Pokaż, lekarzu, ile masz na koncie

Pokaż, lekarzu, ile masz na koncie

840 tys. zł za roczny kontrakt dla lekarza? Tak, tyle że jeszcze nie w Polsce, ale dla polskich lekarzy chcących pracować w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W naszym kraju jednak już 30 proc. lekarzy zarabia powyżej 20 tys. zł miesięcznie, a 55 proc. – ponad 15 tys. zł. Na palcach jednej ręki wszakże można policzyć szpitale, w których płaca zasadnicza specjalisty zatrudnionego na umowę o pracę zbliża się do dwóch średnich krajowych – twierdzi Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. Znacznie lepiej zarabiają lekarze kontraktowi. A najlepiej wieloetatowcy – często ponad 30 tys. zł.
Już od dawna lekarze w Polsce nie szukają pracy, to praca szuka ich. Wynagrodzenie brutto ordynatora w połowie 2008 r. wynosiło średnio 9642 zł miesięcznie; lekarza z drugim stopniem specjalizacji - 7211 zł; z pierwszym – 6621 zł, a bez specjalizacji – 5160 zł. Pobory zasadnicze z reguły stanowią połowę tych kwot, reszta to dodatki i należności za dyżury – stwierdza raport Ministerstwa Zdrowia sporządzony na podstawie ankiet otrzymanych z 384 szpitali. Trzykrotnie więcej zarabiają lekarze kontraktowi. Często mają miesięcznie po osiem dyżurów, a rekordziści nawet po 20 (jeden z medyków w łódzkim oddziale NFZ zatrudniony był w 25 przychodniach). To stąd się biorą zarobki ponad 15 tys. zł u ponad połowy lekarzy.

W możliwość zarabiania takie pieniądze powątpiewa Krzysztof Bukiel, przewodniczący Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Ale związkowcy nie prowadzą żadnych szczegółowych statystyk zarobków. Opierają się na sprawozdaniach ustnych. A z nich wynika, że miesięczna płaca zasadnicza lekarza specjalisty nieznacznie przekracza 4 tys. zł. Większe pieniądze najczęściej mają anestezjolodzy (6-7 tys. zł płacy zasadniczej). Związkowcy niezmiennie żądają ustawowego zagwarantowania, aby lekarz z drugim stopniem specjalizacji zarabiał na etacie (bez dyżurów i dodatków) trzykrotność średniej krajowej, a więc ponad 9 tys. zł. Gdyby tak się stało, pracoholicy mogliby liczyć na miesięczną płacę w wysokości 40 tys. zł. – Płaca zasadnicza dla pracownika jest szczególnie istotna, bo to jedyny pewny składnik wynagrodzenia. Każdy inny dodatek, np. stażowy, można w prosty sposób zlikwidować - mówi Krzysztof Bukiel.

Stałą podstawę, jak się okazało – za wysoką, rząd zagwarantował rezydentom, a więc medykom stojącym na początku kariery zawodowej. Za wysoką, bo teraz młodzi lekarze miesięcznie zarobią prawie 3,2 tys. zł brutto, a ci, którzy zdecydowali się zdobywać doświadczenie w mało popularnych specjalnościach ( jest ich 21), mogą liczyć nawet na 3,9 tys. zł. Wyszło na to, że ci, którzy uczą młodzież, zarabiają mniej od kształconych. Na to nie chcą przystać doświadczeni medycy i również domagają się podwyżek. Dyrektorzy placówek medycznych próbują uszczuplać należności za pracę, często nie uwzględniają na przykład 20-procentowego dodatku liczonego za pracę nocną. Niewiele to pomaga, gdyż i tak są szpitale, w których płace pochłaniają ponad 80 proc. przychodów. To o 20 proc. więcej od pułapu uznawanego za bezpieczny.

W sierpniu 2009 r. aż 40 proc. ofert zatrudnienia lekarzy zgłosili pracodawcy spoza Polski. Trzy czwarte zagranicznych propozycji nadeszło z Niemiec, 15 proc. z Wielkiej Brytanii, co dziesiąta pochodziła z Francji. Zapotrzebowanie na lekarzy często zgłaszają także pracodawcy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Poszukiwani są przede wszystkim chirurdzy, interniści, dentyści, laryngolodzy, anestezjolodzy, fizjoterapeuci. Przy aktualnym przeliczniku roczne kontrakty dla specjalistów opiewają na 184-328 tys. zł brutto. Szpitale w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oferują nawet 840 tys. zł.

W USA spośród dziesięciu najlepiej opłacanych zawodów dziewięć jest związanych z branżą medyczną. Ranking ten otwierają kardiochirurdzy ze średnimi rocznymi zarobkami 420 tys. dolarów. Dopiero na dziewiątym miejscu plasują się naczelni dyrektorzy instytucji medycznych z przeciętną roczną płacą 160 tys. dolarów. W Polsce już 10 proc. lekarzy w ciągu roku może zarobić 300-360 tys. zł brutto. Aż 85 proc. lekarzy ma szansę uzbierać w tym czasie co najmniej 120 tys. zł. To dlatego zmalała liczba wniosków do Naczelnej Izby Lekarskiej, która wystawia zaświadczenia wymagane przy wyjeździe do pracy za granicą – z ponad 2,5 tys. w 2004 r. do 600 w 2008 r.

Wyraźnie mniejszymi pieniędzmi muszą się zadowolić lekarze w trakcie specjalizacji lub tuż po stażu podyplomowym. Część z nich nie zarobi więcej niż 48 tys. zł rocznie. – Dlatego to właśnie głównie młodzi lekarze nadal są zainteresowani zagraniczną praktyką – mówi Grzegorz Chodkowski, organizator Medycznych Dni Kariery – Targów Pracy dla Lekarzy. Zaledwie co piąty student medycyny wiąże swoją przyszłość zawodową z Polską. Pozostali myślą o wyjeździe za granicę – wynika z badania przeprowadzonego przez stowarzyszenie Hipokrates skupiajace studentów uczelni medycznych. 44 proc.spośród przekonanych o konieczności wyjazdu z kraju twierdzi, ze zdecyduje sie na taki krok tylko ze względu finansowych.

Na świecie w sektorze medycznym pracuje 59, 2 mln osób, ale aby sprostać potrzebom, powinno ich być co najmniej o 4,25 mln więcej – ocenia Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Polacy szczególnie odczuwają niedostatek personelu medycznego. Znajdujemy sie na przedostatnim miejscu w UE pod względem liczby lekarzy przypadających na 100 tys. mieszkańców (ok. 220), gorzej jest tylko w Rumunii (198). 

W Polsce wadliwa organizacja systemu ochrony zdrowia sprawia, ze zapotrzebowanie na lekarzy jest większe, niz. to wynika ze statystyk. Zakłady opieki zdrowotnej, chcąc podpisać kontrakt z NFZ na świadczenie usług medycznych, muszą zatrudnić lekarzy ze specjalizacja. Takich fachowców jest za mało, a wiec cena realizowanych przez nich usług wzrosła do nieracjonalnie wysokiego poziomu. Żadnego szefa szpitala nie stać na pozyskanie specjalisty na wyłączność. Oczywiście NFZ nie zgadza się na fikcje, czyli prowadzenie praktyki lekarskiej przez te sama osobę w tych samych godzinach w różnych szpitalach. Takie wypadki są raczej eliminowane. Raczej, bo na terenie opolskiego NFZ 42 lekarzy pracowało w tym samym czasie w dwóch różnych placówkach. 

Najwięcej zarabiają ci, którzy zdecydują się na podpisywanie kontraktów, bo wówczas mogą pracować do woli, choćby w wymiarze dwóch, trzech etatów. W wielu lecznicach Az 90 proc. lekarzy w ten sposób świadczy usługi. – Specjaliści najczęściej pracują w kilku miejscach, ale przede wszystkim praktykują w swoich prywatnych gabinetach – mówi Jarosław Kozera, wiceprezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej. Szpitale płaca im od 10 tys. zł do 30 tys. zł miesięcznie. Najwięcej zarabiają ci, którzy przesiadują na dyżurach, a nie najzdolniejsi. Ponad 83 proc. lekarzy pracuje dłużej, niż. wynika to z etatu określonego unijnymi normami – podaje portal społeczności owy lekarzy Konsylium24.pl. Co dziesiąty medyk śluzy pacjentom ponad 13 godzin na dobę (także w weekendy), a co dwudziesty – aż 18 godzin. Bywa, ze lekarz haruje bez przerwy ponad 30 godzin. Wymuszony pracoholizm lekarzy nie jest tylko polska specjalnością. Pół doby na leczeniu spędza wielu medyków w Wielkiej Brytanii, Niemczech, we Francji, w USA. – 31 błędów spowodowanych przemęczeniem lekarza doprowadziło do śmierci chorych, a w wyniku kolejnych 156 pomyłek pogorszył się stan kliniczny pacjentów – alarmuje prof. Charles Czeisler z Harvard Medical School.
Przemęczony medyk podejmuje niewłaściwa decyzje siedmiokrotnie częściej niż. wypoczęty. Trzykrotnie częściej efektem jego błędu jest śmierć pacjenta. Lekarz po 17 godzinach na stanowisku zachowuje sie tak, jakby miał we krwi 0,5 promila alkoholu, a po 24 godzinach – 1 promil – ostrzega Australian Medical Association. Nikt jednak nie zgłasza pomysłu, aby medyków podłączyć do tachografów. Bo kierowców nie brakuje, a lekarzy owszem, i to nie tylko dlatego, ze średni koszt wykształcenia medyka 35 razy przewyższa nakłady konieczne do wyuczenia zawodowego kierowcy.


Dr Konstanty Radziwiłł

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Zarobki sięgające 20-30 tys. zł oczywiście się zdarzają. Są jednak osiągane pracą przekraczającą znacznie normy etatowe. Jest nadal wielu lekarzy specjalistów, i to zarówno w mniejszych miejscowościach, jak i w Warszawie, którzy pracując na pełnym etacie, zarabiają brutto nie więcej niż 3-4 tys. zł miesięcznie. Oczywiście, znaczna część marnie zarabiających lekarzy podejmuje wiele dodatkowych prac: zgadza się na wydłużenie czasu pracy, zatrudnia się u kilku pracodawców, praktykuje prywatnie. Młody lekarz rozpoczynający specjalizację może na etacie dostać miesięczne około 3 tys. zł brutto. Samorząd lekarski domaga się ustanowienia minimalnych wynagrodzeń dla pracowników medycznych. Z takich uregulowań korzystają sędziowie, prokuratorzy i wiele innych grup pracowników sfery budżetowej. Miesięczne wynagrodzenie lekarza pracującego na jednym etacie powinno wynosić nie mniej niż dwie średnie krajowe, a w wypadku lekarzy specjalistów – trzy średnie.


Dr Adam Windak

Wiceprezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce

Wygórowane zarobki lekarzy rodzinnych to mit. Medyk u progu kariery zawodowej, pracując tylko po osiem godzin dziennie, nie może liczyć nawet na średnią krajową. Większe pieniądze, owszem, czekają na lekarzy, ale tylko na tych, u których chce się leczyć wielu pacjentów. Prawdą jest, że im ich więcej, tym wyższy kontrakt z NFZ, ale tak zwane stawki kapitacyjne, czyli pieniądze przypisane do jednego zarejestrowanego pacjenta, nie oszałamiają. Są różne w zależności od rodzaju świadczonych usług medycznych i wieku pacjenta. Kilkutysięczna grupa pacjentów gwarantuje pieniądze pozwalające zaledwie na pokrycie wydatków towarzyszących prowadzeniu niewielkiego ośrodka zdrowia. Istnieje przekonanie, że część medyków mających prywatną praktykę lekarza rodzinnego, aby zwiększyć własne dochody, oszczędza nawet na wypisywaniu zleceń płatnych badań. Prawda jest taka, że na ten cel lekarze rodzinni przeznaczają średnio 15 proc. wpływów z kontraktów, a resort zdrowia, konstruując system podstawowej opieki medycznej zakładał, że będzie to ok. 10 proc.

Jarosław Kozera

Wiceprezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej

W ciągu ostatnich dwóch lat wynagrodzenia lekarzy wzrosły średnio o 80 proc. Wraz ze wzrostem wynagrodzenia nie nastąpiło większe zaangażowanie lekarzy w pracę. Jak to zmienić? Najlepszy model współpracy lekarza z ośrodkiem medycznym obowiązuje w USA. Tam lekarz, a dokładnie jego praktyka, uzyskuje akredytacje kilku ośrodków medycznych. Do nich medyk kieruje swojego pacjenta (m.in. uwzględniając warunki pobytu, jakie zapewnia placówka lecznicza). Lekarz nie jest związany etatem z żadną z lecznic. Medyk, który traci w danym szpitalu akredytację, bo popełnił błąd w leczeniu, stosuje zbyt drogą terapię lub ignoruje strategię instytucji, staje się nieatrakcyjnym partnerem zarówno dla pacjentów, jak i dla firm ubezpieczeniowych.

Jerzy Kasprzyk

Dyrektor szpitala powiatowego w Makowie Mazowieckim

W wypadku lekarza praktykującego w szpitalu powiatowym takim jak nasz zarobki w wysokości 10-15 tys. zł brutto nie należą do rzadkości. Kwoty te osiągają jednak doświadczeni lekarze z drugim stopniem specjalizacji, zatrudnieni na kontraktach. Na takie pieniądze nie może liczyć medyk, który poprzestaje na ośmiu godzinach pracy. Dochody rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie pojawiają się, gdy lekarz będzie leczył w kilku miejscach, przez co najmniej 12 godzin każdego dnia. Twarde wymogi, uzależniające podpisanie przez NFZ kontraktu tylko z tymi placówkami medycznymi, które zatrudniają specjalistów z wysokimi kwalifikacjami, doprowadziły do sytuacji, w której lekarze z papierami są wprost rozchwytywani. Ci na kontraktach kursują między kilkoma miejscami pracy. Tacy mają szansę na zarobki znacznie przekraczające średnią krajową, ale to sytuacja patologiczna.

Kazimierz Sedlak

Dyrektor firmy doradztwa personalnego Sedlak & Sedlak
Jeszcze kilka lat temu górnik bez wyjątkowych predyspozycji i kwalifikacji, po szkole zawodowej, zarabiał dwukrotnie więcej niż zdolny lekarz z dyplomami po wielu latach nauki. Teraz jest normalniej, chociaż i tak zarobki lekarzy nie odpowiadają wartości ich pracy. W USA na przykład chirurg zarabia minimum 120-150 tys. dolarów rocznie. Dla nas dużo, ale inna jest tam jakość świadczonych usług. Nie jest czymś wyjątkowym sytuacja, w której lekarz, przekraczając próg kliniki, oddaje do depozytu prywatna komórkę. Od tego momentu przestaje dla niego istnieć świat zewnętrzny. Liczy sie pacjent. W Polsce w czasach socjalizmu lekarze zostali zdemoralizowani, przyzwyczajeni, ze pensja jest tylko dodatkiem do innych apanaży. W wielu wypadkach doprowadziło to do utraty szacunku dla pacjenta. Niskie standardy opieki z publicznej ochrony zdrowia przechodzą do prywatnej praktyki, za która dodatkowo płacimy z własnej kieszeni po 100-200 zł.

Krzysztof Bukiel
Przewodniczący Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

Czy lekarze stale zwiększają zadania płacowe? Jest inaczej. Postulaty OZZL są takie same od czasu utworzenia związku w 1991 r., a nawet sie zmniejszyły. Wówczas żądaliśmy, żeby lekarz bez specjalizacji miał pensje w wysokości 1,5 średniej krajowej, lekarz z pierwszym stopniem specjalizacji – 2,5 średniej krajowej, a lekarz z drugim stopniem – 3,5 średniej krajowej. Obecnie domagamy sie dla specjalisty trzech średnich krajowych (za etat bez dyżurów). Nasze postulaty zwiększania płac po kilku podwyżkach w ostatnich trzech latach mogą być odbierane jako zadania nienasycone, ale wynika to wyłącznie z tego, ze w 2006 r., gdy rozpoczęły sie masowe strajki, startowaliśmy z niewyobrażalnie niskich pułapów. Wówczas średnia płaca w kraju wynosiła 2,5 tys. zł brutto, a zasadnicze płace w ochronie zdrowia – od 1,2 tys. zł do 2,5 tys. zł.


Okładka tygodnika WPROST: 37/2009
Więcej możesz przeczytać w 37/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 8
  • bez-nazwy   IP
    ciekawe, gdzie ta praca?? ja szukam już 2 tyg, a jestem po stażu podyplomowym i nic!! :(
    • jarko   IP
      i nikt nie ma za złe ze zarabiają , niech nawet więcej . tylko w zamian ja proszę o  wiecej uwagi i troski, w miejsce pospiechu i lekceważenia.
      • malkontent   IP
        Bzdury z tymi 2 krajowymi..., pracuje w szpitalu wojewódzkim na śląsku i płaca zasadnicza specjalisty wynosi 4tys zł, wiec jeśli pracuje w szpitalu, który jest liczony na palcach jednej reki to znak ze trzeba rozpocząć kolejny strajk bo warszawka jak zwykle daleko z przodu...
        • ARNI   IP
          To zawykłe chamstwo rzadu, patologia totalne dno, NFZ płaci specjalistom nie potrafiacym wysłać CIEBIE do specjalisty GIGANRYCZNE KOLEJKI, BRAK PODSTAWOWEJ WIEDZY
          • człowiek który już się pzyzwyczaił   IP
            wiem ,że to was zdenerwuje DRODZY pacjenci ale chyba będziecie musieli pokochać i PRZYZWYCZAIĆ się do widoku swojego lekarza w porsche