Kremlowskie buldogi

Kremlowskie buldogi

Dmitrij Miedwiediew udzielił wywiadu opozycyjnej „Nowej Gaziecie” o spotkaniu z obrońcami praw człowieka i obietnicy poszerzenia swobód obywatelskich. Gazety na świecie piszą, że w Rosji zaczęła się liberalna rewolucja. „To początek odwilży, takiej jak za rządów Gorbaczowa” – głoszą niektóre media. Nic bardziej mylnego. W Rosji toczy się ostra walka dwóch głównych grup interesów o kontrolę nad dochodami ze sprzedaży surowców. Nie ma to jednak nic wspólnego z liberalizmem ani jakąkolwiek ideologią.
Rosyjscy liberałowie przeżyli prawdziwy szok, kiedy się okazało, że  znana socjolog prof. Olga Krysztanowska wstąpiła do partii Jedna Rosja. Legitymację z numerem 1 ma tam premier Władimir Putin. Paradoks polega na tym, że Krysztanowska przez wiele lat była zajadłym krytykiem obecnych władz. To jej praca poparta badaniami stanowiła naukowe potwierdzenie tezy, której wielu się domyślało. Ponad 70 proc. obecnej elity rosyjskiej to ludzie wywodzący się ze służb specjalnych. Krysztanowska krytykowała partię rządzącą za biurokratyzm, nieskuteczność, a dzisiaj sama do tej partii należy. Zmianę swojej postawy tłumaczy pozytywnymi zmianami w polityce, które wprowadza nowy prezydent Dmitrij Miedwiediew.

Przykładami nowej liberalnej polityki ma być to, że prezydent spotkał się z grupą obrońców praw człowieka, doprowadził do uwolnienia z  więzienia związanej ze sprawą Jukosu prawniczki Swietlany Bachminej, udzielił wywiadu opozycyjnej „Nowej Gaziecie" czy pozwolił na prawie wolne wybory na mera miasta Soczi. – Takich zmian w rosyjskiej polityce już dawno nie było – mówi „Wprost” Olga Krysztanowska. Ale i ona przyznaje, że są to zaledwie pojedyncze sygnały, które jeszcze nie  świadczą o gruntownej zmianie priorytetów, nie zmieniają fundamentalnych metod sprawowania władzy. Krysztanowską zdołały te sygnały jednak przekonać, by uwierzyła w demokratyczny kurs nowego rosyjskiego prezydenta.

Ponownie przekonany wydaje się też być Nikita Biełych, były lider Sojuszu Sił Prawicowych, który zgodził się objąć stanowisko szefa Guberni Kijowskiej. Co ciekawe, przekonanych jest także wielu zachodnich dziennikarzy, którzy już kreślą wizję wojny między liberalnym Miedwiediewem a twardogłowym Putinem. Wojny „dobra" ze  „złem”, która toczy się na szczytach władzy. Na Kremlu mogą się tylko cieszyć z takiego obrazu sytuacji. Ta stara propagandowa gra w dobrego i  złego policjanta przynosi ogromne efekty. Przecież o to chodzi, aby  wciągnąć ludzi z dawnej liberalnej opozycji do rządzenia krajem. W  sytuacji kryzysu gospodarczego mogą być potrzebnym wentylem bezpieczeństwa.

Dla mas przekonanych o imperialnej roli Rosji najlepszy jest Władimir Putin, dla liberalnej inteligencji – „liberał" Miedwiediew. Prawda jest taka, że Krysztanowska i Biełych to kolejni przedstawiciele inteligencji, których rosyjska władza zamyka w złotej klatce. Bez względu na swoje motywy służą legitymizacji systemu. W polityce zagranicznej Rosja jest nadal nieufna wobec Stanów Zjednoczonych –  przyjaciela widzi za to w Chinach. Podobnie jest w polityce wewnętrznej. Kiedy prezydent Miedwiediew daje wywiad „Nowej Gaziecie”, nie mówi w nim nic, czego nie mógłby powiedzieć Putin. Prawie równocześnie prezydent podpisał dekret o zwiększeniu uprawnień i uposażenia milicji.

Różnice w rosyjskiej elicie władzy nie są dzisiaj wcale ideologiczne. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W rzeczy samej istnieją dwie grupy skupione wokół dwóch najważniejszych osób w  państwie, które walczą o kontrolę na rynku rosyjskich surowców. I po jednej, i po drugiej stronie są byli agenci KGB, młodzi ekonomiści czy prawnicy z Petersburga. To tak naprawdę ta sama elita, której różne grupy mają odmienne interesy. Tak było w Rosji zawsze. Obecna sytuacja różni się tym, że wzajemne animozje są bardziej widoczne. Można to  określić jako wojnę „buldogów pod dywanem", a nie starcie dwóch osobowości o różnych systemach wartości, dwóch pomysłów na rozwój kraju.

Znana dziennikarka Julia Łatynina twierdzi, że rywalizację dwóch frakcji najlepiej widać na przykładzie konkurencji w wielkim biznesie. Igor Sieczin, wicepremier i niewątpliwie człowiek Putina, zarządził kontrolę w jednej z największych firm – Norylski Nikiel. Jej głównym udziałowcem był Władimir Potanin, jeden z najbogatszych ludzi w Rosji. Do kontroli nie doszło, bo nie dopuścił do tego prezydent Miedwiediew. Formalna przyczyna była taka, że Potanin chciał wyprowadzić z przedsiębiorstwa pieniądze do oddzielnej spółki i umieścić ją poza konsorcjum. Sprzeciwił się temu inny udziałowiec konsorcjum Oleg Dieripaska. Rozpoczęła się awantura, która zdaniem wielu analityków może się zakończyć tak, że  Potanin podzieli los innego najbogatszego człowieka Rosji – Michaiła Chodorkowskiego i wyląduje w łagrze. – Przykład wojny o koncern Norylski Nikiel świadczy o tym, że między wielkim biznesem dochodzi do  niespotykanej wcześniej rywalizacji – twierdzi Łatynina. Władza wprowadza prawo, które jest pisane „pod" konkretne grupy interesu. To  już coś więcej niż lobbing.

Jeden z tych projektów, który został już przyjęty, a przeszedł zupełnie niezauważony przez media, zakłada, że cały eksport metali z rosyjskiego dalekiego wschodu może być prowadzony z portu Pietropawłowsk Kamczacki. Oznacza to, że jeżeli ktoś ma ładunki w portach Chabarowska czy Nachodzi, musi je wieźć tylko do portu Pietropawłowsk Kamczacki. Inne porty nie będą miały zgody na eksport. Absurdalność takich decyzji z punktu widzenia ekonomii jest aż nazbyt oczywista. Inny pomysł ustawodawczy to założenie państwowego konsorcjum, które dostanie wyłączność na eksport tarcicy z  Syberii. Pieniądze z tego mają być przeznaczone na nowe technologie i  komputeryzację Rosji. Za tą inicjatywą ustawodawczą stoją ludzie związani z prezydentem Miedwiediewem.

Dopóki rywalizacja władzy odbywa się między Miedwiediewem a Putinem, dopóty nic się nie zmieni. Oczywiście, możliwy jest scenariusz, że za  kilka lat środowiska obu polityków, które już dzisiaj ostro rywalizują, doprowadzą do otwartego konfliktu.
Okładka tygodnika WPROST: 21/2009
Więcej możesz przeczytać w 21/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także