Ujawnianie afer służy demokracji

Ujawnianie afer służy demokracji

Rozmowa z Wiktorem Suworowem, pisarzem, byłym agentem wojskowych służb ZSRR
Wprost: CBA ujawniło dokumenty mogące wskazywać na korupcję polityków i  urzędników. Niektórzy sugerują, iż działało na zlecenie partii opozycyjnej. Czy to naganne?

Wiktor Suworow: Nie widzę w tym nic nienormalnego. Takie właśnie mechanizmy powinny funkcjonować w państwie demokratycznym: partia opozycyjna winna kontrolować partię władzy. Bo na tym polega rola opozycji: ma patrzeć na ręce rządzącym i wytykać im błędy. Moim zdaniem Polacy powinni się cieszyć, że ten skandal ujrzał światło dzienne. Przecież oznacza to, że mechanizmy państwa funkcjonują prawidłowo i że instytucja zwalczająca korupcję coś robi. 


Czy opinia publiczna powinna być informowana o takich sytuacjach, czy  raczej te tajne wiadomości powinny pozostać w szufladach prezydenta i  premiera?

Opinia publiczna musi wiedzieć, co się dzieje. Bo przecież demokracja to  system polityczny, w którym lud nadzoruje swoich przywódców. Jeśli społeczeństwo nie ma wglądu w poczynania władzy, to już nie jest demokratyczne państwo. Każdego rodzaju nieczyste zagrania polityków powinny się znaleźć w mediach. Ludzie muszą o nich wiedzieć. Każde ujawnienie korupcji nie tylko oczyszcza sytuację, ale sprawia też, że  przywódcy czują presję społeczną i przestają być bezkarni. Obecnie w  Wielkiej Brytanii wiele osób chciałoby wiedzieć, jakie pobudki kierowały Tonym Blairem, gdy popierał działania zbrojne w Iraku. Gdyby odpowiednie służby zbadały to wcześniej, być może dziś nie byłoby podejrzeń co do  jego intencji.

Czy nie byłoby lepiej, gdyby taka instytucja jak CBA nie była kojarzona z żadną partią?

Tylko skąd mielibyśmy wówczas pewność, że rząd przeznaczy na nią jakiekolwiek pieniądze z budżetu? Gdy choć w małym stopniu pieczę nad taką instytucją sprawuje opozycja, jej działania są o wiele efektywniejsze.Gdyby Rosja stała się krajem demokratycznym, chciałbym, by powołano tam biuro antykorupcyjne kontrolowane przez partię opozycyjną. Poza tym w pełni niezależna organizacja w krótkim czasie mogłaby się stać instytucją typowo biurokratyczną, a pracujący w niej ludzie mogliby stwierdzić, że nie warto narażać ciepłych posadek.

Czy właściwe było zachowanie szefa CBA Mariusza Kamińskiego,który stawiał kolejne zarzuty politykom partii rządzącej, podczas gdy jego stanowisko było zagrożone?

Ocena Kamińskiego nie jest prosta, bo nie znamy wszystkich motywów kierujących jego działaniem. Nie ulega jednak wątpliwości, że  zorientowawszy się, iż jego kariera wisi na włosku, wyciągnął brudy. Tak czy inaczej wszystkie fakty związane z tą sprawą powinny być podane do  wiadomości obywateli i to oni muszą zdecydować, kto ma rację, a kto się myli: rząd czy CBA. Obywatele muszą wiedzieć, z czego wynikały decyzje tego człowieka: czyz jego szczerości i uczciwości, czy z tego, że  pracuje na rzecz swoich kolegów partyjnych i jest tylko narzędziem zemsty w ich ręku. Każdy kraj ma problem z tym, jak zorganizować tajne służby (niezależnie od tego, jaką funkcję w państwie one pełnią). Bo  przecież tajne służby muszą pozostać tajne i nikt nie może wiedzieć, jak pracują i co robią, a jednocześnie muszą podlegać kontroli. Niezbędne jest znalezienie równowagi. Najtrudniejsze jednak pozostanie pytanie, jak kontrolować kontrolującego. Doświadczenie uczy, niestety, że  największa korupcja występuje wśród osób kontrolujących mechanizmy władzy i służby specjalne. Bo przecież zawsze można się do czegoś przyczepić, a to sprawia, że organy antykorupcyjne bywają najbardziej skorumpowanymi instytucjami w kraju.

Jak pan ocenia narzędzia wykorzystywane przez służby, zwłaszcza prowokację?

Służby mają agentów, których zadaniem jest patrzenie na ręce politykom. Często zdarza się też, że „rekrutują" polityków za pomocą szantażu: „Mamy tu kompromitujące cię informacje, taśmy". Kilka lat temu prokurator generalny Rosji wdał się w romans z pewną gwiazdką estrady. Służby nagrały genialny film dokumentujący dogłębnie ten romans i  pokazały go w telewizji. Jestem jednak przekonany, że wcześniej pokazały ów film rzeczonemu prokuratorowi, mówiąc: „Albo zrobisz to, czego od  ciebie chcemy, albo pokażemy to w mediach". Bez wątpienia służby mają informacje o politykach i mogą je w dowolny sposób wykorzystywać. Wiktor Suworow jest rosyjskim pisarzem emigracyjnym, autorem m.in. „Akwarium”. W młodości był oficerem sowieckiego wywiadu wojskowego GRU. W 1978 r. uciekł ze Związku Radzieckiego do Wielkiej Brytanii i mieszka tam do dziś.


Rozmawiała |Marlena Mistrzak

Okładka tygodnika WPROST: 43/2009
Więcej możesz przeczytać w 43/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • obywatelka   IP
    Tat tak panie Suworow Polacy- patrioci pisowcy ciesza sie, ze afera ta ujrzala swiatlo dzienne i ujawnione zostaly POwiazania Tuskowego rzadu z mafia, moze wreszcie Polacy przejrza na oczy i nastepnym razem wybiora prawdziwych polakow,ktorzy zaprzestana sprzedawac i okradac Polske bo te afery godza w nas obywateli my prosci ludzie za to placimy a Oni nie znaja granic im ciagle za malo.W jakim kraju jest tyle automatow do gier nawet w malych barach,ze trudno dojsc do bufetu i kasy bo naiwni mlodzi ludzie ostatnie pieniadze wrzucaja ludzac sie wygrana ,brakuje ich tylko szkolach i przedszkolach.To gangsterzy dla nich tylko sie kasa liczy Narod to dla nich motloch.Czas POkazac Tuskowi drzwi w naszych rekach sila, nasz glos oddany na polska partie PIS przyniesie dla nich dotkliwa POrazke i ONI to wiedza dlatego tak ujadaja w mediach jak wsciekle psy.Nie damy sie.POkazmy Tuskowi ,ze jest demokracja w Polsce bo ON tak do niej sie odwoluje.
    • Leonidas.   IP
      To sa sprawozdania i informacje oparte na faktach, a nie na dociekaniach roznych slozb specjalnych, nie majacych pojecia o psychologii, odmiennym spojrzeniu na swiat, ktore to deformuje kazda wizje swiata na interesy rezimu ktory oni reprezentuja. Nie ma nic bardziej zaklamanego niz system bolszewicki, do ktorego siostrzyczka nazizmu nigdy nie dorosla. Byc moze ze kiedys nowe zwiazki komuno - nazizmu, przepadna tak jak dawne systemy ktore je splodzily. Rosja pozbedzie sie klamstw i przyzna sie do win bolszewizmu, i przylaczy sie do rodziny panstw europejskich, oczyszczona z negatywnych azjatyckich nalecialosci. Z taka Rosja wspolpraca jest mozliwa, jezeli pozbedzie sie ona imperialnych ciagotek. Wszak obszar ziemi ktory obecnie obejmuja, jest olbrzymi. Tak jak popierali niezaleznosc prawnej czesci Gruzji, tak niech odwala sie od Czechczenii, i innych krajow podbitych i zagarnietych przes Carat, jak i bolszewicka Rosje. Mentalnosc silowego imperializmu przesladujacego ten kraj, powinna sie zakonczyc. Dopiero wtedy prawdziwy pokoj i wspolpraca pomiedzy roznymi nacjami, moze dac pozytywne wyniki. Japonia i Niemcy weszli na ta droge. Czy prymitywizm rosyjski poradzi sobie z dawna tradycja? Uwidim.