USA w żałobie po śmierci senatora Kennedy'ego

USA w żałobie po śmierci senatora Kennedy'ego

Zgon demokratycznego senatora Edwarda Kennedy'ego, nestora legendarnej politycznej dynastii, której dzieje są naznaczone tragediami głęboko odciśniętymi w zbiorowej świadomości Amerykanów, jest w środę głównym tematem w amerykańskich mediach.

Zmarły na raka mózgu senator zostanie pochowany na Narodowym Cmentarzu Wojskowym Arlington w Waszyngtonie, gdzie leżą wszyscy jego trzej starsi bracia: Joseph, który zginął w czasie wojny jako młody pilot sił powietrznych, John Fitzgerald, prezydent zamordowany w zamachu w 1963 roku i Robert, zastrzelony przez zamachowca w 1968 r., kiedy był pewnym kandydatem na przyszłego prezydenta.

Amerykanie z obu partii wyrażają żal po śmierci senatora, uważanego za  jednego z najwybitniejszych legislatorów w historii USA.

Hołd zmarłemu złożył prezydent Barack Obama, który przerwał urlop w Hyannis w  stanie Massachusetts i wygłosił przemówienie na cześć zmarłego.

Wiceprezydent Joe Biden, który znał Kennedy'ego w Senacie od wielu lat, mówił o nim łamiącym się ze wzruszenia głosem.

Specjalne oświadczenie wydała też Nancy Reagan, wdowa po zmarłym w 2004 r. republikańskim prezydencie Ronaldzie Reaganie. Podkreśliła, że chociaż ideologicznie Reagan znajdował się na przeciwnym biegunie, zawsze bardzo go  szanował i uważał za swojego bliskiego przyjaciela.

W podobnym duchu głos zabrało też wielu senatorów republikańskich, m.in. Orin Hatch. Kennedy pozostawał też w dobrych stosunkach z prezydentem George'em Bushem.

Z inicjatywy Kennedy'ego uchwalono szereg niezmiernie ważnych praw, jak ustawa o równouprawnieniu Murzynów w 1964 roku, o ich prawie do głosowania w  1965 r., ustawa o prawach niepełnosprawnych, o płacy minimalnej urlopach macierzyńskich oraz rodzinnych.

Wszystkie te ustawy były częścią postępowego programu Partii Demokratycznej. Dla ich przeforsowania Kennedy potrafił zawierać kompromisy z Republikanami jako przewodniczący lub najwyższy rangą Demokrata w senackiej komisji ds. pracy, edukacji i służb socjalnych.

Jak się podkreśla, łączył polityczną zręczność - umiejętność zakulisowych porozumień - z charyzmą i wizją ukazującą inicjatywy w szerszej historycznej perspektywie. Zasiadał w Senacie 47 lat - od 1962 roku.

W ostatnich latach zaangażował się w próbę reformy imigracji, starając się m.in. doprowadzić do stopniowej legalizacji pobytu w USA milionów nielegalnych imigrantów. Współpracował na tym polu z republikańskich senatorem Johnem McCainem. Odpowiedniej ustawy nie udało się jednak uchwalić wskutek oporu przeciwników imigracji.

Kennedy miał prezydenckie ambicje i szanse zdobycia najwyższego urzędu, zaprzepaszczone jednak w wyniku tragicznego incydentu w Chappaquidick w 1969 r. Nie zawiadomił wtedy od razu policji o wypadku samochodu, który prowadził i w  którym zginęła jego znajoma Mary Jo Kopechne.

W 1980 r. spróbował startu w wyścigu do demokratycznej nominacji prezydenckiej, rzucając wyzwanie ówczesnemu demokratycznemu prezydentowi Jimmy'emu Carterowi, którym gardził jako słabym politykiem. Demokraci wybrali jednak Cartera, który przegrał potem wybory z Reaganem.

Pod koniec życia Kennedy stał się ważnym sojusznikiem Obamy w walce o reformę systemu ochrony zdrowia. Mimo śmiertelnej choroby starał się uczestniczyć w  pracach nad ustawą o reformie i w marcu, kiedy już bardzo źle się czuł, wziął udział w specjalnym spotkaniu na ten temat zorganizowanym przez prezydenta w  Białym Domu.

W kwietniu został przez Obamę uhonorowany Medalem Wolności, najwyższym amerykańskim odznaczeniem przyznawanym cywilom. Z powodu pogarszającego się stanu zdrowia nie mógł go przyjąć osobiście - medal odebrała jego córka.

ND, PAP

Czytaj także

 0