat, jest sygnałem, że nie chce się dorosnąć?
Wszyscy potrzebujemy rzeczy, które mają nie tylko praktyczne zastosowanie, ale służą też wyrażaniu naszej osobowości. Mieszkanie w określonej dzielnicy czy rasowy pies to także elementy międzyludzkiej komunikacji. A maskotka również może być talizmanem na miarę XXI wieku. Dzieje się tak, gdy nieświadomie zakładamy „jeśli wezmę smutnego misia, to sam nigdy nie będę smutny". A jakie maskotki noszą pani znajomi?

Raczej smutne, bo wesołe uchodzą za infantylne…
To przenoszenie uczuć na zabawki. Brzydki miś jest potrzebny dorosłemu do tego samego co dziecku – ma zdjąć z nas trudne emocje. W psychoanalizie nazywamy to projekcją. I może w tym tkwi przyczyna popularności smutnych zabawek, że wielu dorosłych nie może sobie poradzić z poczuciem klęski. Odpycha od siebie trudne emocje i przenosi na misie. Ale kupowanie małpki w depresji czy lalki na krawędzi załamania nerwowego nie rozwiąże naszych problemów. Nie kupujmy tych zabawek dzieciom.

Czy obcowanie z misiami ma dziś sens?
Bawiąc się nimi, maluch uczy się, wykorzystując wszystkie zmysły: przytula misia, mówi do niego. Takie zabawy stymulują harmonijny rozwój, sprzyjają integracji wszystkich zmysłów.

Po co wielu dorosłych przechowuje swoje pierwsze misie czy lalki?
Pamiątki z dzieciństwa dają poczucie bezpieczeństwa i spójności, ciągłość przeżywania. Dlatego zachęcam rodziców, by przechowywali misie swoich dzieci i dali im je, gdy dorosną. Wyrzucanie zabawek bez zgody dziecka to jak wyrzucanie rodzinnych zdjęć.

Misie do zadan specjalnych

Misie Ratuja Dzieci – stowarzyszenie organizujace akcje, w której dzieci bedace uczestnikami wypadków otrzymuja pluszowe niedzwiadki. Zadaniem zabawek jest odwrócenie uwagi małych pacjentów od traumatycznych przezyc.

Szpital Pluszowego Misia – miedzynarodowa inicjatywa studentów medycyny, która oswaja dzieci z koniecznoscia pobytu w szpitalu. W ramach cwiczen medycy przyjmuje w zaimprowizowanych szpitalach dzieci, które przychodza leczyc tam swoje pluszaki.

Mis sie bawi razem z nami – program do cwiczen jezykowych uzywany przez logopedów.






Okładka tygodnika WPROST: 50/2008
Więcej możesz przeczytać w 50/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także