Dzieci z tuczarni

Dzieci z tuczarni

Zaledwie roczne dzieci są karmione parówkami, frytkami i smażonymi kotletami. Maluchy jedzą za dużo białka – dopiero około czwartego roku życia zaczynają prawidłowo trawić proteiny. Te skumulowane wcześniej odkładają się w postaci komórek tłuszczowych, co zapowiada otyłość.
Polki w długości karmienia dziecka piersią ustępują jedynie Rosjankom, ale prawidłowo odżywiają swe pociechy tylko przez pierwszy rok. Wraz z  odstawieniem od piersi maluchy zaczynają być karmione tak jak dorośli, czyli nieprawidłowo – alarmuje doc. Piotr Socha, specjalista ds. żywności z Kliniki Gastroentorologii, Hepatologii i Immunologii Centrum Zdrowia Dziecka. Wielu rodziców sądzi, że ich pociechy nie jedzą dlatego, że potrawy są mało słone, a zatem niesmaczne. W efekcie maluchy spożywają aż szesnastokrotnie więcej soli, niż powinny. Tymczasem solenie jest niepotrzebne. Po odstawieniu od  piersi dziecko je mnóstwo potraw, które zawierają dużo sodu – jest on zarówno w białym pieczywie, jak i krowim mleku. Nie ma zatem potrzeby, by dodawać sól do innych dań.

Co piąta polska mama dosładza jedzenie, nawet przeciery owocowe i zupki. Dzieci dostają też napoje gazowane i  soki zawierające cukier i sztuczne barwniki. Maluchom grozi w związku z  tym nie tylko otyłość, ale także kłopoty z polubieniem smaku naturalnych owoców i warzyw. Spożywanie cukrów w połączeniu z dodatkami do żywności z grupy E i benzoesanem sodu (czyli połączenie powszechnie występujące w  gotowych napojach, słodyczach i innych przetwarzanych produktach) powoduje nadpobudliwość i kłopoty ze skupieniem uwagi. W diecie dzieci często przekraczane są dopuszczalne dawki fosforu, witaminy D3 i białka. Tego ostatniego maluchy spożywają nawet 14 razy więcej, niż potrzebują. Zdarza się, że jedzą go tyle, co kulturyści. Przekonanie, że białko to najlepsze źródło energii, jest błędne. Pod tym względem najlepsze są węglowodany. Zawarte w białkach aminokwasy zwiększają produkcję insuliny, co stymuluje rozrost tkanki tłuszczowej.

Większość dzieci jada często, ale źle, podczas gdy w zupełności wystarczą cztery lub pięć posiłków –  wynika z badań Kliniki Pediatrii i Zaburzeń Rozwoju Dzieci i Młodzieży Akademii Medycznej w Białymstoku. Dwu- i trzylatki często jedzą bezwartościowe pokarmy – chrupki, batoniki, bułeczki i paluszki. Mniej więcej 60 proc. dzieci w wieku 19-24 miesiące je ciastka, 20 proc. –  inne słodycze, a 44 proc. spożywa słodzone i gazowane napoje. Takie dzieci nie mają szansy wykształcić nawyku regularnego jedzenia, nie  czują głodu w porze głównych posiłków, a ciągłe podjadanie działa niekorzystnie na pracę przewodu pokarmowego i przyczynia się do  powstawania próchnicy. Efekt jest taki, że co siódme dziecko ma nadwagę, a co dwudzieste jest otyłe. Grozi im cukrzyca, mogą mieć też poważne problemy z jeszcze nie w pełni wykształconymi stawami.

Wielu rodziców w obawie przed alergiami zabrania swoim pociechom jeść ryby, sery, orzechy, jajka, truskawki. Do picia podają im wyłącznie hipoalergiczne mleko i dokładnie przebadaną wodę. Takie postępowanie może wywołać odwrotny skutek do zamierzonego. Według Europejskiej Komisji Pediatrii ds. Odżywiania, spóźnione dodawanie niektórych produktów do diety może zwiększyć ryzyko wystąpienia alergii u dziecka. – Do diety dziecka należy wprowadzać rozmaite pokarmy, by organizm budował naturalną ochronę i mógł się ustrzec alergii pokarmowych –  przekonuje doc. Piotr Socha. Małe dziecko nie może popijać schabowego oranżadą. Źle karmione może źle się odżywiać przez całe życie.

Okładka tygodnika WPROST: 7/2009
Więcej możesz przeczytać w 7/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Ewelina IP
    Witam !
    Niestety tak właśnie jest i nie rozumiem matek, które karmią tak swoje pociechy. Moja znajoma karmi swoją roczną córkę parówkami :( twierdząc, że mała nie chce jeść serków, deserków itp. je tylko słoiczki ( obiadki, zupki ) no i cycusia lubi też chrupki kukurydziane. Zamiast tych parówek lepiej jest upiec samemu kawałek mięska i nie przyzwyczajać dzieci to \"sztucznych smaków\" , z których nie ma żadnych korzyści. Jeżeli dziecko nie będzie znało smaku parówek, czipsów czy czekolady to na pewno nie będzie o nie prosić, a jeżeli nasza pociecha posmakuje gdzieś takich rzeczy to warto wtedy wytłumaczyć dziecku, że to bardzo nie zdrowe np. że czekolada psuje zęby i się od niej tyje. Nie dawaj dla swojej wygody dziecku rzeczy, które są dla niego nie zdrowe, pomyśl czasem, że robisz mu w ten sposób krzywdę:( Pozdrawiam Droga Mamo !

    Czytaj także