Avatar komunistyczną propagandą

Avatar komunistyczną propagandą

Najnowszy film Jamesa Camerona „Avatar” to dla jednych arcydzieło, dla drugich tandeta, a dla lewicowych polityków film głoszący hasła antykapitalistyczne. Dla boliwijskiego prezydenta Evo Moralesa to typowy film propagandowy, naświetlający wady kapitalistycznych rządów. A że w Moralesie płynie lewicowa krew, film może pomóc mu przetrwać na scenie politycznej jeszcze długi czas – komentuje chilijski dziennik „El Mostrador”.
Prezydent Boliwii Evo Morales identyfikuje się z „Avatarem", podziwiając w nim ukryte hasła antykapitalistyczne. „Oprócz zwykłego fantasty, film jest dowodem na to, jak szkodliwe dla społeczeństwa są kapitalistyczne rządy, które wyniszczają naszą planetę” – twierdzi prezydent.

Evo Morales, wychowany w indiańskiej rodzinie, swój tradycjonalizm skutecznie wprowadzał w idee rządzenia. Przeciwnik zachodnich nowinek, nie ufa nowoczesnej technologii, tym bardziej amerykańskim produktom – komentuje dziennik.

„Ostatni raz pozwoliłem się wyciągnąć do kina w latach siedemdziesiątych na film o brazylijskim piłkarzu Edsonie Arantesie" – wyjaśnia prezydent. „Avatar”, na którego siłą do kina wyciągnęła go córka, okazał się strzałem w dziesiątkę.

„Avatar" to walka nie tylko w obronie Matki Ziemi, lecz przede wszystkim z kapitalizmem” – wyjaśnia prezydent.
Morales został uznany w zeszłym roku przez ONZ za bohatera w walce z zanieczyszczeniem środowiska. Nominację wziął głęboko do siebie. Aby udowodnić, że jest godzien tytułu, często angażuje się w organizowanie szczytów międzynarodowych z udziałem światowych przywódców, by naświetlać problem złego stanu środowiska, a film „Awatar" staje jego asem w rękawie – komentuje chilijski dzienni.

ab

Czytaj także

 0