Pani minister ściąga

Pani minister ściąga

Była minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska może stanąć przed sądem za naruszenie praw autorskich. W książce pod jej nazwiskiem znalazł się fragment ściągnięty z internetu i nieopatrzony źródłem.
Aldona Kamela-Sowińskia, profesor Akademii Ekonomicznej w Poznaniu i minister skarbu w rządzie Jerzego Buzka, wykorzystała w swojej książce o etyce w biznesie fragment tekstu napisanego przez Jakuba B., nie powołując się na autora. B., który jest prezesem jednej z krakowskich fundacji, napisał ten tekst siedem lat temu jako student i zamieścił go w internecie.

Kamela-Sowińska tłumaczy, że padła ofiarą Internetu. Jej zdaniem pod tekstem nie było nazwiska autora. - Mając ponad 150 publikacji na koncie, w życiu świadomie nie przypisałabym sobie cudzych słów - tłumaczyła "Gazecie". Specjalista ds. rzetelności naukowej, dr Marek Wroński ocenia jednak, że mamy do czynienia z plagiatem i zaleca by sprawę zbadała Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka.

Była minister przeprosiła i zaproponowała pokrzywdzonemu 2 tysiące złotych honorarium. Jakub B. zdecydował się jednak złożyć pozew do sądu. Na drodze prawnej będzie domagał się 20 tysięcy zł i przeprosin na łamach „Gazety Wyborczej", „Rzeczpospolitej” i „Forbesa”.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań




 2
  • Do sprawdzenia plagiatu najlepiej użyć programu ze strony www.antypalgiat.net
    • Lafin IP
      I bardzo dobrze. Ja proponuję aby każdy złożył do sądu pracy pozew jako pracodawca na swoich pracowników czyli posłów i cały rząd. Może jak będą mieć bat nad sobą to wezmą się do roboty a nie obrzucania się hakami i robienie durnia z narodu. ZAPEWNIAM IŻ MAMY TAKIE PRAWO!!!! My jesteśmy ich pracodawcami i możemy dochodzić odszkodowania za ich złą pracę.
      Pozdrawiam ANN i całą , a zresztą wiecie!

      Czytaj także