Ile mają politycy

Ile mają politycy

Z czym kojarzy się polityka? Z dużymi pieniędzmi. Aż 49 proc. Polaków uważa polityków za najzamożniejszą grupę zawodową – mówi jeden z sondaży TNS OBOP. Jak jest naprawdę?
Ci, którzy rozdawali karty w polskiej polityce przez ostatnie 20 lat, w  większości nie dorobili się dużych majątków. – Jak się jest w Sejmie albo w rządzie, nie ma czasu na zajmowanie się własną pozycją majątkową – mówi Leszek Miller, były premier. Z  uposażeniami polityków jest zresztą coraz gorzej. Kiedyś wynagrodzenie posłów stanowiło siedmiokrotność średniej płacy. W ciągu ostatnich 10  lat wynagrodzenia parlamentarzystów wzrosły zaledwie o 3-5 proc. i dziś to tylko trzykrotność średniej krajowej. Na tle kolegów z państw zachodnich polscy politycy zarabiają marnie. Włoscy parlamentarzyści dostają 11 tys. euro, austriaccy – ponad 9 tys. euro. Polska płaca poselska to w przeliczeniu mniej niż 2 tys. euro. Według oświadczeń majątkowych polscy posłowie mają łącznie 49 mln zł oszczędności w złotych i walutach zagranicznych. To o 14 mln mniej niż  przed rokiem. Według wyliczeń portalu Money.pl statystyczny poseł ma na  koncie 122 tys. zł. – To śmiesznie niska kwota – ocenia Marek Zuber, główny ekonomista Internetowego Domu Maklerskiego. – Politycy nie  potrafią oszczędzać. Dużo wydają na konsumpcję, a mieszkania kupują najczęściej na kredyt. Biorąc pod uwagę wysokość uposażeń i zakładając, że miesięcznie można odłożyć 1 tys. zł, po 20 latach na koncie powinna się znaleźć kwota 500-700 tys. zł – szacuje Zuber. To w teorii. W  praktyce jest dużo gorzej. Największy staż parlamentarny ma Stanisław Żelichowski (PSL), który jest w Sejmie od 22 lat. Na koncie wspólnie z  żoną ma jednak 104 tys. zł. Spośród sejmowych wyjadaczy oszczędniejsi są Wacław Martyniuk (Lewica) i Marek Borowski (SdPl), którzy na Wiejskiej pojawili się 18 lat temu. Pierwszy z nich ma 665 tys. zł oszczędności, drugi – prawie pół miliona.

Znacznie niższe kwoty widnieją w oświadczeniach majątkowych najważniejszych dziś polityków: Lecha i Jarosława Kaczyńskich, Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka. Bracia Kaczyńscy są właścicielami domu, który dostali w spadku po ojcu. Lech Kaczyński ma  też wspólnie z żoną mieszkanie, zgromadził 210 tys. zł oszczędności, a także 2,5 tys. dolarów, 2 tys. euro oraz 200  funtów. Jarosław Kaczyński odłożył 108 tys. zł. Z kolei Donald Tusk zaoszczędził 10 tys. zł i 3,5 tys. dolarów. Ma też 85 tys. zł w  funduszach inwestycyjnych i emerytalnych oraz dwa niewielkie mieszkania o łącznej wartości około 800 tys. zł. Waldemar Pawlak do oświadczenia wpisał 50 tys. zł oszczędności. Jest właścicielem gospodarstwa rolnego, którego wartości jednak nie określił.

Stan posiadania partyjnych liderów dobrze widać po ich samochodach. Pawlak jeździ škodą fabią i toyotą prius z leasingu, Donald Tusk jest posiadaczem 12-letniej toyoty corolli, a Jarosław Kaczyński w ogóle nie  ma auta. Wszyscy trzej mogą się czuć jak ubodzy krewni przy Ryszardzie Kaliszu, który jeździ jaguarem, czy przy pośle PO Mirosławie Koźlakiewiczu, który ma mercedesa wartego 270 tys. zł. Czy widok polityka w jaguarze wywołuje zawistne reakcje? Wręcz przeciwnie. – Wielu ludzi mówi, że bardzo do  mnie pasuje ten samochód. Również kierowcy na światłach pokazują znak akceptacji – mówi Ryszard Kalisz. Może dlatego, że poseł SLD do polityki wszedł stosunkowo późno, po 15 latach wykonywania zawodu adwokata. Nie  jest w tym względzie wyjątkiem. Politycy, którzy mogą się pochwalić największymi majątkami, zdobyli je, zanim zaangażowali się w działalność publiczną. W obecnej kadencji najgrubsze portfele mają posłowie Platformy Obywatelskiej: Andrzej Gut-Mostowy (3,54 mln zł oszczędności), Stanisław Żmijan (2,7 mln zł) i Janusz Palikot (1,82 mln zł). Wszyscy trzej do polityki przyszli z biznesu.

Drugim obok oświadczeń majątkowych sposobem na zajrzenie do kieszeni władzy są rejestry korzyści. Politycy muszą do nich wpisywać wszystkie kosztowne prezenty, które otrzymali. Grzegorz Schetyna może się pochwalić jedwabnym dywanem wartym 8,5 tys zł, który dostał od delegacji MSW z Azerbejdżanu. Radość sprawiły wicepremierowi bilety na wszystkie mecze Polaków na piłkarskich mistrzostwach Europy w Austrii, które otrzymał od UEFA (warte kilkaset euro). Najhojniej obdarowywany jest oczywiście Donald Tusk. Na długiej liście prezentów znajdują się różne cuda: od srebrnego imbryka od premiera Turcji, przez haftowaną koszulę od Julii Tymoszenko, po pudełko na cygara od José Luisa Zapatero. Jarosław Kaczyński jako premier był zasypywany kaczkami. Szklane rzeźby kaczek dostał od premiera Finlandii, a od rodaków – nawet żywe kaczki. Wszystkich przebił Michał Kamiński szwajcarskim zegarkiem marki Longines wartym 9 tys. zł, którego nie musiał nawet wpisać do rejestru korzyści. Dostał go od żony na rocznicę ślubu.

Cóż znaczy srebrny imbryk i kilka biletów na mecz wobec prezentów, które otrzymują najważniejsi światowi politycy. Condoleezza Rice dostała np. od króla Arabii Saudyjskiej komplet biżuterii wysadzanej szmaragdami i  brylantami wart prawie 150 tys. dolarów. Pracując w Komisji Europejskiej, można liczyć na torebkę od Prady –  sprezentowano ją komisarz ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów Viviane Reding.

Oprócz niewinnych podarków zdarzają się i takie, które zahaczają o  korupcję. W poprzedniej kadencji Sejmu skrzynki poselskie były pełne ofert skierowanych specjalnie do posłów. Składali je dilerzy samochodowi i firmy telekomunikacyjne. Zostało to jednak nagłośnione w prasie i dziś politycy nie dają się łapać na takie haczyki. Lubią za to robić hojne prezenty sami sobie. Joanna Mucha sprawiła sobie buty u najdroższego warszawskiego szewca, u którego najtańsza para kosztuje 2 tys. zł. Jeszcze bardziej zaszalał Jarosław Wałęsa, który do sportowego, 230–konnego renault mégane RS dokupił superszybki motor Honda CBR 1000  RR. Nowym cackiem europoseł PO w 3 sekundy może się rozpędzić się do 100  km/h. Po przeprowadzce do Brukseli będzie mógł pomyśleć o powiększeniu kolekcji. Oświadczenia majątkowe polityków są jak strój bikini. Odsłaniają dużo, ale nie wszystko

Wraz z początkiem nowej kadencji Parlamentu Europejskiego w naszej polityce zaczyna się nowa era. – To absolutny skok cywilizacyjny. Europosłowie staną się naprawdę majętni. W  miesiąc będą zarabiać tyle, ile w Sejmie w ciągu pół roku – mówi Sebastian Karpiniuk (PO). Europosłowie będą dostawać ponad 5,9 tys. euro na rękę (ok. 35 tys. zł) oraz około 5 tys. euro diety. Dotychczasowi deputowani z Polski mieli dużo gorsze warunki finansowe, musieli się więc sporo napocić, by wyjść na swoje. – Niektórzy jeździli w czwórkę samochodem do Brukseli. Potem każdy z nich brał zwrot za paliwo. Potrafili też spać u znajomych, by zaoszczędzić na noclegu – wspomina jeden z europosłów. Polscy eurodeputowani nagminnie latali do Brukseli klasą turystyczną, a dostawali zwrot za lot klasą biznes. Do najbardziej majętnych posłów europarlamentu poprzedniej kadencji należeli Jan Masiel z Samoobrony (majątek wart 8 mln zł) i Krzysztof Hołowczyc z PO (7 mln zł).

Zarabiać więcej niż poseł czy minister można nawet w samorządzie. –  Wiceprezydent miasta zwykle zarabia 2-3 razy więcej niż prezydent. Do  tego może zasiadać w radzie nadzorczej spółki komunalnej. To pozwala zarobić pieniądze, których na wolnym rynku by nie zarobił – mówi Grażyna Kopińska, dyrektor Programu przeciw Korupcji Fundacji im. Stefana Batorego. Samorząd daje też większe możliwości dorobienia sobie na boku. Najnowszy patent na zatrudnianie polega na tym, że dogadują się dwie ekipy z dwóch samorządów i zatrudniają swoich ludzi „na krzyż": my  waszych, wy naszych. Jest to bardzo trudne do wykrycia, a możliwości są nieograniczone. Samorząd decyduje o zbyciu nieruchomości, zwolnieniu z podatku, przyznaniu koncesji. Zagrożenie korupcją, zwłaszcza tam, gdzie nie ma silnych mediów, jest bardzo duże.

Przyglądając się majątkom polityków, trzeba pamiętać, że oświadczenia majątkowe mogą pokazywać tylko część prawdy. Istnieją bowiem proste metody ich obejścia. Wystarczy ustanowić rozdzielność majątkową z małżonkiem. – Oświadczenia są jak strój bikini. Odsłaniają dużo, ale nie wszystko. Jeden znany polityk nie  wpisał żadnego samochodu do oświadczenia, a jeździł kilkoma świetnymi wozami. Zarejestrował je na firmę – opowiada Ryszard Czarnecki, europoseł PiS. Za poświadczenie nieprawdy w praktyce grozi niewiele. Kiedy Danuta Hojarska zataiła zasiadanie w radzie nadzorczej towarzystwa ubezpieczeniowego, prokuratura umorzyła sprawę ze względu na niską szkodliwość czynu.

O tym, jak się wiedzie politykom pod względem finansowym, dużo mówią losy tych, którzy musieli z polityki odejść. Nie wszyscy chcieliby wrócić. Na pytanie o chęć wystartowania w wyborach były senator SLD rzucił: „Nie ma mowy! Nie chcę, żeby mnie żona z domu wyrzuciła". Szanse na powrót do Sejmu miał Sławomir Jeneralski. Mógł uzyskać mandat po Januszu Zemkem, który przenosi się do europarlamentu. Jeneralski prowadzi jednak własną firmę komunikowania społecznego i  doszedł do wniosku, że fi nansowo mógłby stracić. Kolejna na liście Grażyna Ciemniak też się waha.

Stabilizację poza polityką znalazł Józef Oleksy, który zajął się wykładami w SGH i Akademii Finansów. – Zarabia trzy razy więcej niż w  polityce i jest szczęśliwy – mówi znajomy Oleksego. Nie wszystkim się jednak udało. Adam Słomka, były poseł KPN, żyje ze składania komputerów. – Materialnie mi się pogorszyło – przyznaje. – Większość ludzi, którzy odchodzą z polityki, nie ma szans na powrót na stanowiska, na których wcześniej pracowali. Wystarczy, że w ich mieście zmieni się układ polityczno-samorządowy – twierdzi Słomka.

Polskim politykom jeszcze daleko do statusu finansowego ich kolegów na Zachodzie. Opowieści o tym, że polityka i pieniądze to dwa różne światy, można jednak włożyć między bajki. Wystarczy spojrzeć na prosty mechanizm szybkiego wzrostu liczby członków partii, które są u władzy. Co ich przyciąga? Pieniądze.


Okładka tygodnika WPROST: 26/2009
Więcej możesz przeczytać w 26/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 2
  • Pisak IP
    Polscy politycy mają nie za dużo i nie za mało. Tyle, na ile pozwala polski rynek.
    • bez-nazwy IP
      I TAK ZADUZO 2.000 ZA TAK MARNIE UPRAWIANA POLITYKE!!!POLITYCY W NASZYM KRAJU ZAJMUJA SIE NIE POLITYKA,A SPRAWAMI OSOBISTYMI NA FORUM PUBLICZNYM ZA NASZE PIENIADZE!!!

      Czytaj także