Galerianki to nie margines

Galerianki to nie margines

Rozmowa z Katarzyną Rosłaniec, która filmem „Galerianki” zdobyła nagrodę za najlepszy debiut reżyserski na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Wprost: Czy film powinien pouczać moralnie?
Katarzyna Rosłaniec:
Nie mam zamiaru tym filmem nikogo pouczać. Ja tych dziewczyn nie oceniam. Nie uważam, że są złe, tylko pogubione. Pokazuję je takie, jakie są. Stereotypowo? Być może. A może życie większości z  nas jest z pozoru stereotypowe? Wiem, że filmy robi się zazwyczaj o  jakichś wyjątkowych jednostkach, a ja chciałam, żeby był o przeciętnych dziewczynach. Tyle że one nie są tak do końca przeciętne. W każdej jest coś, co ją wyróżnia.
Zrobiła pani film o nastoletnich prostytutkach, które szukają sponsorów w galeriach handlowych. Widziała tam pani takie dziewczyny czy tylko o  tym słyszała?
O galeriankach usłyszałam w reportażu radiowym „Szlaufy" Hanny i Adama Bogoryja-Zakrzewskich. Wokół nas jest tyle szokujących tematów, że  praktycznie nic już nas nie przeraża, aż tu nagle nastolatka niemająca komórki szuka sponsora w centrum handlowym. Tak po prostu. Zaszokowało mnie, że coś takiego dzieje się obok nas. Że te dziewczyny tak zwyczajnie są w stanie iść do łóżka z obcym facetem za komórkę czy fajne buty. Prostytutki? One nie nazywają siebie prostytutkami, przecież nie  biorą pieniędzy za seks. Więcej, same sobie wybierają partnerów, to  klasyczny podryw. Często nie robią tego z czystego wyrachowania. To  raczej ich styl życia, sposób radzenia sobie we współczesnym świecie. „Takie czasy” – mówi filmowa Milena.

Zarzuca się pani, że zamiast paradokumentu napisała i wyreżyserowała pani nową miejską legendę.
Byłam niedawno gościem stacji radiowej. Zadzwoniła pani, która przekonywała mnie, że zjawisko pokazane w filmie to margines, a jej córka nigdy taka nie będzie. Z drugiej strony przyznała, że nie wie, jak z nią rozmawiać. Powiedziałam jej, że jak tak dalej pójdzie, córka może znaleźć sobie w szkole koleżanki podobne do filmowej Kai i Mileny, które zaimponowały ułożonej i dobrze się uczącej Alicji. W filmie ojca Ali (Artur Barciś) stać tylko na zdawkowe: „Co słychać?", a matka (Iza Kuna) bardziej zajęta jest romansem niż córką. Dlatego Alicja staje się jedną z galerianek. Dla prestiżu, nie dla pieniędzy. Galerianki to nie margines, wystarczy się przejść do centrum handlowego i poobserwować. Sama tak zrobiłam po usłyszeniu reportażu. Oczywiście nie wszystkie dziewczyny, które spotkałam w galerii, szukają sponsorów. Niektóre po  prostu spędzają tam wolny czas.

Czy pani film jest o samotności?
Jak najbardziej. Bohaterki zrobią wszystko dla akceptacji środowiska. A  ona oznacza, że gdzieś przynależą. Alicja i Milena w tej swojej samotności odnajdują siebie nawzajem.

Kiedy 14-latka w filmie mówi, że chętnie poliże loda, wiadomo, o co jej chodzi. To tak powszechna wiedza?
Oczywiście, że wiadomo. Gorzej, gdyby spytała mnie pani, czy one w ogóle wiedzą, czym jest seks. Dla nich seks to coś podobnego do tańca na  dyskotece, a nawet lekcji wf. A że powinny mieć z niego przyjemność, wiedzą tylko z gazet. Wydaje im się, że czują to wszystko, co jest tam opisane, różne rodzaje orgazmów, a tak naprawdę odbierają sobie szansę na prawdziwe uczucia i udany seks.

Długo obserwowała pani galerianki?
Kilka miesięcy. Znalazłam je na warszawskiej Pradze, ale też na  Żoliborzu, gdzie mieszkam. Byłam u nich w szkole, na podwórku i w centrach handlowych. Opowiadały mi historie własne i swoich koleżanek. Wsłuchiwałam się w to, jak i co mówią. Wchodziłam też na fora internetowe. Przestawianie szyku w zdaniach czy niegramatyczne formy rzeczowników rodem z Masłowskiej to nie mój wymysł. Te dziewczyny naprawdę tak mówią.

Jak pani wybrała młode aktorki?
Casting trwał praktycznie non stop przez trzy miesiące. Najdłużej szukałam Alicji. Na początku inaczej ją sobie wyobrażałam, inaczej niż  Anię Karczmarczyk, która przychodziła na casting kilka razy. Uważałam, że ze swoimi długimi, kręconymi włosami, śliczną buźką i kobiecą figurą mogłaby raczej zagrać Milenę. Dopiero gdy udało nam się zamienić parę słów, tak zupełnie prywatnie, poczułam, że to jest moja Alicja. Ania ma  w sobie niesamowitą wrażliwość potrzebną do  zagrania tej roli. Udowodniła zresztą, że jest świetna, nagrodą za  debiut na festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie.

Po tegorocznym festiwalu w Gdyni mówi się o triumfie młodego polskiego kina. Ale Borys Lankosz, laureat Złotych Lwów za „Rewers", debiutuje, mając 36 lat, a Xawery Żuławski, laureat Srebrnych Lwów za „Wojnę polsko-ruską”, ma 38 lat. Jak pani udało się zrobić pierwszy film tak szybko?
Znalazłam dobry temat. Zazdroszczę reporterom. Ile oni muszą mieć na co dzień tematów! Widzę, jaki kłopot z tym mają moi koledzy po szkole filmowej. Drugi problem to brak porozumienia między scenarzystami a  reżyserami. Reżyserzy sami próbują pisać scenariusze, często dlatego że  nie mają innego wyjścia. A bez dobrego scenariusza trudno przekonać do  siebie producenta.

Opiekun artystyczny „Galerianek" Robert Gliński w czymś pani pomógł?
Dał mi kilka ważnych wskazówek podczas montowania filmu. Wspierał mnie też w rozmowach z producentem. Kręcił wtedy film „Świnki" o  prostytuujących się chłopcach, który też pokazał w Gdyni. Gdy dowiedziałam się, że ma powstać film podobny do mojego, zawahałam się, czy robić swój. Gliński przekonał mnie, że to będzie coś innego.

Następny film zrobi pani o mężczyznach?
Nie, znów będzie o dziewczynie. Nie znam tak dobrze umysłów chłopaków, a  nie chcę kłamać. Dziś trudno byłoby mi nakręcić o nich film.

Katarzyna Rosłaniec – absolwentka Wydziału Reżyserii Warszawskiej Szkoły Filmowej Bogusława Lindy i Macieja Ślesickiego. Rocznik 1980. Debiutuje w roli reżyserki i scenarzystki „Galerianek", którymi zdobyła nagrody za debiut m.in. na 9. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu i 34. Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. Film trafił do kin 25 września. Pracuje nad kolejnym, tym
razem o nastolatce, która zachodzi w ciążę.
Okładka tygodnika WPROST: 40/2009
Więcej możesz przeczytać w 40/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Oko IP
    Gdzie będzie casting do nowego filmu Katarzyny Rosłaniec?