Nie polezie orzeł w GWna

Nie polezie orzeł w GWna

Dodano:   /  Zmieniono: 55
„Sen Wyspiańskiego o Polsce wolnej, żal do współczesnej, ból, sarkazm, ten porachunek poetycki z własnym pokoleniem Wajda przetłumaczył na język filmu, a raczej na wrzask i bełkot. Inteligencję tych czasów przedstawił nam jako bandę niezdolnych do czynu kabotynów, którym w pijackim zamęcie coś tam we łbach się majaczyło. Kazał nam zapomnieć, że z tego środowiska, z tej ziemi, już za lat 30 wyszli pierwsi od lat polscy żołnierze”. W czasach, z których pochodzi ten cytat, nie należało przypominać, że żołnierze ci to legiony Piłsudskiego. Nie napisał tych słów jakiś wyznawca kaczyzmu czy ideolog PiS. To fragment felietonu z początku lat 70. Antoniego Słonimskiego.

Nikt tak konsekwentnie nie zwalczał w tamtych czasach popieranego przez partię i rząd zjawiska wajdalizmu jak twórca tego zapomnianego określenia – Antoni Słonimski. Co było istotą wajdalizmu, wyjaśnia następny cytat z felietonu Słonimskiego. „Niechęć swoją do romantycznych kart naszej historii wyraził już Wajda w ?Popiołach? Żeromskiego. Już nam pokazał, że napoleonidzi, którzy nieśli do Polski sztandary wolności i hasła rewolucji francuskiej, to były żałosne łachudry, kondotierzy spraw przegranych, niepochowane trupy ziemi jałowej". Mijały lata i wydawać by się mogło, że wajdalizm rósł w siłę. Wizja Polski jako brzydkiej panny na arenie międzynarodowej, niezbyt lubianego członka rodziny europejskiej, zdominowała, wydawało się, serca i umysły Polaków.

Katastrofa, w której zginął prezydent Lech Kaczyński i znacząca część elit przeciwstawiająca się takiej wizji Polski zdegradowanej, ich tragiczna śmierć, mogła ostatecznie pogrzebać ducha Wernyhory. Ku zaskoczeniu salonu i jego autorytetów tysiące, a może setki tysięcy Polaków w ostatnim tygodniu noc i dzień składało hołd prezydentowi i jego żonie Marii, pierwszej parze najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Mimo że wcześniej sam Donald Tusk zdegradował prezydenturę do żyrandola i czerwonego dywanu, powtarzając, że prezydent nie jest mu do niczego potrzebny, mimo nieustannego poniżania prezydenta przez Komorowskiego, Niesiołowskiego i Palikota, mimo tego wszystkiego Lech Kaczyński doczekał się wdzięczności i szacunku Polaków. Był z nich dumny i jako pierwszy obywatel kochał, szanował i wierzył w wielkość swoich rodaków. I dlatego, choć poniżany i niedoceniany za życia, po tragicznej śmierci stał się wielkim symbolem dumnej Polski. A symbole w Polsce są bardzo niebezpieczne, bo mogą zniszczyć wieloletni dorobek postępowych polskich Europejczyków, ukrywających brzydką pannę w kątach salonów Brukseli, Paryża czy Berlina.

Nie dość, że wbrew zaleceniom Polacy zaczęli się narodowo bałamucić, to jeszcze ten pochówek pary prezydenckiej na Wawelu. To był kolejny policzek dla postępowego salonu i zagrożenie, że prawicowo-romantyczna hydra, demony, jak je nazwał Kazimierz Kutz, urosną w siłę. Bezideowe palikmioty nie mogły na coś takiego pozwolić. Redaktor Adam chwycił zdenerwowany za telefon i zadzwonił do Andrzeja do Krakowa. „A… a… Aaandrzej naa... na… napisz list. Zde… zde… zdewaweluj Kaczora. Ty ma… ma… masz sukces z ty… tym ?Katyniem?, to… tobie wolno. A my w… w… w ?Gazecie? cię po… po… poprzemy". Trudno odmówić racjonalności działaniu redaktora, który pokochał jak nikt inny organizacyjną funkcję prasy. Niestety, poparcie było niewielkie, bo Polacy nie dorośli do poziomu wajdalizmu historii.

Niezależnie od opinii i ocen prezydenta Kaczyńskiego Polacy pożegnali swojego prezydenta, podkreślam: swojego prezydenta, po królewsku. Jestem z tego dumny, bo moi rodacy jeszcze raz potwierdzili to, o czym w „Weselu" tak dobitnie pisał Stanisław Wyspiański: „Ptok ptokowi nie jednaki./ Człek człekowi nie dorówna,/ dusa dusy zajrzy w oczy,/ nie polezie orzeł w gówna”. A dzisiaj już wiemy: nie polezie orzeł w GWna, drodzy redaktorzy.

Okładka tygodnika WPROST: 17/2010
Więcej możesz przeczytać w 17/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 55
  • Czytelnik IP
    Marek Król myśli, że jak opluje Michnika, wyśmieje Wajde i ubliży Kutzowi to osiągnie ich poziom- takim prawdziwym Polakom to ja dziękuję- nadaje się on tylko do SE- to jego poziom- brawo Wprost za słowa trzeba być odpowiedzialnym- to nie cenzura.
    • 90 tys -1 IP
      Szkoda ze red Janecki odszedl z Wprost. Bardzo brakuje jego blyskotliwego spojrzenia i inteligentnej zwiezlosci stylu.
      Po dluzszej przerwie kupilem Wprost (2-8/08 nr 32)i bardzo pozalowalem. Zeszmaca sie z predkoscia swiatla i jeszcze chelpi sie tym. Na stronie 7-ej wielkie ogloszenie ze sprzedali w Czerwcu 90 tys egz tj o 20% wiecej niz w Maju. Mysle ze Sierpien bedzie jeszcze lepszy bo oprocz wywiadu Najsztuba z Jacykowem pod sensacyjnym tytulem \"Ohyda obcislych slipow\" mozna tez znalezc jeszcze bardziej soczysty tytul \"Szalenstwa Angeliny (Jolie)\".
      \"Uwielbia noze, krew i seks\" tak sie zaczyna ten trzystronicowy zakalec by dalej wyjasnic \" Jako dziecko namietnie kolekcjonowala bron biala. Gdy dojrzala zaczela ponoc pic krew kochankow\". Jeszcze miesiac jeszcze dwa i redaktor Lis osiagnie naklad Super Expressu. Poziom, jezyk i tematyka jest juz tuz tuz. Sugeruje pare chwytliwych tematow, \"Silikonowe piersi Dody-naga prawda\" na poczatek i jeszcze \"Fiolet czy cegla-o Wisniewskim bez tajemnic\". Nastepne 20% niewyjete. Sam redaktor naczelny Lis wysmarowal \"List do Prezydenta\" na dwie strony (o dwie strony za duzo) ktorego nie sposob przeczytac tyle tam pustoslowia, bufonady i pozerstwa. A najwiecej narcyzmu. Do tej pory znalem go powierzchownie z TV i robil nawet wrazenie inteligentnego jesli nie obiektywnego dziennikarza. Dziekuje za sprostowanie panie redaktorze. Z pewnoscia wyglada Pan lepiej niz Pan pisze. A moze to skutek pisania na zamowienie bo przeciez sympatii politycznych Pan nie kryje. To chyba tym gorzej. 90 tys -1.
      • jubiler IP
        Analiza przyczyn i przebiegu katastrofy
        sites.google.com/site/katynii/
        • były czytelnik wprost IP
          Świetny felieton... szkoda że Wprost tak upadł na psy że stosuje cenzurę i za felieton przeciwko głównej gazecie pro-rządowej - GW - wyrzuca legendę Wprost - Marcina Króla, to praktyki dosłownie rodem z PRLu... Dla mnie Wprost po podjęciu takiej decyzji przestał istnieć, na pewno więcej nie kupię, już się przerzuciłem na Newsweek. A tak na marginesie, jak usłyszałem że redaktorem naczelnym został jeden z głównych propagandystów rządowych - Tomasz Lis, to już wszystko stało się jasne... przykre, że Wprost stał się kolejnym klonem Gazety Wyborczej, z tą jedynie różnicą że nie codziennym, a cotygodniowym.
          • Senior IP
            Szkoda tygodnika z którego wyrzuca się najlepszych.
            Jakie to szczęście że skończyła mi się prenumerata.
            Pozdrawiam autora wspaniałych tekstów....