Zamach na sunnickich naczelników plemiennych

Zamach na sunnickich naczelników plemiennych

Co najmniej 30 osoby zginęły podczas narady plemiennej, na której zamachowiec-samobójca odpalił materiały wybuchowe. Narada odbywała się w mieście Jusifija niedaleko Bagdadu. Rannych jest 110 osób.

Według wcześniejszych informacji podanych przez rzecznika sił bezpieczeństwa w Bagdadzie generała Kasima Musawiego, zginęły 23 osoby, a 42 zostały ranne. Wcześniej podawano, że zamachowiec był intruzem z zewnątrz, któremu udało się dostać do domu. Najnowsze wiadomości ze źródeł policyjnych mówią, że był to krewny gospodarza, szejka Mohameda Abdullaha Saliha.

Według policji zamachowiec miał na sobie pas szahida wypełniony materiałami wybuchowymi. Szejk Mohamed Abdullah Salih, w którego domu wysadził się zamachowiec, przeżył zamach - podały źródła policyjne.

Według wcześniejszych doniesień agencji AFP w spotkaniu mieli uczestniczyć członkowie sunnickich milicji Sahwa (Przebudzenie), zaangażowanych w walkę z Al-Kaidą. Popierane przez Amerykanów oddziały Sahwa składają się z byłych rebeliantów.

Do zamachu w Jusufii, ok. 20 km na południe od Bagdadu, doszło dzień po wygaśnięciu ONZ-wskiego mandatu stwarzającego podstawy prawne do obecności obcych wojsk w Iraku i wejściu w życie umów, na mocy których władze irackie rozszerzają zakres kontroli w swym kraju.

Jusufija leży w zamieszkanym głównie przez sunnitów rejonie, który nazywano "trójkątem śmierci" ze względu na przypadki ekstremalnej przemocy. W 2008 roku rozlew krwi w tym rejonie zmalał.

Piątkowy wybuch przyniósł największą liczbę zabitych od czasu samobójczego zamachu koło Kirkuku z 11 grudnia 2008 roku, kiedy w restauracji kurdyjskiej zginęło 55 osób, a rannych zostało ponad 120.

ND, em, PAP

Warto się zmieniać! Zupełnie nowy tygodnik "Wprost" już w sprzedaży.

Zaprenumeruj tygodnik "Wprost" już dziś. Otrzymasz 52 numery tygodnika i odtwarzacz MP3 Samsung w prezencie.

Czytaj także

 0