Dwie ojczyzny Wilimowskiego

Dwie ojczyzny Wilimowskiego

Do dziś pozostaje jedynym piłkarzem w historii, który strzelił bramkę Niemcom w meczu międzypaństwowym, a potem… zdobywał bramki dla Niemiec. 70 lat temu polski futbol stracił najlepszego piłkarza II Rzeczypospolitej. Ernest Wilimowski został gwiazdą III Rzeszy.
Fakt, że strzelał gole dla nazistowskich Niemiec, nie przeszkodził gestapowcom wysłać jego matkę Paulinę do Auschwitz. Piłkarz był gotów poruszyć niebo i ziemię, by ją stamtąd wyciągnąć. Pomógł mu w tym Hermann Graf, legendarny niemiecki pilot myśliwski, który okazał się wielkim fanem piłki nożnej. Historia życia Wilimowskiego jest gotowym materiałem na hollywoodzki film. Tymczasem kontrowersyjny, acz znakomity sportowiec dotąd nie doczekał się w Polsce nawet biografii.
Okładka tygodnika WPROST: 18/2009
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 18/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • Nieboszka Polska IP
    Trza jeszcze trocha poczekać a Wiluś sicher bydzie mioł swoje zaszczytne miejsce na Gurnym Slonsku, możno jakoś trybuna na nowym szpilplacu Ruchu bydzie jego imienia.
    • jacekziaja88@wp.pl IP
      Kapitalny piłkarz, fenomen lat trzydziestych nie tylko w Polsce, Europie, ale powiedziałbym na świecie.
      \"Człowiek pogranicza\", bo tak należy o nim mówić, urodzony na Górnym Śląsku, w \"tyglu\" polsko- niemieckim.
      Wirtuoz futbolu, człowiek o niepospolitym talencie dryblerskim, umiejetnościach znalezienia się w polu karnym we właściwym czasie, wspaniały snajper.
      Życie nie ułożyło się dlań pomyślnie, zmuszony był dokonać bardzo trudnego wyboru- wyboru, który zaważył na jego losach i dalszej karierze. Któż wie, jak potoczyłyby się jego losy gdyby nie wybuch drugiej wojny światowej?? Prawdopodobnie byłby jednym z najlepszych piłkarzy świata. Niesety los chciał inaczej i Wilimowski nie zaistniał tak naprawdę na firmamencie światowym, choć gdziekolwiek nie był, podziwiał jego popisy, zawsze komplet publiczności. Ludzie, którzy o nim wcześniej słyszeli szli na mecz by móc go zobaczeć. Tak było m.in. z Gerardem Cieślikiem owego czerwcowego dnia 1941 roku podczas meczu Trzeciej Rzeszy z Wilimowskim w składzie przeciwko Rumunii w Bytomiu. Na ten mecz przybyło wówczas 50 tysięcy ludzi!!!

      Czytaj także