Andrzej Kremer spoczął w Alei Zasłużonych

Andrzej Kremer spoczął w Alei Zasłużonych

Wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Kremer, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, został pochowany w Alei Zasłużonych Cmentarza Rakowickiego w Krakowie. Przed złożeniem do grobu pośmiertnie uhonorowano go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, odznaką "Bene merito" i Medalem Pamiątkowym Ministra Sprawiedliwości.
Andrzej Kremer miał 49 lat. Pozostawił żonę i trzech synów. Od dwóch lat był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych odpowiedzialnym za sprawy prawne, traktatowe i konsularne. Łączył pracę w MSZ z pracą na swojej macierzystej uczelni - Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie był adiunktem w Zakładzie Prawa Rzymskiego Wydziału Prawa i Administracji UJ. Do Katynia poleciał drugi raz. Był na uroczystościach rocznicowych w Katyniu 7 kwietnia z premierem Donaldem Tuskiem i miał być tam również trzy dni później - z prezydentem Lechem Kaczyńskim.

- Andrzej Kremer złożył ojczyźnie ofiarę najwyższą - powiedział biskup Jan Zając podczas mszy św. w kościele parafialnym Matki Bożej Ostrobramskiej w Krakowie. - Był człowiekiem, dla którego dobro ojczyzny było dobrem najwyższym, dla tego dobra złożył ofiarę najwyższą - swojej krwi, która wsiąkła w ziemię katyńską - podkreślił biskup.

Żona wiceministra Maria przypomniała, że jej mąż oraz dyrektor protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana, który również zginął w katastrofie pod Smoleńskiem, dwa razy lecieli do Katynia. - To wynikało z ich funkcji i ogromnego poczucia obowiązku - zaznaczyła. Jak powiedziała, "słowa nie oddadzą tego, jakim wspaniałym człowiekiem był Andrzej Kremer". Pani Maria Kremer przekonywała, że rodzina dla jej męża była najważniejsza. - Zawsze jadąc z Krakowa do Warszawy opuszczał nas z poczuciem winy, jednakże dla nas było to zrozumiałe, bo wiedzieliśmy, że wykonuje swoje obowiązki - mówiła. - Zapamiętajcie Andrzeja jako oddanego przede wszystkim rodzinie, pamiętajcie o nas w swoich modlitwach i myślach - zaapelowała.

Po mszy św. w kościele parafialnym Matki Bożej Ostrobramskiej Księży Pijarów przy ul. Meissnera trumna w kondukcie żałobnym została przewieziona na Cmentarz Rakowicki, gdzie przy dźwiękach salwy honorowej złożono ją w Alei Zasłużonych. Trumnę odprowadził metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz. Tragicznie zmarłego żegnało wiele osób, wśród nich m.in. szef MSZ Radosław Sikorski, europoseł PiS Paweł Kowal, władze województwa małopolskiego i miasta Krakowa, współpracownicy.

- Andrzeju, byłeś wszechstronny - powiedział na cmentarzu minister Sikorski. - Potrafiłeś wynegocjować i umowę o statusie wojsk amerykańskich, i zniesienie wiz z Singapurem, i opinię prawną wobec Trybunału Sprawiedliwości, i umowę o małym ruchu granicznym. Byłeś kotwicą w relacjach z Niemcami i moim delegatem na negocjacje z Białorusią. Byłeś nie tylko rzetelny, ale i sumienny. W twoich rękach każdy problem zamieniał się w rozwiązanie - mówił Sikorski. - O Twojej sumienności niech świadczy to, że doprowadziwszy do zbliżenia polsko-rosyjskiego poleciałeś do Katynia drugi raz, w moim zastępstwie - dodał minister.

PAP, arb

Czytaj także

 0