PO: Kosek nic nie powiedział. Opozycja: dowiódł zażyłości z politykami PO

PO: Kosek nic nie powiedział. Opozycja: dowiódł zażyłości z politykami PO

Fot. Wprost
Jarosław Urbaniak z PO uważa, że przesłuchanie Jana Koska nie przyniosło przełomu. Zbigniew Wassermann z PiS ocenia, że pokazało sposób działania ludzi z branży hazardowej, a zdaniem Bartosza Arłukowicza z Lewicy ujawniło zażyłość między nimi a politykami PO.
Wiceprzewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz jest zdania, że przesłuchanie pokazało "jak głęboki był stopień zażyłości między politykami PO a przedstawicielami branży hazardowej". - Ta zażyłość była chyba większa niż to wynikało z dotychczasowych zeznań - powiedział. Jak dodał, z zeznań Koska wynika też, że "bardzo aktywnie próbował uczestniczyć w tworzeniu prawa hazardowego". Również Beata Kempa z PiS jest zdania, że przesłuchanie Koska wskazuje, jak dokładnie monitorował przebieg prac nad projektem zmian w ustawie hazardowej.

Przedstawiciele prywatnej branży hazardowej - komentował inny śledczy z PiS Zbigniew Wassermann - "to ludzie, którzy znają temat i robią wszystko, by regulacje państwa nie wkroczyły za bardzo w ich interesy". - Co niepokoi, to sposoby po jakie sięgają, by swoje racje wyartykułować. Wciąganie do tego ministrów, posłów i stosowanie nieformalnych sposobów działania, którymi musi zajmować się prokuratura, to dowód na to, że są zdecydowani na wiele - powiedział Wassermann.

Jarosław Urbaniak zwrócił uwagę na to, że Kosek interpretując stenogramy z podsłuchiwanych przez CBA rozmów mówił, że to "luźne rozmowy w zdenerwowaniu". - W emocjach panowie rozmawiają o skompromitowaniu wiceministra polskiego rządu, szkoda tylko, że w tych emocjach mają dość precyzyjny plan. Wiedzą, jakie zarzuty trzeba postawić i komu. To jest mało wiarygodne - komentował Urbaniak. Dodał, że w zeznaniach Koska są też nieścisłości, jak choćby w takich kwestiach jak znajomość z Magdaleną Sobiesiak. - Pani Magdalena jednoznacznie stwierdza, że nie zna pan Koska. Pan Kosek powiedział, że zna panią Sobiesiak - mówił. - Pan Kosek cały czas powtarzał, że koniecznie musi zeznawać przed komisją, więc powstała atmosfera, że dzisiaj będzie coś niezwykłego i przełomowego w pracach komisji, a to się nie stało. Ci, którzy tak myśleli, po części też ja, mogą być zawiedzeni - dodał Urbaniak. - Żadnego wielkiego przełomu nie było - dodał.

Według Urbaniaka Jan Kosek "zachowywał się jak należało się spodziewać". - Odniosłem nawet wrażenie, że w opinii pana Koska najbardziej transparentną, krystaliczną branżą gospodarki polskiej jest hazard. Nie pasuje to chociażby do faktu, że prokuratura białostocka jednak ludziom związanym z branżą hazardową postawiła jakieś zarzuty, a celnicy zatrzymują automaty - ocenił poseł PO.

Hazardowa komisja śledcza przesłuchała biznesmena branży hazardowej Jana Koska w Krakowie. Posłowie zdecydowali się na wyjazdowe posiedzenie na prośbę świadka, który zwrócił się o to ze względu na chorobę. Według ustaleń CBA Kosek i inny biznesmen branży hazardowej Ryszard Sobiesiak zabiegali - w trakcie prac nad zmianami w tzw. ustawie hazardowej w latach 2008-2009 - o rezygnację z wprowadzenia dopłat do gier na automatach o niskich wygranych. Według materiałów CBA to właśnie na rzecz tych dwóch biznesmenów mieli lobbować politycy PO Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki. Obaj zaprzeczyli temu.

PAP, arb

Czytaj także

 0

Czytaj także