Potomkowie ojców II RP

Potomkowie ojców II RP

Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka PO, to prawnuczka prezydenta II RP Stanisława Wojciechowskiego i premiera Władysława Grabskiego. Bronisław Korfanty, senator PiS, jest wnukiem brata legendarnego przywódcy powstań śląskich Wojciecha Korfantego. Roman Giertych, potomek słynnej przed wojną rodziny endeków, akurat wypadł z centrum polityki. Wojciech Starzyński, krewny legendarnego prezydenta przedwojennej Warszawy, zasiada w radzie stolicy.
Kim są i jak żyją potomkowie tych, którzy 90 lat temu walczyli o niepodległość, a w czasach II RP zajmowali najważniejsze stanowiska? Czy rodzinne tradycje wpływają na ich życie? Czy historyczne nazwisko jest przepustką do kariery?
Wanda i Jadwiga Piłsudskie, córki marszałka Józefa Piłsudskiego, były najpopularniejszymi dziećmi II Rzeczypospolitej. We wrześniu 1939 r. żona marszałka, Aleksandra, z córkami została ewakuowana do Wielkiej Brytanii. Starsza Wanda (urodzona w 1918 r.) ukończyła w Edynburgu medycynę i pracowała w polskim szpitalu pod Londynem. Młodsza Jadwiga (urodzona w 1920 r.) rozpoczęła studia architektoniczne w Cambridge. Przerwała je na dwa lata w 1942 r., aby zostać pilotem Air Transport Auxiliary, służby pomocniczej RAF, zajmującej się transportem samolotów między fabrykami, zakładami naprawczymi i lotniskami wojskowymi. Jeszcze w czasie wojny Jadwiga wyszła za mąż za oficera marynarki wojennej kapitana Andrzeja Jaraczewskiego. Ich dzieci, Krzysztof i Joanna, podobnie jak matka zostały architektami. Pierwsza na powrót do Polski zdecydowała się pod koniec lat 70. wnuczka marszałka. Tuż po otrzymaniu polskiego obywatelstwa zaangażowała się w działalność „Solidarności", a po ogłoszeniu stanu wojennego oddała brytyjski paszport. W 1983 r. w warszawskim areszcie na Rakowieckiej poślubiła działacza opozycji Janusza Onyszkiewicza, który odsiadywał wtedy wyrok za kierowanie obchodami 40. rocznicy powstania w getcie warszawskim.
W 1990 r. do Polski przyjechały córki Józefa Piłsudskiego oraz jego wnuk Krzysztof. Stali się stałymi gośćmi honorowymi wszelkich uroczystości niepodległościowych oraz związanych z osobą marszałka, a po wywiady z nimi ustawiały się kolejki. Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska przyznała w jednym z nich, że nie lubi oficjalnych uroczystości. „Traktują mnie jak muzealną postać, wobec której są pewne oczekiwania, nie zawsze pasujące do rzeczywistości" – tłumaczyła.
Z legendy i dokonania przodków dumna jest posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska, prawnuczka prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego i premiera Władysława Grabskiego (syn Grabskiego Władysław Jan poślubił córkę Wojciechowskiego Zofię). – Zaproszenia na rocznice związane z moimi przodkami cieszą, bo ludzie żyją, dopóki są pamiętani – mówi Małgorzata Kidawa-Błońska. – Szczególnie cieszą mnie nadania imienia szkołom, bo to przecież sami uczniowie wybierają swoich patronów – dodaje.
Uczestnictwo w uroczystościach to dla potomków przedwojennych polityków wręcz stałe zajęcie. – Z moją mamą Emilią Paderewską-Chrościcką, kuzynką drugiego premiera II RP, kilkanaście razy brałem udział w nadawaniu szkołom muzycznym imienia Ignacego Jana Paderewskiego – wspomina Juliusz Chrościcki, historyk sztuki z Uniwersytetu Warszawskiego, najbliższy żyjący w Polsce krewny wybitnego pianisty i premiera II RP. Równie rozchwytywany jest Bronisław Korfanty, senator PiS i wnuk brata Wincentego Korfantego, przywódcy powstań śląskich.
Wanda Piłsudska i Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska po powrocie w 1990 r. do Polski założyły Fundację Rodziny Piłsudskich. Ich starania o odzyskanie dworku Milusin w Sulejówku, wybudowanego w 1923 r. w darze przez podkomendnych marszałka, trwały dziesięć lat. Udało się to dopiero w listopadzie 2000 r., niedługo przed śmiercią Wandy Piłsudskiej (cały swój majątek przekazała na stworzenie muzeum poświęconego ojcu).
Po remoncie dworek został udostępniony dla zwiedzających jako Dom Pamięci Józefa Piłsudskiego. W 2012 r. ma się stać częścią Muzeum Józefa Piłsudskiego. Krzysztof Jaraczewski chce, by zaprojektowany przez niego, a liczący 6 tys. mkw. kompleks był nowoczesną multimedialną instytucją przypominającą Muzeum Powstania Warszawskiego. Akt powołania Muzeum Józefa Piłsudskiego w obecności córki marszałka Jadwigi podpisał kilka tygodni temu minister kultury Bogdan Zdrojewski – w 90. rocznicę powrotu Piłsudskiego z Magdeburga.
Trwają starania o powołanie Instytutu Wojciecha Korfantego, placówki naukowo-badawczej zajmującej się Górnym Śląskiem. Interwencje Bronisława Korfantego u śląskich władz wojewódzkich spełzły na razie na niczym. – Śląscy radni przyszły rok ogłosili Rokiem Korfantego. Mam więc nadzieję, że dzięki temu instytut wreszcie powstanie – mówi Bronisław Korfanty. Nadzieję traci natomiast Marek Steindel, prawnuk Wincentego Witosa, trzykrotnego premiera i twórcy Polskiego Stronnictwa Ludowego. W 1932 r. jego przodek został skazany w procesie brzeskim za rzekome przygotowanie zamachu stanu. Zamiast do więzienia Witos udał się na emigrację, a po powrocie z niej został objęty amnestią, ale w świetle prawa wciąż jest przestępcą. Politycy chętnie przyjeżdżają się fotografować na grobie Witosa w jego rodzinnych Wierzchosławicach, ale niechętnie zajmują się sprawą jego rehabilitacji. Ostatnia próba także zakończyła się niepowodzeniem. Ludowcy otrzymali z Ministerstwa Sprawiedliwości odpowiedź, że wszczęcie procedury kasacyjnej jest niemożliwe, bo nie zachowały się oryginalne akta z procesu brzeskiego.
Historyczne nazwisko ułatwia karierę w polityce. Tak było w wypadku Bronisława Korfantego. Gdy w 2005 r. Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało mu kandydowanie do Senatu, nie miał politycznego doświadczenia. – W moim wypadku uznali, że nazwisko Korfanty jest gwarancją przyzwoitości – tłumaczy senator. Jędrzej Dmowski, krewny współtwórcy endecji Romana Dmowskiego, był radnym sejmiku mazowieckiego z listy Ligi Polskich Rodzin, a dziś jest działaczem Ruchu Ludowo-Narodowego. Wojciech Starzyński, jedyny żyjący w Polsce krewny prezydenta stolicy Stefana Starzyńskiego, zasiada w Radzie Warszawy (wcześniej był między innymi doradcą premiera Jerzego Buzka). Zainteresowanie polityką może być dziedziczne. – Z domu wyniosłam przekazywaną z pokolenia na pokolenie zasadę, że nie można być obojętnym, tylko trzeba aktywnie działać społecznie – tłumaczy Małgorzata Kidawa-Błońska. Dlatego pod koniec lat 90. zaangażowała się w działalność warszawskiego samorządu. W 2000 r. politycy Platformy Obywatelskiej zaproponowali jej wstąpienie do partii.
Najstarszym politycznym klanem w Polsce, który odgrywał ważną rolę w II RP, jest rodzina Giertychów. Franciszek Giertych był współpracownikiem powstałej w 1893 r. Ligi Narodowej. Jego syn Jędrzej był jednym z przywódców Stronnictwa Narodowego. Polityczną tradycję kontynuuje Maciej, jeden z dziewięciorga jego dzieci. W 1989 r. reaktywował SN, w 2001 r. został posłem, a trzy lata później deputowanym Parlamentu Europejskiego. Największy sukces w polityce osiągnął prawnuk Franciszka Giertycha, Roman. Reaktywował Młodzież Wszechpolską, współtworzył Ligę Polskich Rodzin, był wicepremierem i ministrem edukacji. Dziś jest wziętym adwokatem, ale nie wyklucza powrotu do polityki.
Małgorzata Kidawa-Błońska mieszka w domu w podwarszawskich Gołąbkach, w którym ostatnie lata życia spędził prezydent Stanisław Wojciechowski. Jej syn Jan uczy się, siedząc w fotelu po prezydencie, przy biurku należącym niegdyś do premiera Grabskiego. Do najcenniejszych pamiątek posłanki PO należy też pudełko podarowane przez Józefa Piłsudskiego. Dokumenty związane z Wojciechowskim i Grabskim, mające wartość historyczną, trafiły do bibliotek i Archiwum Akt Nowych.
Większość pamiątek po Ignacym Paderewskim spłonęła podczas powstania warszawskiego. Bronisławowi Korfantemu pozostał jedynie list, który Wojciech Korfanty napisał do jego dziadka podczas wojny. Pamiątki rodziny Józefa Piłsudskiego trafią natomiast do poświęconego mu muzeum. Najcenniejsza będzie szabla marszałka.
Dla spadkobierców ważniejsze od materialnych pamiątek są pamięć o przodkach i historie przekazywane sobie przez pokolenia. – Z opowieści wiem, że pradziadek wyznawał zasadę, że każdy ma w domu swoje obowiązki, także były prezydent. Jako osiemdziesięciokilkulatek zawsze samodzielnie palił w piecu – wspomina Kidawa--Błońska. W domu Wojciechowskich często bywał Władysław Grabski, który miał obok dom letniskowy. Lubił odpoczywać, grając na fortepianie.
Jadwiga Piłsudska wspomina z kolei, że w życiu prywatnym jej ojciec wykazywał się wyjątkowym poczuciem humoru. W 1928 r. po wizycie ojca w Rumunii dostała protokół sygnowany przez attaché wojskowego przy Poselstwie Polskim w Bukareszcie. Konkluzja brzmiała: „Wstążka niebieska pogrążona w Morzu Czarnem pozostaje nadal niebieską". Takich opowieści nie znajdzie się w podręcznikach historii.


Okładka tygodnika WPROST: 51/52/2008
Więcej możesz przeczytać w 51/52/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • Wladyslaw IP
    Gyby dzisiaj zyl Jozef Pilsudski ?Do Legionow poszlibysmy prawie wszyscy.Tak wielkiego Polaka,patrioty, wodza o wielkim talencie dowodzenia,charyzmie i cieszacym sie takim zaufaniem i miloscia Polakow,trzeba nam dzisiaj.Swoje dzieci i wnuki wychowalem na takich Polakow jakich kiedys mial ten wielki czlowiek.
    • Henryka IP
      mila dla mnie widomoscia jest fakt,ze potomkowie Jozefa Pilsudskiego wrocili do Polski.To preciez ich ojczyzna, o ktora walczyl ich dziadek.moj ojciec byl legionista,oddanym bez reszty " Dziadkowi "Wierny mu byl do konca.Zamordowany w obozie koncentracynym Gross Rosen 1942 r.