Puls gospodarki

Puls gospodarki

Dyrektywa warta miliard

Od 1 kwietnia 2004 r. państwo pobierało od przedsiębiorców nielegalny w  świetle unijnego prawa podatek. Skarb państwa może być zmuszony do  oddania firmom nawet miliarda złotych.

Unijna dyrektywa 69/335 zwalnia firmy z odprowadzania podatku od  czynności cywilnoprawnych w wypadku tzw. czynności restrukturyzacyjnych. Chodzi m.in. o sytuacje, w których przedsiębiorstwa się łączą albo następuje aport przedsiębiorstwa (tj. spółka Y przekazuje spółce X całą swoją firmę w zamian za pakiet udziałów lub akcji). Mimo że dyrektywa powinna być wdrożona już w momencie wejścia Polski do UE (czyli 1 maja 2004 r.), skarb państwa pobierał podatek aż do końca 2008 r.

Obecnie przed sądami administracyjnymi rusza fala skarg przeciwko fiskusowi. – W tej chwili prowadzimy ponad 35 spraw, w których łączna kwota roszczeń wynosi ok. 20 mln zł. Wygraliśmy już sześć spraw, ale  jestem pewien, że fiskus będzie wnosił skargi kasacyjne do Naczelnego Sądu Administracyjnego. A to oznacza, że skarb państwa będzie musiał zapłacić dodatkowo co najmniej 6 mln zł karnych odsetek – zapowiada doradca podatkowy Marcin Grzelecki z kancelarii Leśnodorski, Ślusarek i  Wspólnicy. Dodaje, że jeśli wszystkie firmy, które zapłaciły nienależny podatek, zorientują się, że pieniądze można odzyskać, straty budżetu po  doliczeniu karnych odsetek przekroczą nawet miliard złotych.

Ta liczba wydaje się tym bardziej realna, że z danych UOKiK wynika, iż w latach 2004-2008 samych konsolidacji firm było w Polsce około tysiąca. Ministerstwo Finansów przyznaje, że w tym okresie przychody budżetowe z  podatku od czynności cywilnoprawnych związanych z restrukturyzacją przedsiębiorstw wynosiły rocznie 160- -180 mln zł. Resort finansów twierdzi jednocześnie, że dyrektywa 69/335 została wdrożona prawidłowo, a problem nie istnieje.


"Sektor finansowy nie jest wystarczająco opodatkowany. Bankierzy bezczelnie się śmieją, wypychając
sobie kieszenie naszymi pieniędzmi"

Jeffrey Sachs, wykładowca Uniwersytetu Columbia


Elbląg – miasto za 37 mln zł
1200 lat temu nad jeziorem Drużno, nieopodal obecnego Elbląga, rozkwitało Truso, miasto portowe założone przez wikingów. Teraz władze Elbląga chcą kosztem 37 mln zł (26 mln zł pochodzić będzie z funduszy unijnych) zrekonstruować osadę na Wyspie Spichrzów na rzece Elbląg. Znajdą się tam m .in. warsztaty kowalstwa i bursztynu. Na wyspę zostanie przeniesiony również XIX-wieczny budynek, który stoi w śródmieściu. Sama ta operacja ma kosztować 4 mln zł.

Biedna Afryka
Według szacunków Dambisy Moyo, autorki bestselerowej „Martwej pomocy", przez ostatnie 50 lat państwa afrykańskie otrzymały od Zachodu ponad bilion dolarów. Niestety, dzięki tym pieniądzom nie udało się znacząco poprawić poziomu życia mieszkańców Afryki.



Więcej możesz przeczytać w 13/2010 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 1
  • Winter   IP
    Bujda na resorach z tym Truso. Mała namiastka w jednym z rogów \"wyspy\". te 37 mln to, jak napisano 4 mln nas wątpliwe przenoszenie budynku, oraz na rewitalizację całej wyspy. Natomiast koszt \"osady\" jest malutki...