Sikorski w Poczdamie poruszył problem Jugendamtów

Sikorski w Poczdamie poruszył problem Jugendamtów

Szefowie dyplomacji Polski i Niemiec Radosław Sikorski i Frank-Walter Steinmeier odwiedzili polski jarmark świąteczny w Poczdamie.
Wcześniej Sikorski z małżonką gościli na śniadaniu w prywatnym domu Steinmeiera i jego żony w Berlinie. Zwiedzili również Muzeum Ofiar Prześladowań Politycznych XX wieku w Poczdamie.

Pytany o wrażenia z pobytu na jarmarku świątecznym, Sikorski przyznał, że bardzo smakowało mu Gluewein, czyli grzane wino tradycyjnie serwowane na niemieckich jarmarkach bożonarodzeniowych. "Pora trochę wczesna na wino, ale przy tej pogodzie - grzeje" - powiedział dziennikarzom.

Jego zdaniem, duże zainteresowanie rynkiem z polskimi produktami dowodzi, że wyroby rzemiosła i żywność z Polski są popularne wśród mieszkańców Niemiec.

Z kolei Steinmeier przyznał, że był zaskoczony tym, iż w położonym koło Berlina Poczdamie co roku odbywa się polski jarmark świąteczny. "Nic o tym nie wiedziałem, choć mieszkam przecież nie tak daleko. Cieszę się, że prezentuje się tu tyle polskich regionów, a rynek - jak zauważyłem - odwiedza bardzo wielu Niemców" - przyznał.

Polski jarmark świąteczny odbywa się w Poczdamie już po raz piąty. Od piątku do niedzieli prezentuje się na nim około 50 wystawców z całej Polski. Można tam spróbować polskich potraw oraz kupić m.in. polskie wędliny czy słodycze, a także ceramikę, biżuterię i inne wyroby rzemieślnicze.

Cztery polskie regiony: Mazowsze, Lubuskie, Wielkopolska oraz Kujawsko-Pomorskie prezentują na jarmarku - oprócz produktów regionalnych - również ofertę turystyczną.

Przez trzy dni na scenie wystąpi w sumie 150 artystów, w tym cztery teatry dziecięce, zespoły folklorystyczne i Polsko- Niemiecka Grupa Cyrkowa.

"Z roku na rok polski rynek w Poczdamie odwiedza coraz więcej osób. W zeszłym roku było ich tu około 10 tysięcy. Niektórzy przychodzą spróbować naszych potraw, inni, by np. kupić upominki gwiazdkowe" - powiedział PAP Paweł Rutkowski z agencji Deutsch- Polnische-Agentur, która współpracuje przy organizacji jarmarku.

Organizatorami jarmarku są Centrum Kultury Zamek z Poznania oraz Dom Historii Brandenburskiej i Pruskiej.

Sobota była drugim i ostatnim dniem wizyty polskiego ministra spraw zagranicznych w Niemczech. W piątek przeprowadził oficjalne rozmowy ze Steinmeierem w Berlinie. Obaj ministrowie wzięli też udział w XIII Forum Polsko-Niemieckim. 

Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski powiedział, że poruszył w czasie wizyty w Berlinie sprawę polsko-niemieckich konfliktów rodzinnych oraz krytykowanych praktyk niemieckich urzędów ds. młodzieży - Jugendamtów.

Jak zastrzegł, należy pamiętać o "skali problemu".

"Mamy obecnie około 100 tysięcy mieszanych małżeństw polsko- niemieckich. Rocznie zawieranych jest od sześciu do siedmiu tysięcy takich związków. Około 10 procent z nich kończy się rozwodem (...) Z tego - według naszych informacji konsularnych - w około tuzinie przypadków mamy do czynienia ze spornymi sprawami o dzieci" - powiedział Sikorski dziennikarzom w Poczdamie.

"Każda taka sprawa jest indywidualna, bardzo bolesna i trudna" - zaznaczył.

Według ministra konsulowie, którzy starają się pomóc w takich przypadkach, wykonują "tysiące czynności konsularnych". Jednak nie zawsze kończą się one sukcesem.

"Uzgodniliśmy, iż będą utrzymywane w tej sprawie kontakty pomiędzy ministerstwami sprawiedliwości (Polski i Niemiec). Wiem, że również rzecznik praw obywatelskich nawiązuje kontakty" dotyczące problemu konfliktów rodzinnych - dodał Sikorski.

Zwrócił się też do mediów, by informując o takich konfliktach "przyglądały się faktom, bo nie zawsze są one jednoznaczne".

W minionych tygodniach polskie media nagłośniły sprawę Polki Beaty Pokrzeptowicz, która uprowadziła swego syna od niemieckiego ojca i twierdzi, że niemiecki Jugendamt nie zezwalał jej na rozmawianie z dzieckiem po polsku w trakcie nadzorowanych wizyt. Kobieta jest poszukiwana przez niemiecką policję.

Sprawozdanie dotyczące dyskryminujących praktyk Jugendamtów przygotowuje Komisja Petycji Parlamentu Europejskiego, której przewodniczy Marcin Libicki (PiS). Według niego od końca 2005 roku do komisji wpłynęło ponad 200 petycji poruszających w różnych aspektach problem. Dotyczy on nie tylko mieszanych małżeństw polsko-niemieckich, ale również związków między Niemcami a Belgami, Francuzami, Włochami i Amerykanami.

pap, keb

Czytaj także

 9
  • Albion IP
    SIKORSKI POWIEDZIAŁ, ŻE PORUSZYŁ. JAKĄ MACIE GWARANCJĘ, ŻE TO ZROBIŁ ? FRANK-WALTER STEINMEIER TO NAJWIĘKSZY WRÓG POLAKÓW W NIEMIECKIM RZĄDZIE. CO ZA DZIWNY ZBIEG OKOLICZNOŚCI, ŻE AKURAT Z NIM PRZYJAŹNI SIĘ PAN SIKORSKI.
    • bor IP
      Do tej pory nic nie było w stanie poruszyć Sikorskiego, aby zajął się sprawą dyskryminacji Polaków. Dopiero zainteresowanie ONZu tą sprawą go poruszyło. Więc porusza.

      Poprzednio poruszył go Steinmeier w kwestii utworzenia muzeum stosunków niemiecko-polskich. Natychmiast był za.

      A mógłby chociaż zaproponować zmianę nazwy; z eufemistycznych \"stosunków\" na zwykłe \"...banie\".
      • trust IP
        Tak, polski gluehwein w Potsdamie i Jugendamty to \"prawdziwe\" tematy dla obu ministrów - komuchów. Steinmeier to prawa rączka i pupil G. Schroedera - byłego kanclerza, obecnego pracownika Putina, budującego rurę na dnie Bałtyku. Sikorski, jak wiemy, to również wielki przyjaciel Moskwy, więc istotne dla bezpieczeństwa energetycznego Polski sprawy, nie zostały w ogóle poruszone. Po co?
        • zeb IP
          Z Niemieckiego punktu widzenia decyzje Jugendamtów jak najbardziej słuszne, z punktu widzenia obcokrajowców drażliwe. Sprawę można rozwiązać w bardzo prosty sposób. Osobom po rozwodzie, które chcą odwiedzać i utrzymywać kontakt z dzieckiem należy bezpłatnie przekazać na CD kurs nauki języka niemieckiego. Obciążanie dziecka nauką dwóch języków, drugiego często egzotycznego nazwałbym barbażyństwem.

          Czytaj także