Willmann: Rembrandt (śląski) w Warszawie

Willmann: Rembrandt (śląski) w Warszawie

Stolica Polski mogłaby z tego zbioru uczynić wizytówkę. Turyści jednak mijają rozproszone po mieście w kilkunastu kościołach arcydzieła Michaela Willmanna, nawet nie wiedząc o ich istnieniu. Jak widać, dzieła sztuki też wymagają marketingu i zabiegów PR.
O Obrazy Willmanna pierwotnie zdobiły kościół klasztorny w Lubiążu na  Dolnym Śląsku. – Malarz stworzył dla tej świątyni co najmniej 60 płócien w ramach trwającej dziesiątki lat barokizacji kościoła, czyli dostosowywania go do ówcześnej mody –  mówi dr hab. Andrzej Kozieł z Uniwersytetu Wrocławskiego, autor najnowszej monografi i artysty. Wśród powstałych w tym czasie dzieł znajdowały się obrazy stanowiące swoistą wykładnię doktryny katolickiej, m.in. cykl ukazujący męczeńską śmierć apostołów i św. Pawła, tzw. martyria. Ten zachwycający zespół malarski przetrwał nietknięty aż do II wojny światowej, mimo że  klasztor nie był najspokojniejszym miejscem. Na początku XIX wieku nastąpiła sekularyzacja zakonu cystersów, którego majątek przeszedł na własność państwa pruskiego. Potem znajdował się tu szpital dla nerwowo chorych arystokratów, a po 1945 r. leczono w nim czerwonoarmistów. Po wojnie obrazy znajdowały się w składnicach dzieł sztuki pozostających pod zarządem wojsk sowieckich. Trzydzieści z nich trafiło w 1952 r. z Pała- kim był michael WillmaNN Michael Lucas Leopold Willmann (1630-1706) pochodził z Królewca, gdzie się wychowywał i pobierał pierwsze nauki w pracowni ojca. Około roku 1650 udał się w podróż w celu uzupełnienia edukacji do  Holandii. Przez kolejne lata przebywał w Pradze, podróżował po krajach niemieckich i Polsce, szukając zleceń i patronów. W 1660 r. zamieszkał w  Lubiążu, dokąd zaprosił go opat klasztoru Cystersów Arnold Freiberger. Z  czasem stał się najważniejszym artystą tworzącym dla tego zakonu, wykonywał zlecenia dla klientów ze Śląska, z Czech i Moraw. Willmann był przede wszystkim malarzem religijnym. Doskonale sprawdził się jako autor zarówno dużych obrazów ołtarzowych, jak i niewielkich obrazów i grafik dewocyjnych. cu Paulinum na Górze Krzyżowej (okolice Jeleniej Góry) do kościołów w  Warszawie. Ówczesne Ministerstwem Kultury i Sztuki zawarło w tej sprawie z Kurią Metropolitarną Warszawską porozumienie. I tak dzięki wojennej zawierusze w Warszawie znalazł się unikatowy zbiór barokowej sztuki sakralnej światowej klasy.
Ze znajdujących się w warszawskich świątyniach dzieł podobnie jak 300 lat temu największe wrażenie wywierają obrazy z cyklu męczeństwa apostołów. Każde płótno ma prawie cztery metry wysokości i trzy szerokości. Stojąc przed nimi, nie można zostać obojętnym wobec wymyślnych scen okrucieństwa. Dzidy, kije, kamienie, piła – to tylko niektóre z narzędzi kaźni uczniów Chrystusa. Z drugiej strony, uderza spokój rysujący się na twarzach świętych, ufnych w sens śmierci w imię Chrystusa.
Tak silne wyeksponowanie wątku martyrologicznego w lubiąskim cyklu obrazów Willmanna nie jest przypadkiem. Temat ukazujący męczeńską śmierć apostołów wpisywał się w trwającą w drugiej połowie XVII wieku akcję rekatolicyzacji Śląska, w której główną rolę odgrywali właśnie cystersi. Dręczeni przez oprawców apostołowie mieli stanowić przykłady największego poświęcenia – wytrwania w wierze nawet w obliczu śmierci.
Przez lata warszawskie willmanny znane były niemal wyłącznie historykom sztuki. Teraz może się to zmienić. We  współpracy z Instytutem Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego i  fundacją Edukacja dla Demokracji powstaje szlak Michaela Willmanna w  Warszawie obejmujący kościoły, w których znajdują się obrazy mistrza. –  Jesteśmy w stanie wskazać lokalizację niemal wszystkich obrazów artysty, które przywieziono do Warszawy po wojnie. Poszukujemy jeszcze jednego –  „Oczekiwanie na Najświętszą Marię Pannę", który wisiał w zwieńczeniu głównego ołtarza w Lubiążu – mówi Grzegorz Zajączkowski, współautor koncepcji szlaku.
By zobaczyć obrazy pochodzące z Lubiąża, trzeba poświęcić co najmniej dzień, bo kościoły, w których się obecnie znajdują, położone są w  różnych częściach stolicy. Każdy, kto się na to zdecyduje, ma gwarancję obcowania z malarstwem najwyższej klasy.
Okładka tygodnika WPROST: 30/2009
Więcej możesz przeczytać w 30/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • Matylda IP
    Warszawa zabrała wrocławską cegłę, aby odbudować swoją starówkę, zabrała też Willmanny, bo były "niepolityczne". Ich miejscem jest Wrocław.
    • Barbara (od zawsze z Warszawy) IP
      cytujac autora artykułu -" dzięki wojennej zawierusze" ZNISZCZONO WARSZAWE, "dzięki wojennej zawierusze" WROCLAW JEST TERAZ POLSKIM MIASTEM, "dzięki wojennej zawierusze" obrazy były przewożone i "dzięki wojennej zawierusze" teraz te obrazy SĄ POLSKIE - A mnie interesuje -GDZIE można te obrazy w Warszawie zobaczyć , bo rzeczywiscie brak jakiegokolwiek przewodnika czy informacji ?
      • wprost IP
        Oddajcie te obrazy tam gdzie ich miejsce!!!!!!!!!!!!!!!