Bunt obywatelski

Bunt obywatelski

Dajcie nam powód, a przekonacie się, jak łatwo dziś zorganizować bunt. Przeciw rządowi, międzynarodowej korporacji, związkowi sportowemu, a nawet wójtowi czy sołtysowi. Politycy dali nam prawo głosu raz na cztery lata. Firmy mówią do nas z reklam, ale najchętniej by nas nie słuchały. Jednak dzięki internetowi możemy mieć prawo głosu tak często, jak tylko chcemy. I możemy poczuć siłę – jak pół miliona tych, którzy już zbuntowali się przeciwko Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej.
Wraz z postępem technicznym nastała era łatwej koordynacji buntów. Kiedyś, by zaistnieć, buntownik musiał mozolnie i ukradkiem w nocy kleić na murach plakaty lub przemocą zająć stację telewizyjną czy radiową. Współczesnemu buntownikowi wystarczy komputer z dostępem do internetu lub telefon komórkowy z SMS-ami. Nie potrzebuje się babrać w kleju do  plakatów ani obezwładniać strażników środków masowego przekazu. Każdy, kto wyczuje potrzeby współobywateli, jest w stanie w kilka dni wyprowadzić na ulicę wielotysięczne tłumy.A te współczesne rządy i  organizacje, które nie są zdolne prowadzić totalnej inwigilacji sieci komputerowych i telefonicznych, są narażone na niespodziewane bunty.

 Doradców Putina, którzy sądzili, że kontrolują Ukrainę, przeraziła łatwość, z jaką skoordynowano pomarańczową rewolucję. Zrozumieli, że ich własne rządy w Rosji można w kilka dni obalić. Na wszelki wypadek zintensyfikowali inżynierię społeczną, powołali i wspierają prorządowe młodzieżówki, by w razie kolorowego internetowego buntu w Rosji mieć własne uliczne tłumy. Dotychczas ofiarami buntów zorganizowanych z  pomocąnowoczesnych technologii komunikacji padły rządy Serbii, Ukrainy i  Gruzji. Rządowi irańskiemu na razie się upiekło, choć przez kilka dni był przerażony wielosettysięcznymi tłumami pojawiającymi się nagle i  niezapowiedzianie na ulicach irańskich miast – bez konieczności rozlepiania plakatów i bez dostępu do mediów. Irańskim opozycjonistom do  przekazania informacji o miejscu i czasie następnego protestu wystarczył SMS.

Internetowe bunty są narzędziem obywatelskiej emancypacji również w  Polsce. Najpierw rodzice sześciolatków skupieni wokół stron www.ratujmaluchy.pl opóźnili obniżenie wieku rozpoczęcia nauki w szkole. A teraz kibice piłki nożnej skupieni wokół strony www.koniecPZPN.pl powiedzieli „nie!" sitwie leśnych dziadków trzymających PZPN. W ciągu kilku dni skrzyknęli w internecie prawie pół miliona niezadowolonych oraz opróżnili stadion z kibiców na meczu ze  Słowacją. Na trybunach stadionu w Chorzowie zasiadło zaledwie 5 tysięcy kibiców, w tym większość stanowili Słowacy. Jeśli teraz jeszcze kibice się zmówią, że nie będzie ich również przed telewizorami, a agencje medialne potwierdzą sponsorom i reklamodawcom pustki przed szklanym ekranem, to Grzegorz Lato i PZPN będą skończeni.

Przeczekali tylu ministrów, a ich kariery zakończyć może internet w rękach kibiców. I nic im nie pomoże ani FIFA, ani UEFA. Kibice na swojej stronie napisali: „Nie wystarczy tylko śpiewać ?Je*** PZPN, je*** PZPN?. Zacznijmy w końcu działać – My, prawdziwi KIBICE, zjednoczmy siły – nie pozwólmy, aby  ?Oni? niszczyli polską piłkę, przynosili nam wstyd!". W odpowiedzi arogancy działacze PZPN powiedzieli, że nie wyobrażają sobie, by  dyrektor marketingu jakiejś firmy odważył się zerwać umowę z PZPN. Już niedługo dowiemy się, czy kibice zrzeszeni przez internet wygrają z  działaczami zrzeszonymi przez kasę w PZPN.

Zwycięstwo buntowników nie  jest przesądzone, bo technologia sama w sobie nie wyznacza kierunku dziejów. Ale może asymetrycznie wzmacniać strony konfliktów społecznych. Plebs i buntownik często „łapią" nowe technologie szybciej niż władza i  establishment. To nie przypadek, że upowszechnienie druku poprzedziło wybuch protestantyzmu, a dystrybucja „Encyklopedii” Jeana d’Alemberta i  Denisa Diderota oraz szerzenie ideologii masońskiej przez sprawnie zorganizowaną sieć lóż poprzedziły rewolucję francuską. Rewolucje dzieją się, zanim wybuchają. W umysłach ludzkich najpierw pojawia się niezgoda na status quo, a potem gotowość do czynu. Dzięki internetowi współcześni buntownicy mają łatwiej. Zamiast wypracowywać ideologię i przekonania na  tajnych spotkaniach w konspiracyjnychlokalach oraz rozpowszechniać ją z  cuchnących farbą drukarską piwnic, swoją ideologię wypracowują w  internecie z własnego mieszkania lub ulubionej kawiarni.

Bunty nie  dotyczą tylko rządów i polityki, ale również konsumentów i korporacji. Wzburzony i ignorowany klient nie jest dziś skazany na użeranie się z  bezdusznym działem reklamacji lub odbijanie się od nagranych wiadomości w labiryncie automatycznego systemu telefonicznej obsługi klienta. Za  pośrednictwem internetu może powiedzieć innym klientom, co myśli o  firmie oraz jej produktach lub usługach, znaleźć klientów z podobnymi problemami oraz zorganizować wspólne działania. W marcu 2009 r. przekonał się o tym boleśnie BRE Bank, którego klienci niezadowoleni ze  sposobu naliczania odsetek w internetowej odnodze banku (o ironio!) skrzyknęli się w sieci poprzez strony Dla współczesnych buntowników internet to najszybsze narzędzie szerzenia idei mstop.pl, nabiciwbrebank.pl, nabiciwmultibank.pl oraz nabiciwmbank.pl. I  dla swych żalów oraz pretensji do banku uzyskali w mediach ekspozycję wartą kilka milionów złotych. Może więc następnym razem, gdy zdenerwuje nas jakaś firma, zamiast się bardziej denerwować, pomyślmy, czy nie  zaproponować jej za sprawne załatwienie naszego problemu rezygnacji z  założenia w internecie społeczności rozczarowanych klientów.

W sieci można się zorganizować wokół dowolnej potrzeby lub hasła. W  Wielkiej Brytanii za pośrednictwem portalu Facebook ponad pół miliona obywateli przyłączyło się do grupy nawołującej do likwidacji abonamentu na rzecz BBC. W Polsce za pośrednictwem tego samego portalu Facebook powstały zarówno grupa „Zlikwidować abonament!", jak i grupa „Płacę abonament”, a także społeczności związane z wolnorynkowym Cenrtum Adama Smitha czy lewicową „Krytyką Polityczną”.

Bunt lub obecność w internecie to nie żart lub  kaprys nastolatków i rozpieszczonych wyborców oraz klientów z bogatego świata, lecz sprawa bardzo poważna, czasami śmiertelniepoważna. Dla  radykalnych islamistów internet to sieć tajnej komunikacji oraz potężne narzędzie propagandy i rekrutacji. USA ma CNN, a islamiści mają internet. W sieci każdy może zobaczyć nagrania z potyczek Hezbollahu z  armią izraelską, zamachów partyzantów na wojska amerykańskie w Iraku lub  na wojska NATO w Afganistanie. To działa. W ostatnim czasie europejskie tajne służby poszukują kilkudziesięciu białych Europejczyków zwerbowanych za pomocą internetu i wyszkolonych do działań terrorystycznych w Pakistanie lub Afganistanie.

Czy chcemy tego, czy nie, nawet jeśli my nie zajmiemy się internetem, to on zajmie się nami. Kiedyś każdy szanujący się obywatel przynależał do partii, organizacji kościelnych i społecznych, związków zawodowych lub lokalnych czy środowiskowych bibliotek. Natomiast każdy szanujący się buntownik wiedział, co to sitodruk, jak rozklejać plakaty, rozrzucać ulotki lub  malować hasła na murze. Dziś i jeden, i drugi potrzebują wiedzy o tym, czym jest internet i jak z niego korzystać. Każdy z nas też.

Niektórym, na przykład Jackowi Żakowskiemu, internet psuje samopoczucie. Pisząc o  sieci, opowiadają o ścieku i bełkocie. Zapomnieli biedacy, że głos ludu rzadko jest wyrafinowany i przemyślany. Jednak jak mawiali starożytni: vox populi vox dei – głos ludu głosem bogów. Mamy do wyboru: albo pozwolimy internetowemu ludowi przemawiać, bo cenimy wolność nieskrępowanej wypowiedzi i uważamy, że możemy dowiedzieć się czegoś ważnego, nawet jeśli będzie to wypowiedziane w ułomnej formie, albo państwo z salonu będą nasyłać na internautów policję i prokuratora za  sieciowe wypowiedzi. Wtedy dobre samopoczucie Żakowskiego i jego znajomych byłoby ważniejsze od wolności. Tak jak dobre samopoczucie różnych obrażonych burmistrzów, wójtów i urzędników, którzy za pomocą kodeksu karnego (art. 212) ścigają tych, którzy patrzą im na ręce.

Okładka tygodnika WPROST: 45/2009
Więcej możesz przeczytać w 45/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 7
  • silurus50@ com . pl IP
    Szanowni interauci !!! Stwórzcie struktury buntu przeciwko obecnej władzy.Potrzeba tylko człowieka z charyzmą , który poprowadzi nas do wolności.!!!
    • MAMUT IP
      TYM GADAJACYM LBOM POMYLILA SIE DEMOKRACJA Z SOBIEPANSTWEM
      • Antykapitalista IP
        Trzeba rozpieprzyć cały ten kapitalistyczny świat i raz na zawsze położyć kres erze konsumpcjonizmu.
        • zero IP
          Jest pan w błędzie internet jest infiltrowany przez służby, a ci , którzy są groźni dla systemu nie są w stanie wysłać maili do osób,z którymi chcą przeprowadzić akcję. Zatem jeden wielki kit, przekonałem się na własnej skórze
          • Prorok IP
            Dajmy popalić tym którzy nas oszukują i zabrali stabilizację a naszym rodzinom zgotowali piekło niepewności jutra.Głodująci emeryci i dzieci doświadczeń wyzysku kapitalizmu .Zerwij kajdany i połam bat ekonomi kapitalizmu

            Czytaj także