Plus Ujemny - Zyski ze straty

Plus Ujemny - Zyski ze straty

Woody Allen powinien nakręcić o tym film pod roboczym tytułem „Druga bitwa o handel”. Pierwszą wygrał w Polsce Hilary Minc i już pod koniec lat 40. mieliśmy porządek w handlu i pustki na półkach. Drugą, niestety tylko w Warszawie, wygrała prezydent Hanna Gronkiewcz-Waltz. Absurd tego zwycięstwa straty nad zyskiem godny jest uwiecznienia przez twórcę „Zeliga”.
Wystarczy sięgnąć do jednego z tekstów Woody’ego Allena z książki „Czysta anarchia", by zrozumieć, że tylko on odda absurdalność tej bitwy. Oto wywód Allena: „Skoro czas i przestrzeń stanowią jedność, a trzeba trzech godzin, by zrobić coś, co po zrobieniu nie jest dłuższe niż sześć cali, to tego czegoś nie można sprzedać za więcej niż pięć dolarów”. Czy ktoś lepiej potrafi oddać istotę działań prezydent Warszawy, która z okrzykiem „Yes, we can” zlikwidowała Kupieckie Domy Towarowe.

Druga bitwa o handel zakończyła się triumfalnym zwycięstwem, tak jak 60 lat temu. Handlowcy z placu Defilad, pracujący na własny rachunek, płacący podatki, przegrali z socjalistyczną wizją miasta. Z jakąż pogardą, jak w latach 50., wypowiadali się o nich dziennikarze i niektórzy mieszkańcy Warszawy. „To nie są kupcy, to zwykli handlarze – skandowali. – Tylko zysk jest dla nich ważny". Oddziały ochrony i policji przegnały wrogów klasowych ze śródmiejskiej świątyni kultury. Socrealizm po raz kolejny zatriumfował nad realizmem rynkowym. W miejscu KDT przed Pałacem Kultury powstanie Muzeum Sztuki Współczesnej. U stóp potworka stalinowskiej architektury rozłoży się koszmarny pawilon. Przypomina on projekty Oscara Niemeyera zrealizowane w stolicy Brazylii. A Brasilia to najbardziej zimna i bezbarwna stolica, choć położona w ciepłym i kolorowym kraju. Tak to już jest, że komunistyczna architektura tworzy nieprzyjazną, aspołeczną przestrzeń. Plac Defilad przez kilka lat tętnił życiem mieszkańców, a teraz wróci do swojej dawnej funkcji makiety urbanistycznego porządku.

Trudno w to uwierzyć, ale sam projekt, nudny i bez wyrazu, będzie kosztował 27 mln zł. Tyle zażądał Christian Kerez, szwajcarski geniusz nowoczesnej architektury. Jakże piękne będą widokówki z Muzeum Sztuki Współczesnej z Warszawy. Tej nowej ikonie architektury warszawskiej nie dorówna nawet Muzeum Guggenheima. Tylko koszmarne paryskie Centrum Pompidou ma podobną historię. Powstało w miejscu, gdzie stała piękna XIX-wieczna hala targowa. Francuzów na to stać, a poza tym uwielbiają dotowane przedsięwzięcia. Tymczasem w biednym kraju, jakim jest Polska, w miejsce dochodowego KDT umieszcza się bezbarwne i niepotrzebne muzeum, które co roku będzie pożerało miliony złotych podatników. Po opłaceniu projektu budowa pochłonie kolejne miliony, zakupy dzieł i utrzymanie – następne miliony. Kupcy i pozostali pracujący będą musieli to utrzymywać ze swoich podatków.

Co zrobić, by strata z zysku z KDT przyniosła dochody? Trzeba zaprosić Woody’ego Allena, którego film o bitwie i muzeum, ubarwiony nowomową historyków sztuki, spopularyzuje Warszawę – stolicę absurdu. A jaki będzie tego finał? Taki jak w krakowskich Sukiennicach, które nie zostały na szczęście zburzone. Ostatnie kadry filmu pokażą kupców, którzy wprowadzają się do Muzeum Sztuki Współczesnej i zajmują cały parter. A pośród kupców stoi Woody Allen, któremu Hanna Gronkiewicz-Waltz wręcza tytuł honorowego warszawiaka. Dzięki temu tytułowi Allen za darmo będzie mógł jeździć metrem i grać na klarnecie. Strata w końcu przyniesie zyski miastu i Woody’emu Allenowi.



Okładka tygodnika WPROST: 32/33/2009
Więcej możesz przeczytać w 32/33/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • slavin IP
    To kompletne bzdury. Dlaczego nie ma ani słowa, że KDT zajmowało teren nielegalnie? Czy przykładem absurdu nie było to, że jedna grupa kupców mogła zajmować teren za grosze i nielegalnie, podczas gdy inni płacą wysokie czynsze w podobnych lokalizacjach?
    • [email protected] IP
      Pan Marek Król swym kwiecistym językiem odrobine rozmija sie z prawdą. Po pierwsze chodzi o nazewnictwo, nie jest to Muzeum Sztuki Współczesnej a Centrum Sztuki Nowoczesnej, po drugie wartośc kontraktu opiewa na 26 mln a nie na 27 mln PLN (zawsze to milion). A co do samej trości artukułu to coz tu mozna powiedziec..hmm.. mozna oczywiście konestować wartośc architektoniczną tej bryły (bo rzeczywiście nie jest najwyzszych lotów) ale nie można bronić bytu jakim jest KDT w centrum stolicy prawie 40 milonowego kraju w środku europy. Polska nie jest republika bananową gdzie w centrum stolicy sprzedaje sie majtki i skarpety. Mam nadziejej że pan Marek nie teskni za czasmi rozkładanych łożek pod PKiN. Oby!

      Czytaj także