Skibą w mur - Drzazga w tyłku

Skibą w mur - Drzazga w tyłku

Czy świnia zna się na balecie, a żabie potrzebne są narty? Wiosną wszystko jest możliwe, nawet to, że poseł PiS Marek Łatas, którego złapano nietrzeźwego za kierownicą, upił się, zjadając dwa jabłka. To tylko początek dziwnych wydarzeń związanych z wiosną.
Rozpoczął się sezon grillowania. Pierwszy ustawił w swoim ogródku grill historyk Zyzak, który usmażył publicznie boczek Wałęsy. O  legendarnym przywódcy „Solidarności" napisano już wszystko, łącznie z  tym, że był opłacanym agentem Ronalda Reagana, pijakiem, który lał własną żonę w mieszkaniu na Stogach, złodziejem, który wynosił ze  stoczni potrzebne mu śrubki i sterowanym przez służby agentem bezpieki. O Wałęsie jego dawni koledzy z opozycji pisali, że to „zdrajca" i  „uzurpator”. Nawet ci, którzy mieli do niego sympatię, twierdzili, że  jego rola w opozycji przed Sierpniem ’80 ograniczała się do inicjowania pieśni „Boże, coś Polskę” podczas mszy patriotycznych. Dla większości Polaków Wałęsa to jednak bohater narodowy, a dla świata pogromca komunizmu i laureat pokojowego Nobla.

Trudno dodać do tej palety barw jeszcze jeden kolor, ale Zyzakowi się udało. I jest to typowy motyw wiosenny. Z jego książki dowiadujemy się, że Wałęsa miał w młodości nieślubne dziecko. Szkoda, że nie z Kasią Cichopek, Joanną Liszowską czy Anią Muchą, tylko z jakąś kompletnie nieznaną (także Wałęsie) wiejską kobitką, która ku przerażeniu Pudelka i  czytelniczek „Vivy!", niestety, nie gra w żadnym serialu.

Wraz z ociepleniem się atmosfery dziwne zjawiska w przyrodzie się rozmnożą. Politycy rozsierdzeni książkami historyków, którzy grzebią w  ich życiorysach, zaczną w odwecie opłacać prywatnych de- tektywów, tropiących brudne sprawki historyków. Zgromadzone materiały będą równie bulwersujące co dokumenty odkryte w teczkach IPN. Niebawem ukażą się książki Lecha Wałęsy o Cenckiewiczu i Gontarczyku, z których dowiemy się, że w czasach licealnych byli żołnierzami Nikosia i kradli na rozkaz gangstera samochody. Cenckiewicz miał ponadto romans z nauczycielem wychowania fizycznego, a Gontarczyk dmuchał przez słomkę żaby podczas lekcji biologii. Ksiądz Henryk Jankowski wyda opasłe pamiętniki pełne anegdot i ciekawostek z życia dawnej opozycji. W przypisie pojawi się wzmianka o historyku Janie Żarynie. Z tej małej notki się dowiemy, że  Jan Żaryn ma na plecach tatuaż Ku-Klux-Klanu oraz trwały odcisk po  przyciasnych slipach marki Atlantic. Z kolei prezydent Aleksander Kwaśniewski, wkurzony wypowiedziami szefa IPN Janusza Kurtyki, napisze książkę, w której ujawni, że Janusz Kurtyka pod pseudonimem Mariola Cycalska brał udział w castingu pierwszej edycji programu „Big Brother", lecz odpadł ze względu na marną osobowość i niechęć do wspólnych kąpieli z Frytką.

Wiosna tego roku ma charakter szczególny. Polsce udało się wreszcie spłacić długi po Gierku. Dopiero teraz zapłaciliśmy za seriale z  Kojakiem i porucznikiem Columbo, pokazywane nam przez osławionego prezesa Szczepańskiego. Dopiero teraz daliśmy zachodnim kelnerom napiwek za zamówioną dawno temu colę i krakersy. I pomyśleć, że jeszcze tylko trzydzieści lat i spłacimy długi po gen. Jaruzelskim. Choć może tym razem pójdzie szybciej, bo za generała cała Polska jadła tylko śmierdzącą kaszankę.

Wiosną pojawia się miłość i rośnie apetyt na seks. Kryzys zmusi nas do  przypomnienia sobie czasów młodości. Wróci moda na kochanie się w  krzakach, bo nie będzie nas stać na drogie hotele. Ławka w parku zastąpi łóżko w Sheratonie. Uprawianie seksu na świeżym powietrzu ma swoje dobre strony. Człowiek jest bliżej przyrody i ludzi. Biedronka chodzi po  plecach, mrówka wspina się pracowicie po udach partnerki, pajączek wije sobie sieć we włosach. Ekstrastymulatorem seksualnym może się okazać nawet drzazga wbita w tyłek na skutek dynamicznego szorowania ciałem po  ławce. Jedyne, co niepokoi psychologów, to nerwowe sygnały z obozu polityków sugerujące, że w tym roku mamy do czynienia nie z typowym wiosennym przesileniem, ale z ewidentnym wiosennym przegięciem pały. Poeta pisał: „A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę". Niestety, nadal nad Wisłą nie jest to możliwe.
Okładka tygodnika WPROST: 15/2009
Więcej możesz przeczytać w 15/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0