Autorodeo

Autorodeo

Każdy odcinek specjalny rajdu samochodowego ogląda dziś na trasie kilkadziesiąt tysięcy osób
Rajdy samochodowe zaczynają dorównywać popularnością wyścigom Formuły 1. Przyciągają coraz możniejszych sponsorów, którzy nie szczędzą pieniędzy na utrzymanie rajdowych zespołów. "Rajdy samochodowe wychodzą z cienia. Przestają być 'biednym krewnym' wyścigów bolidów. Dowodem na to jest fakt, że na trasy rajdów przychodzi dziś po kilkaset tysięcy osób" - przekonuje Carlos Sainz, jeden z najlepszych kierowców rajdowych, były mistrz świata.
Dziś Tommi Mäkinen, Juha Kankkunen, Colin McRae, Carlos "El Matador" Sainz i inni kierowcy rajdowi są bohaterami narodowymi w swoich krajach - Hiszpanii, Finlandii czy Szkocji. W tym roku fińska poczta wydała limitowaną serię znaczków z podobizną Mäkinena. Nie ustępują sławą kierowcom F1 - Michaelowi Schumacherowi, Davidowi Coulthardowi i Mice Hakkinenowi. Przygotowanie do rajdów samochodów WRC (World Rally Car) Toyoty, Seata, Peugeota, Forda, Renault, Subaru, Mitsubishi, Hyundaya kosztuje niewiele mniej niż dopracowanie bolidów w stajniach Ferrari, Benettona, Williamsa, McLarena i Jordana. Czasy, gdy na torze Formuły 1 wyścig oglądało 200 tys. widzów, a mknące po bezdrożach Portugalii lub Finlandii auta fabryczne obserwowało nie więcej niż tysiąc zapaleńców, należą do przeszłości. Teraz na zakrętach jednego tylko odcinka specjalnego (OS) długości kilkudziesięciu kilometrów potrafi się zgromadzić nawet ponad 100 tys. fanów. Carlos Sainz podczas swojej wizyty w Polsce opowiadał o wyścigach na południu Europy (Grecja, Portugalia), gdzie tłumy straceńców stały na ulicach, by w ostatnim momencie uciec sprzed maski nadjeżdżających z prędkością 200 km/h aut. Podobne, mrożące krew w żyłach historie opowiadał podczas swej wizyty w Polsce czterokrotny mistrz świata, Fin Tommi Mäkinen.
Sukcesy polskich kierowców i zaangażowanie sponsorów spowodowały szybki wzrost popularności rajdów samochodowych także w naszym kraju. Na zakręcie jednego z OS-ów podczas ostatniego Rajdu Krakowskiego stało ok. 3 tys. osób. Prolog Rajdu Polski oglądało 150 tys. widzów, dziesięciokrotnie więcej niż najbardziej emocjonujące mecze piłkarskiej ekstraklasy. Mistrzostwo Europy zdobyte w 1997 r. przez Krzysztofa Hołowczyca pozwoliło mu się stać w sezonie 1998 jednym z najpopularniejszych sportowców w Polsce. Z wolna palmę pierwszeństwa przejmuje dziś lider klasyfikacji generalnej mistrzostw Polski Janusz Kulig.
Komu można zawdzięczać wzrost zainteresowania rajdami samochodowymi? Bez wątpienia sponsorom - producentom samochodów, rafineriom, firmom oponiarskim i medialnym. Korporacje motoryzacyjne wpisały współfinansowanie rajdowych zespołów w strategię promocyjną produkowanych przez siebie marek.
Auta startujące w rajdach samochodowych najczęściej zdecydowanie różnią się od powszechnie dostępnych wersji fabrycznych. Wyglądają, co prawda, podobnie do jeżdżących po ulicach, ale inne jest w nich niemal wszystko - od silnika (pojemność 2000 cm3, dopuszczalna moc 300 KM w autach WRC jest najczęściej przekraczana), przez skrzynię biegów i system elektroniczny, po zawieszenie, zbiornik paliwa i klatkę zabezpieczającą.
Klienci kupują więcej aut marek, którymi jeżdżą ich idole. Kierowcy rajdowi, między innymi Carlos Sainz i Tommi Mäkinen, w licznych wywiadach wskazują jeszcze na dwa powody wzrostu popularności uprawianego przez nich sportu. Po pierwsze, mistrzów rajdów samochodowych, w przeciwieństwie do kierowców F1, można naśladować. "Młodzi mężczyźni na całym świecie chcą się dziś ścigać" - twierdzi Sainz. Po drugie, w rajdach samochodowych nie ma tylu negatywnych emocji, co w wyścigach F1. Kierowcy bolidów zajeżdżają sobie drogę, spychają się na pobocze, świadomie powodują wypadki rywali. Natomiast kierowcy aut WRC i kit cars startują w minutowych odstępach i praktycznie nie mają z sobą kontaktu. - Pełna kultura - śmieją się obserwatorzy coraz bardziej popularnych w Polsce zawodów.
Okładka tygodnika WPROST: 25/2000
Więcej możesz przeczytać w 25/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0