Goldman strach...

Goldman strach...

W piątek 16 kwietnia amerykańska SEC, odpowiednik naszej Komisji Nadzoru Finansowego, oskarżyła jeden bank i jednego pracownika tego banku o oszustwo na jednej transakcji. Niby niewiele. Ale ten bank to Goldman Sachs, najbardziej szanowany i najpotężniejszy bank z Wall Street.
Fakt, że to tylko jeden zarzut, też nie powinien nas zmylić. W USA w  odróżnieniu od Polski wymiar sprawiedliwości ma zwyczaj łapać przestępcę na jednym przestępstwie. Gdy ten się złamie, pozyskuje się od niego informacje o wspólnikach, co daje podstawy do kolejnych oskarżeń. Amerykanie wiedzą, że tak jest szybciej, taniej i skuteczniej.

Sto lat temu przesłuchania przed komisją powołaną do zbadania operacji amerykańskich banków ujawniły mechanizmy kontroli bankierów nad gospodarką USA. Raport komisji doprowadził do wielkich zmian: powołano bank centralny USA i wprowadzono podatek dochodowy. Wzmocniono też prawo antymonopolowe. Raport komisji działającej w latach 1912-1913, której przewodził kongresman ArsŹne Pujo, może dziś brzmieć trywialnie – był zaledwie wyliczeniem środków pieniężnych w dyspozycji głównych bankierów w Stanach Zjednoczonych oraz listą rad nadzorczych, w których zasiadali. Ale konsekwencje były olbrzymie. Skromne początki miały również przesłuchania prawnika Ferdinanda Pecory, który w 1932 r. w imieniu Senatu przesłuchiwał bankierów, by ustalić przyczyny krachu giełdowego z  roku 1929.Pecora został wynajęty, by w miesiąc napisać raport końcowy komisji. Informacje, jakie wyszły na światło dzienne, wywołały oburzenie wyborców, które dało demokratom przewagę i umożliwiło prezydentowi Rooseveltowi przeforsowanie tzw. New Deal, pierwszego pakietu prosocjalnych ustaw w nowożytnej Ameryce. Fakty ustalone przez komisję to znowu z pozoru techniczne i trywialne sprawy. Ówczesne banki miały skłonność do emisji akcji i obligacji w imieniu klientów, którzy nie  byli w stanie spłacać swoich kredytów, po to, by mogli je spłacić pieniędzmi inwestorów. Czyli po prostu kradły, oszukując inwestorów. Odkryto też, że J.P. Morgan Jr. i inni czołowi bankierzy w 1931 i 1932  r. nie zapłacili podatku dochodowego.

Oskarżenie Goldman Sachs może być początkiem końca ery bezkarnych malwersacji w bankach. Pierwszy raz po wielu latach kwestionuje się bowiem dotychczasowy model bankowości amerykańskiej. Śledczy pod presją wściekłych podatników – wyborców mogą chcieć naprawić błędy, których – z  różnych przyczyn – nie podjęli się naprawiać przy okazji problemów w  Lehman Brothers (wielki bank amerykański, który jesienią 2008 r. ogłosił upadłość, powodując panikę na giełdzie – był to początek światowego kryzysu). Im więcej dowiemy się w nadchodzącym procesie o zachowaniu Goldmana, tym więcej podejrzanych faktów dotrze do opinii publicznej, polityków, regulatorów i prokuratorów. Postawienie tych zarzutów to tak naprawdę kamyczek, który porusza lawinę moralnej, prawnej i politycznej krucjaty przeciw oszustom z sektora finansowego.

G o l d m a n  S a c h s z przekonaniem i zawzięcie broni się tak jak wielcy bankierzy minionych czasów, choć na jego wizerunku już pojawiają się rysy. Na początku Fabrice Tourre, jedyny pracownik Goldmana wymieniony w akcie oskarżenia, dostał płatny urlop zamiast zwyczajowego w takich sytuacjach zawieszenia. A sam bank oceniał, że oskarżenia są niepoparte faktami. Po kilku dniach już jednak twierdzi, że zarzuty dotyczą tylko jednego pracownika. Takie ustawienie sprawy może ułatwić Goldmanowi pójście na ugodę z SEC lub obronę, gdyby Tourre podjął współpracę z SEC i oskarżył wyżej postawionych pracowników swojego banku. Ale jak stwierdził w telewizji Bloomberg Byron Georgiou, członek Financial Crisis Inquiry Commission powołanej przez prezydenta Obamę w  celu ustalenia przyczyn kryzysu, „trudno uwierzyć, że 27-letni wówczas pracownik Goldman Sachs samodzielnie prowadził transakcję na kilka miliardów dolarów, na której jego pracodawca zarobił prowizję w  wysokości 15 mln dolarów".

Bezwartościowe papiery wartościowe to towar wysoce zaraźliwy. Dziś każda zachodnia instytucja finansowa jest podejrzana o to, że jest chora. Każda instytucja finansowa – i ta z  marmurem, i ta rodem z internetu – może posiadać zamiast aktywów bezwartościowe papiery i być zwyczajnym bankrutem. Rosnąca świadomość skali oszustw grozi zawaleniem się jedna po drugiej instytucji finansowych na Zachodzie i poważnymi kłopotami dla reszty świata. Zapewnienia o uczciwości i profesjonalizmie banków niewiele pomogą. Podejrzany jest również amerykański Fed – największy bank centralny świata. W ostatnich dwóch latach podwoił podaż dolara, kupując nikomu nieznane aktywa o bliżej nieznanejwartości. W ciągu dwóch lat Fed wyemitował więcej dolarów, niż wyemitowano ich w całej historii USA. Skupując bezwartościowe papiery wartościowe, Fed starał się uratować amerykański rynek finansowy przed krachem. Zawartość skarbca banku to  dziś najpilniej strzeżona tajemnica USA. Wielu inwestorów podejrzewa, że  kupiono papiery niemające wartości, a operacja drukowania pieniędzy skończy się wielką inflacją.

Ale koniunktura dla oszustów się kończy. Jakkolwiek potoczy się sprawa Goldman Sachs, tym razem ruszyła lawina na skalę międzynarodową. 20  kwietnia brytyjska FSA, kolejny odpowiednik naszej Komisji Nadzoru Finansowego, ogłosiła, że we współpracy z SEC rozpoczyna własne śledztwo w sprawie Goldman Sachs. Podobnie zareagowałyBaFin, niemiecki regulator rynków finansowych, oraz francuska Autorité des Marchés Financiers. W  USA inspektor generalny programów pomocowych dla amerykańskich instytucji finansowych ogłosił, iż rozpoczyna śledztwo mające ustalić, czy Goldman sprzedał papiery wartościowe, które mogły doprowadzić do  strat w firmie ubezpieczeniowej AIG uratowanej potem pieniędzmi amerykańskich podatników. Natomiast stała senacka podkomisja śledcza rozpoczyna właśnie przesłuchania mające ustalić rolę instytucji finansowych w spowodowaniu kryzysu finansowego. W przeszłości nawet mniejsze podejrzenia kilkakrotnie doprowadziły do poważnych reform. 

Okładka tygodnika WPROST: 18/2010
Więcej możesz przeczytać w 18/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także