Choroba ciężkich nóg

Choroba ciężkich nóg

Victoria Beckham jeszcze niedawno nigdy nie pojawiała się bez obcasów. Od 2008 r. coraz częściej chodzi w płaskich butach lub w klapkach. Powodem nie jest nowa moda. Victoria, podobnie jak wiele innych kobiet, ma prawdopodobnie kłopoty z żylakami.
Żylaki są najczęstszą postacią przewlekłej choroby żylnej, która stała się chorobą społeczną. W Polsce żylaki występują u 25-33 proc. kobiet i  10-20 proc. dorosłych mężczyzn. Z  powodu schorzeń żył aż 7 proc. osób bierze zwolnienia lekarskie, szczególnie latem. Przypada na nie 3 proc. wszystkich wydatków na  ochronę zdrowia. To nie jest tylko błaha dolegliwość, zwykły dyskomfort czy defekt kosmetyczny, z którym należy się pogodzić. Przewlekła choroba żylna to groźne schorzenie, które może doprowadzić do poważnych powikłań. Najpierw pojawia się uczucie zmęczenia i ciężkości nóg, nasilające się wieczorem i ustępujące po położeniu się do łóżka. Później powstają obrzęki, żylaki, przebarwienia skóry i owrzodzenia żylne. Ostatnim etapem są niegojące się rany na nogach. Mogą one przeszkodzić w karierze zawodowej, a nawet doprowadzić do inwalidztwa. Szczególnie groźnym powikłaniem jest zakrzepowe zapalenie żył powierzchniowych.

Na skórze, pod którą znajdują się żylaki, powstają bolesne stwardnienia i zaczerwienienia wywołane przez zapalenie lub zamknięcie żyły przez tkwiący głęboko skrzep. Zaczerwienienie może się przekształcić w  swędzące wypryski, a potem w owrzodzenia podudzia. Takie żylne owrzodzenie podudzi występu- je u 2-2,5 proc. dorosłych osób, którym tak doskwiera ból, że są mało aktywne zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. Najgroźniejsze jest oderwanie się skrzepu, co może doprowadzić do zatoru tętnicy płuc.

Wszystkiemu winna jest upośledzona drożność żył lub niewydolność zastawek albo oba te mechanizmy jednocześnie. Zastawki w żyłach kończyn dolnych umożliwiają przepływ krwi w kierunku serca i zapobiegają jej cofaniu się. Są jak delikatne płatki kwiatów, które wraz z przepływem krwi odchylają się i zamykają. Wydolne zastawki zapewniają opróżnianie się żył powierzchniowych i głębokich z  napływającej krwi. Gdy dojdzie do ich uszkodzenia, krew wypychana w  kierunku serca częściowo się cofa i gromadzi w żyłach nóg.

Najwięcej krwi zbiera się w żyłach położonych najdalej od serca, gdzie dochodzi do  nadciśnienia żylnego. Gromadząca się krew rozpycha ściany żył, co  doprowadza do powstania żylaków. – Ciśnienie krwi w żyłach kończyn dolnych, na które decydujący wpływ ma wydolność zastawek, może być chwilowo większe niż w tętnicach – mówi prof. Walerian Staszkiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Flebologicznego. Składa się na nie ciśnienie hydrostatyczne, wynoszące 20-30 mm Hg, oraz hydrodynamiczne (120 mm Hg). W pozycji stojącej ciśnienie krwi w żyłach osiąga 80-90 mm Hg, a u sportowców ciśnienie hydrodynamiczne wzrasta aż do 300 mm Hg.

Pierwszym objawem choroby żylnej może być siateczka drobnych czerwonych żyłek, tzw. pajączek (teleangiektazja). Później występują obrzęki, przebarwienia skóry, aż wreszcie rozwijają się owrzodzenia wokół kostek. Dochodzi do nich, gdy osocze krwi na skutek nadciśnienia przechodzi przez ścianę żyły i zbiera się pod skórą. Z czasem przez ściany żył mogą się przedostawać inne składniki krwi gromadzące się pod skórą, co  doprowadza do przebarwień. Wystarczy wtedy nawet niewielkie uderzenie czy skaleczenie, by powstało trudne do wyleczenia owrzodzenie. Może również dojść do zakażenia powstałej rany.

U niektórych osób zamiast pajączków najpierw pojawiają się pojedyncze żylaki lub niewielkie obrzęki. Pierwszym objawem może być też owrzodzenie. Ból powodowany niedotlenieniem i rozciągnięciem ściany naczynia może występować na każdym etapie przewlekłych zaburzeń żylnych. Mylące jest ustąpienie dolegliwości, gdyż przy dużym rozciągnięciu ścian naczyń żylnych może dojść do uszkodzenia receptorów bólowych. Wiele osób nie miałoby takich powikłań, gdyby w porę zgłosiło się do lekarza. –  Wczesne zapobieganie nadciśnieniu żylnemu, refluksowi i zapaleniu chroni przed żylnym owrzodzeniem goleni. Leczenie może też zapobiec krwotokom z pękniętego żylaka i zakrzepicy żył powierzchniowych – mówi prof. Walerian Staszkiewicz.

Choć zdecydowana większość Polaków wie, że żylaki to objaw postępującej choroby, a nie tylko defekt kosmetyczny, chorzy wciąż lekceważą początkowe objawy. Po pomoc zgłaszają się dopiero wtedy, gdy konieczna jest interwencja chirurga. Nadal takie dolegli- wości, jak bóle nóg, obrzęki wokół kostek czy uczucie ciężkich nóg, nie  zawsze kojarzone są z żylakami. Z badań ARC Rynek i Opinia przeprowadzonych na zlecenie fi rmy Servier wynika, że jest to oczywiste jedynie dla 21 proc. badanych. Aż 17 proc. ankietowanych nadal kojarzy te dolegliwości z chorobami reumatycznymi i zaburzeniami krążenia. Prawie dwie trzecie badanych nie  wiedziało, jaka choroba może się objawiać owrzodzeniem skóry wokół kostek. Na przewlekłą chorobę żylną wskazało tylko 11 proc. badanych.

Powikłań przewlekłej choroby żylnej nikt już nie leczy przystawianiem pijawek, kompresami i okładami czy tym bardziej nacięciami i puszczaniem krwi, co grozi krwotokami, a nawet śmiercią. Nie  zawsze konieczna jest też operacja częściowego lub całkowitego usunięcia niewydolnej żyły. Coraz częściej stosowane są mniej inwazyjne metody, takie jak skleroterapia (nazywana też obliteracją). Polega ona na  wstrzyknięciu do niewydolnej żyły środków chemicznych powodujących jej zarastanie. Taki zabieg można przeprowadzić ambulatoryjnie i nie wymaga znieczulenia.

U wielu chorych skuteczne jest leczenie zachowawcze, takie jak niedoceniana przez lekarzy i chorych kompresjoterapia. Różnego typu bandaże i pończochy uciskowe zmniejszają bóle, obrzęki i refl uks żylny. Trzeba tylko starannie je dobrać. Na wszystkich etapach choroby pomocne są też leki. Wprawdzie od 20 lat nie ma większego postępu w leczeniu farmakologicznym choroby żylnej, ale jest ono bezpieczne i u wielu chorych pozwala zmniejszyć uczucie ciężkości, zmęczenia, bólów i kurczów.

– Należy wybierać leki, polegając na opublikowanych w uznanych czasopismach wynikach badań klinicznych. Dotyczy to szczególnie preparatów odtwórczych, których producenci i dystrybutorzy powołują się tylko na opinie dotyczące leku oryginalnego, a nie własnego produktu –  mówi prof. Walerian Staszkiewicz. Wśród środków zawierających diosminę najlepiej przebadanym lekiem jest detralex, zwiększający napięcie naczyń i hamujący stany zapalne. Jest on stosowany u 2 mln chorych w 109  krajach, rekomendowany w wytycznych polskich, europejskich i  amerykańskich (w USA sprzedawany bez recepty). Detralex w zakrzepicy żylnej stosowany jest wraz ze zmniejszającą krzepliwość krwi heparyną drobnocząsteczkową i terapią uciskową.

Drugą powszechnie stosowaną grupą leków są rutozydy, zmniejszające dolegliwości powodowane niewydolnością żylną po 4 tygodniach stosowania. Inne preparaty to m.in. saponiny (wyciągi z kasztanowca) i Ginko biloba (ekstrakt miłorzębu japońskiego). Ograniczone zastosowanie mają natomiast często reklamowane środki w postaci żelu, maści i kremu. Takie preparaty na ogół dają jedynie złudny efekt ochłodzenia skóry. Zamiast leczyć, często powodują uczulenia nasilające dolegliwości. Lepiej udać się do specjalizującego się w leczeniu przewlekłych chorób żylnych lekarza, który właściwie dobierze
Okładka tygodnika WPROST: 26/2009
Więcej możesz przeczytać w 26/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także