Grube portfele futbolu

Grube portfele futbolu

Główne role w walce o smakowite kąski futbolowego tortu odegrają rosyjscy magnaci i ich arabscy konkurenci. Razem konsekwentnie opanowują tę najpopularniejszą dyscyplinę sportu. Na razie raczej nie wchodzili sobie w drogę. Do pierwszego poważnego starcia dojdzie latem. To będzie sprawdzanie siły swoich pieniędzy.
Kart w transferowym letnim rozdaniu nie będą wykładać na stół wielcy, czyli włodarze Barcelony, Realu Madryt, Interu Mediolan czy Manchesteru United. Na najlepszych ekipach odcisnął piętno kryzys finansowy, czego wyrazem było zimowe okienko transferowe. Właściciele piłkarskich gigantów dokładnie oglądali każde euro, zanim je wydali. Lato, najlepszy czas na  dokonywanie zakupów też zapowiada się oszczędnie. W związku z tym do  akcji zamierzają wkroczyć rosyjscy miliarderzy oraz grupa szejków. Niedawno właściciel Chelsea Londyn Roman Abramowicz, pierwszy w  zachodnim futbolu rosyjski miliarder, który mógł mieć w swojej ekipie każdego wymarzonego piłkarza, boleśnie przekonał się o skutkach finansowej zapaści – stracił 3 mld funtów. I na początku 2009 r. Rosjanin przekonywał, że przykręci kurek z pieniędzmi na wydatki. Zmienił jednak zdanie. Bodźcem była doskonała passa zespołu w Lidze Mistrzów. Chelsea Londyn jest o krok od zdobycia najcenniejszego trofeum klubowego. Dlatego zachęcany przez menedżera klubu Guusa Hiddinka Abramowicz na nowo zapragnął, by jego gracze byli najlepsi nie tylko w  tym sezonie. Stąd zgoda na wyasygnowanie 50 mln funtów na wzmocnienie drużyny. Choć to może tylko wystarczyć na dwóch-trzech przywoitych piłkarzy bądź jedną supergwiazdę, na przykład Francka Ribéry’ego, grającego obecnie w Bayernie Monachium. Ribéry’ego w nowym sezonie chciałyby mieć u siebie wszystkie liczące się kluby.

Abramowicz stracił palmę pierwszeństwa wśród najbogatszych właścicieli klubów na rzecz Mansoura bin Zayed al-Nahyana, współwłaściciela konsorcjum Abu Dhabi United Group. We  wrześniu 2008 r. pochodzący ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich szejk bez wahania wyłożył aż 385 mln USD na zakup większościowego pakietu jednego z klubów Premier League, średniaka co prawda, ale klubu otoczonego nie tylko na Wyspach legendą – Manchesteru City. Rolę sternika powierzył znanemu arabskim biznesmenowi 31-letniemu Sulaimanowi al-Fahimowi. I rozpoczęła się transferowa ofensywa. Z szumnych zapowiedzi spełniono tylko jedną, kupując za 59 mln USD Brazylijczyka Robinho. Mimo to właśnie ta transakcja, przeprowadzona szybko i bez stosownej kalkulacji, zachwiała hierarchią w futbolu. Robinho to  napastnik z górnej półki, ale przepłacono, ściągając go z Realu Madryt, gdzie zachowywał się kapryśnie i często bywał rezerwowym. Al-Fahim w ten sposób chciał też zagrać na nosie rosyjskiemu konkurentowi. Chelsea także starała się o Robinho, ale w ostatniej szejkowie rzucili na stół wyższą kwotę. Na lato zapowiedziano kolejne fajerwerki zakupowe.
W Premier League Chelsea walczy o ligowy prymat z Arsenalem Londyn. Istnieje również druga oś tej rywalizacji – pojedynek rosyjskich szefów obu klubów. Z jednej strony były gubernator Kamczatki, a z drugiej –  rosyjski monopolista gazowy i lider na tamtejszym rynku metalurgicznym. Aliszer Usmanow na co dzień włada kombinatem górniczo-metalurgicznym Metalloinwest i największą rosyjską gazetą „Kommiersant", zaś w weekendy zakłada biało-czerwoną koszulkę popularnych „kanonierów" .
Usmanow to drugi po Abramowiczu Rosjanin, który zainwestował w angielski klub. Na razie ciągle ogląda plecy właściciela Chelsea – i w ligowej tabeli, i w klasyfikacji najbardziej wpływowych ludzi w futbolu. Arsenal w Premier League lokuje się za Chelesa, a wartość majątku Usmanowa jest kilkakrotnie mniejsza od sum, którymi dysponuje jego bardziej znany rodak. Oba kluby jednak znalazły się w gronie czterech najlepszych zespołów walczących w tym sezonie o zwycięstwo w Lidze Mistrzów (i mają spore szanse, by zagrać w finale 27 maja w Rzymie).

W ślady szejka Mansoura zamierza pójść Humaid bin Rashid al-Nuaimi, inny magnat z Emiratów Arabskich, który zarzuca sieci na hiszpański klub Real Betis Sewilla. Wstępnie proponuje 90 mln euro dla aktualnego jeszcze właściciela Manuela Ruiza de Lopery i 600 mln na rozwój klubu. Betis, który w tym sezonie długo bronił się przed spadkiem z ligi, teraz jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki być może wyrośnie na poważnego rywala Barcelony czy Realu Madryt. Jak się zakończą się, zaawansowane ponoć, rozmowy –  trudno przewidzieć. Jedno jest pewne: jeśli gigant rynku nieruchomości i  właściciel Narodowego Banku w Dubaju w jednej osobie przejmie większościowy pakiet kontrolny klubu z Andaluzji, nie od razu będzie mógł liczyć na łaskawość kibiców popularnych „Verdiblancos". Jego plany już się spotkały z silnym oporem. – Nie wyrażamy zgody na poniewieranie imienia klubu i robienie z niego celu działań biznesowych– protestowali fani zrzeszeni w Stowarzyszeniu na rzecz Naszego Betisu.
Kluby piłkarskie pozostają w sferze zainteresowań multimilionerów, ale  wielkie pieniądze nie gwarantują sukcesu. Gdyby tak było, mistrzem świata byłaby reprezentacja Kataru, a po najbardziej prestiżowe klubowe trofea sięgałaby bogata katarska drużyna Ar-Rajjan.

Dziesiątka najbogatszych ludzi piłki nożnej według "Forbesa" (w mld dolarów)

1. Lakshmi Mittal (Queens Park Rangers) – 19,3
2. Amancio Ortega (Deportivo de La Coruña) – 18,3
3. Paul Allen (Seattle Sounders) – 10,5
4. Roman Abramowicz (Chelsea Londyn) – 8,5
5. François Pinault (Stade Rennes) – 7,6
6. Silvio Berlusconi (AC Milan) – 6,5
7. Philip Anschutz (Hammarby, LA Galaxy, Houston Dynamo, Los Angeles Sol) – 5
8. Mansour bin Zayed al-Nahyan (Manchester City) – 4,9
9. John Fredriksen (Vålerenga) – 4
10. Bernard Ecclestone (Queens Park Rangers) – 3,7

Okładka tygodnika WPROST: 19/2009
Więcej możesz przeczytać w 19/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także