Po akcje PZU ustawi się kolejka stąd do Londynu

Po akcje PZU ustawi się kolejka stąd do Londynu

Rozmowa z Andrzejem Klesykiem, prezesem PZU
Wprost: Jak udało się skłonić Holendrów do podpisania ugody, skoro z ich punku widzenia jesteśmy łgarzami i nie wywiązaliśmy się z wcześniej podpisanych umów?

Andrzej Klesyk: To ja może pokażę, jak to wygląda... Sama ugoda ma 40 stron, ale do tego jest 60 załączników, w sumie kilkaset stron. Jeśli teraz ktokolwiek próbowałby się nie wywiązać z postanowień, grożą mu gigantyczne kary. Na przykład jeśli wbrew ugodzie Eureko rozpocznie w Polsce działalność konkurencyjną wobec PZU, to zapłaci 2 mld zł kary. I tak dalej – do każdego punktu gwarancje, a do tych gwarancji kolejne gwarancje, oczywiście gwarantowane kolejnymi dokumentami. Prawniczy majstersztyk.
Skarb państwa i Eureko aż tak sobie nawzajem nie ufały?
Nawet ja do końca nie wierzyłem, że to się uda. Jeszcze rok temu obie strony mówiły, że siedzą na przeciwstawnych biegunach, a łączy ich tylko to, że i jednym, i drugim jest zimno. W wyniku kryzysu Eureko poniosło ogromne straty wynoszące aż 2,2 mld euro. Holendrzy dramatycznie potrzebowali kapitału, który mogli uzyskać właściwie tylko w jeden sposób: kończąc spór o PZU.

Kto wykonał pierwszy telefon, by przełamać lody?
Minister Grad prowadził rozmowy bezpośrednio z Eureko od początku swojej kadencji, jednak nie prowadziły one do niczego. Moja historia wyglądała następująco. Na początku roku w ostatniej chwili zdecydowałem się pojechać na szczyt ekonomiczny do Davos. Ktoś umówił mnie na 15-minutową kawę z Bertem Heemskerkem, prezesem Rabobanku [główny udziałowiec Eureko]. Ostatecznie rozmawialiśmy niemal godzinę. Później pomogłem umówić spotkanie Heemskerka z ministrem Aleksandrem Gradem. I chociaż wielu powtarzało, że „to nie ma sensu", okazało się, iż wiosną podpisano memorandum w sprawie negocjacji. Mało kto wiązał wielkie nadzieje z nowymi rozmowami. Ugoda wisiała na włosku jeszcze we wrześniu.

Choć na początku Holendrzy żądali od skarbu państwa 36 mld zł, to ich ostateczne odstępne wyniesie 4,7 mld zł. To dobra cena?
Nie chciałbym tego oceniać. Zależało mi na tym, by wypłacona dywidenda była jak najmniejsza po to, by utrzymać silną pozycję kapitałową w firmie. Ostatecznie wszystkim akcjonariuszom wypłaconych zostanie 12,7 mld zł – bez szkód dla spółki. Po podpisaniu ugody agencja ratingowa Standard & Poor’s utrzymała najwyższy rating – A – dla PZU. Przy tego typu transakcjach naprawdę rzadko się to zdarza. Oczekiwane dobre wyniki w latach 2009 i 2010 oznaczają stabilną perspektywę dla firmy.

Jak można podsumować obecność Eureko w spółce?
Za moich czasów raczej nie pozyskaliśmy od Eureko jakiegoś znaczącego know-how. Częściowo ta sytuacja mogła być także wynikiem konfliktu właścicielskiego. Kiedy obejmowałem stanowisko prezesa spółki, w jej zarządzie nie było nikogo z Eureko. Jak zatem mieli wspierać PZU? Przyznaję jednak, że od czasu, gdy przedstawiciele Eureko znaleźli się w organach firmy, mogłem liczyć na ich poparcie w sprawach biznesowych. Inna sprawa, że PZU dziesięć lat temu i dziś to zupełnie inna firma, inni ludzie, inna technologia. Niektórzy wciąż tego nie widzą. Miałem kiedyś spotkanie z przedstawicielami banku inwestycyjnego, którzy zachowywali się tak, jakby znaleźli się w kraju, gdzie ludzie nie mówią po angielsku i nie wiedzą, co to komputer. Odprawiłem ich w ostrych słowach. Potem przepraszali.

Podstawą ugody jest zapis, że PZU wejdzie na giełdę. To już trzecie podejście do oferty publicznej. Ostateczne?
Osiągnięcie porozumienia pomiędzy akcjonariuszami jest bardzo ważne, ale jest krokiem pośrednim – trochę jak trzeci obóz przy zdobywaniu Mount Everestu. Dla mnie osobiście to przystanek do wejścia na szczyt. Dla zarządu, pracowników PZU jest oferta publiczna. Dodam, pierwszym szczytem spośród korony Himalajów, by utrzymać te alpinistyczne porównania. Zapisy ugody są tak sformułowane, że każda ze stron ma interes w tym, by PZU jak najszybciej zadebiutowało na giełdzie. Skarb państwa uzyska ogromne wpływy z prywatyzacji potrzebne do ograniczenia długu państwa. Eureko uzyska dodatkowe 1,2 mld zł oraz wpływy ze sprzedaży 10 proc. akcji ze swojego pakietu. Jednocześnie stronom grożą gigantyczne kary za niewywiązanie się z postanowień ugody. Jeśli skarb państwa będzie opóźniał wejście spółki na giełdę, to umowna kara wynosi 5 mln zł za każdy dzień zwłoki. Również ewentualna blokada ze strony Eureko jest obwarowana zabezpieczeniami.

Kiedy mogłoby nastąpić wejście PZU na giełdę?
Zakładając, że uchwała w tej sprawie byłaby podjęta na najbliższym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, czyli jeszcze w grudniu 2009 r., to pierwszy, najszybszy możliwy termin wejścia PZU na giełdę to połowa 2010 r. Ugoda wyznacza ostateczny termin debiutu na koniec 2011 r. z zastrzeżeniem, że gdyby coś złego działo się na rynkach finansowych, to można go przesunąć na rok 2012.

Na ile wyceniane jest teraz PZU?
Przy ugodzie akcjonariusze przyjęli, że firma jest warta 38 mld zł, z czego 12,7 mld zł wypłacamy w formie dywidendy. W najbliższych latach nasz roczny zysk szacuję na 3-4 mld zł. Wiele zależy od tego, co się będzie działo na rynku. Mam nadzieję, że podczas debiutu giełdowego spółka będzie wyceniona na ponad 30 mld zł, a być może nawet 40 mld zł. Żeby zobrazować, jak jesteśmy odbierani przez innych: kiedy na forum stowarzyszenia prezesów firm ubezpieczeniowych pokazuję, jaki mamy zwrot na kapitale, to wszyscy bledną. Przy kolejnych wskaźnikach czerwienieją albo z zazdrości gryzą paznokcie. Podejrzewam, że kiedy ruszy sprzedaż akcji PZU, to kolejka ustawi się stąd do Londynu.

Nawet po debiucie skarb państwa zachowa minimalnie więcej niż 50 proc. udziałów. Czy spółka powinna się wyzwolić spod państwowej kontroli?
Na pewno wcześniej wymagałoby to zmian w statucie i wprowadzenia – tak jak w wypadku PKN Orlen – zapisów zapobiegających wrogiemu przejęciu. Sprzedaż większego pakietu akcji PZU zapewne będzie rozważona ponownie, kiedy w kolejnych latach trzeba będzie jakoś sfinansować deficyt budżetu państwa.


Okładka tygodnika WPROST: 42/2009
Więcej możesz przeczytać w 42/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 2
  • FIETKA1@POCZTA.ONET.PL IP
    JAK CZYTAM TO NAWET PREZES KLESYK NIE DOKOŃCA WIERZY ŻE TO JUŻ PO ROZWODZIE Z EUREKO
    • Life IP
      To wygląda na większy szwindel ministra Grada. Wybory idą?Emeryci i studenci do akcji. Dlaczego Polska ma płacić oszustom z eureko?