Konferencja w Kopenhadze rozpoczęta

Konferencja w Kopenhadze rozpoczęta

(fot. FORUM)
Rozpoczęta w poniedziałek w Kopenhadze konferencja ws. klimatu pod egidą ONZ jest "depozytariuszką nadziei" dla ludzkości - powiedział, zwracając się do jej uczestników, premier Danii Lars Lokke Rasmussen. "Porozumienie jest w naszym zasięgu" - zapewnił szef duńskiego rządu. Konferencja, która potrwa do 18 grudnia, rozpoczęła się z ponad 40-minutowym opóźnieniem. Weźmie w niej udział co najmniej setka światowych przywódców, w tym prezydent USA Barack Obama.

Obrady zainaugurował polski minister środowiska Maciej Nowicki jako przewodniczący ubiegłorocznej konferencji klimatycznej ONZ w Poznaniu.

Nowicki zaznaczył, że uczestnicy kopenhaskiej konferencji spotkali się, by "uczynić decydujący krok w odpowiedzi na największe zagrożenie, który stoi obecnie przed ludzkością - globalne ocieplenie spowodowane antropogeniczną emisją gazów cieplarnianych" - podano w komunikacie Ministerstwa Środowiska. Wezwał do solidarności w walce z tym wyzwaniem.

"Kraje, które emitują najwięcej CO2 i innych gazów cieplarnianych, powinny podjąć konkretne zobowiązania do redukcji tej emisji, kraje rozwijające się, a szczególnie kraje najmniej gospodarczo rozwinięte, powinny otrzymać pomoc finansową, technologiczną i organizacyjną dla adaptacji do zmian klimatu, ale także dla ich szybkiego rozwoju cywilizacyjnego i gospodarczego" - oświadczył Nowicki.

Następnie prowadzenie obrad przejęła przewodnicząca kopenhaskiego forum - Dunka Connie Hedegaard. Była minister środowiska, która otrzymała tekę ds. zmian klimatu w nowej Komisji Europejskiej, zauważyła: "(Konferencja) to nasza szansa. Jeśli ją stracimy, może minąć kilka lat, zanim otrzymamy następną, lepszą - jeśli kiedykolwiek ją otrzymamy".

Hedegaard oceniła, że kluczem do porozumienia jest znalezienie sposobu na zwiększenie funduszy publicznych i prywatnych dla krajów biednych, by w nadchodzących latach pomóc im w walce z efektami zmian klimatycznych.

Według Rasmussena w ostatnich dniach konferencji w Kopenhadze pojawi się 110 światowych przywódców. Swoją obecność na zakończeniu obrad zapowiedział prezydent USA Barack Obama.

 

Obecność tak wielu światowych liderów "odzwierciedla bezprecedensową mobilizację woli politycznej, by walczyć ze zmianą klimatu" - wskazał premier Danii w swoim wystąpieniu. Dodał, że odpowiedzialność spoczywa na "obywatelach świata, którzy - jeśli powstrzymamy się od działania - ostatecznie poniosą fatalne konsekwencje".

W kolejnym z otwierających wystąpień szef ONZ-owskiego Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatycznych Rajendra Kumar Pachauri nawiązał do sprawy przechwyconych w Anglii przez hakerów e-maili, nazwanej przez prasę "Climatgate". Wykradzione z ośrodka badań nad klimatem Uniwersytetu Wschodniej Anglii e-maile sugerujące, iż naukowcy manipulują danymi na temat globalnego ocieplenia, zostały opublikowane na serwerze firmy Tomcity, zajmującej się elektronicznymi systemami bezpieczeństwa w Tomsku na Syberii. Poniedziałkowy brytyjski "The Independent" wysunął hipotezę, że za kradzieżą mogą stać rosyjskie służby specjalne.

Pachauri nazwał tę sprawę próbą zdyskredytowania naukowców i bronił ustaleń dowodzących, że działania człowieka przyczyniają się do ocieplenia klimatu.

Międzynarodowe wysiłki na rzecz walki z ociepleniem klimatu zapoczątkował podpisany w 1997 roku Protokół z Kioto, w którym 37 uprzemysłowionych państw zobowiązało się do redukcji emisji gazów cieplarnianych. Konferencja w Kopenhadze ma zaowocować porozumieniem o redukcjach po roku 2012, kiedy wygasa obowiązujący od 2005 r. Protokół.

Problem polega na tym, że aby redukcje mogły mieć wpływ na klimat, do nowego porozumienia muszą przystąpić wszystkie kraje: biedne i bogate, tymczasem na kilka dni przed rozpoczęciem obrad nie były one w stanie porozumieć się ani co do celów, ani środków, jak zmniejszyć emisje CO2 powodujące efekt cieplarniany i podnoszenie poziomu mórz i oceanów.

Sukces konferencji zależy od tego, za ile kraje rozwijające się zgodzą się wesprzeć ambicje uprzemysłowionych potęg. Ich potrzeby związane z działaniami na rzecz ograniczenia emisji oraz dostosowania do zmian klimatu szefowie państw i rządów na szczycie UE w październiku oszacowali na 100 mld euro rocznie, ale nie ujawnili, jaką kwotę sami są gotowi zapłacić.

Ale w centrum uwagi w Kopenhadze będą Stany Zjednoczone. USA to drugi światowy emitent CO2, który nie przyłączył się do Protokołu z Kioto.

 

Przybywających delegatów witali działacze organizacji ochrony środowiska. Zapraszali ich, by wybrali przejście przez zieloną bramę z napisem "Głosuj na Ziemię" lub czerwoną oznaczoną jako "Globalne ocieplenie". Inny wręczali uczestnikom konferencji darmową kawę, ulotki o ociepleniu czy znaczki z apelem o korzystanie z transportu publicznego.

PAP, dar, mir

Czytaj także

 0