Holandia: zwycięstwo populizmu

Holandia: zwycięstwo populizmu

Po upadku rządu Holandia znalazła się w ekstremalnej sytuacji. Nowe wybory mogą okazać się wielką szansą dla radykalnych partii - komentuje die Zeit. Trzyletnie rządy chadeków, socjaldemokratów i konserwatywnej ChristenUnie ani przez moment nie sprawiały wrażenia stabilnych. Spór o misję w Afganistanie stał się gwoździem do trumny.
Odkąd zamordowany później prawicowy populista Pim Fortuyn zasiał chaos w holenderskiej demokracji, kraj ten popadł w sidła politycznego ekstremizmu. Raz po raz wysokie notowania w sondażach zyskiwała albo partia Fortuyna, albo radykalni socjaliści, którzy potrafili podsycać i wykorzystywać niezadowolenie obywateli. Duże poparcie uzyskał niedawno Geert Wilders, kolejny skrajny prawicowiec i wróg islamu - według ostatnich ankiet jego partia może stworzyć jedną z silniejszych frakcji w haskim parlamencie.

Tymczasem premier Jan Peter Balkenende nieustannie próbował wzmocnić polityczne centrum. Chadecy porozumieli się najpierw z Pimem Fortuynem i konserwatywno-liberalnym ugrupowaniem VVD, później współpracowali  z tymże samym VVD i lewicowo-liberalną partią D66. Ostatecznie doszło do koalicji z socjaldemokratami i niszową ChristenUnie. W żadnym z sojuszy nie brakowało napięć i walk o własne interesy.

Teraz pojawia się pytanie: czy chrześcijańska demokracja ma jeszcze szansę z na koalicję z kimkolwiek, czy w Holandii prym będą wiedli populiści? Ale jakby tego było mało, upadek holenderskiego rządu będzie z pewnością miał międzynarodowy oddźwięk. To pierwszy raz, kiedy powodem obalenia rządu jest różny stosunek koalicjantów do misji w Afganistanie – w której życie straciło 21 holenderskich żołnierzy.

Jak pisze die Zeit, w większości zachodnich państw – w tym w USA -  społeczeństwo nie jest już przekonane o konieczności prowadzenia wojny w Afganistanie. Plany Baracka Obamy, czyli stopniowe wycofywanie wojsk od 2011 roku, to właśnie odpowiedź na takie nastroje. Nie są jednak w zupełności sprecyzowane. Kiedy Holandia zapowiedziała wycofanie wojsk w sierpniu, to właśnie Obama wyraził prośbę o przedłużenie misji o kolejny rok.

Czy przeciwnicy wojny w Afganistanie pójdą teraz śladem Holandii? Jak zareagują inne rządy w obliczu protestów? Ten niepokojący sygnał nadaje wprawdzie tylko mały kraj, przechodzący przez polityczny kryzys - Wielka Brytania, Francja, Niemcy czy USA mają obecnie stabilniejszą sytuację wewnętrzną. Ale populiści stają się wszędzie coraz głośniejsi. Rośnie niebezpieczeństwo, że w sporach o Afganistan przekrzyczą inne ważne dla obywateli kwestie.


MB

Czytaj także

 0