Ostatnie minuty Tu-154M wciąż niewyjaśnione

Ostatnie minuty Tu-154M wciąż niewyjaśnione

Ustalenia rosyjskich śledczych dotyczące katastrofy samolotu z polską delegacją, do której doszło 10 kwietnia, potwierdzają hipotezę „Wprost” postawioną w artykule „Śmiertelna seria” (numer 18/2010). W Smoleńsku lądowano na siłę mimo skrajnie niesprzyjających warunków atmosferycznych. Słuszne okazują się także opisane przez nas zastrzeżenia dotyczące metod i poziomu szkolenia wojskowych lotników z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Aleksy Morozow, szef zespołu technicznego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), spośród możliwych przyczyn katastrofy wykluczył awarię silników lub innych podzespołów tupolewa.
Po 40 dniach od naszej narodowej tragedii szefowa MAK Tatiana Anodina w  towarzystwie polskiego obserwatora Edmunda Klicha zaprezentowała dotychczasowe wyniki prac ekspertów badających okoliczności tragedii polskiego tupolewa. Wstępny raport wyklucza, że przyczyną rozbicia samolotu Tu-154M z prezydencką parą i 94 innymi osobami na pokładzie był zamach terrorystyczny, wybuch lub pożar. Sam Edmund Klich zwraca uwagę, że nieprawidłowości dotyczące procedur bezpieczeństwa w lotnictwie wojskowym utrzymują się od wielu lat. Według niego od czasu katastrof, do których doszło jeszcze 1998 r., w Siłach Powietrznych nie  wyeliminowano nawyku nieprzestrzegania przepisów o utrzymywania minimalnej wysokości. Potwierdzają to ustalenia komisji.

Kiedy lecący przez głęboki jar tupolew ściął pierwsze drzewo rosnące w odległości 1100 m od początku pasa startowego, znajdował się 15 m poniżej poziomu płyty smoleńskiego lotniska.

Rosyjska komisja wciąż nie odpowiedziała na  wiele pytań. Najważniejsze z nich publikujemy w ramce obok. Prezydencki Tu-154M wystartował z Okęcia w sobotę o 7.27. O smoleńską ziemię uderzył po 74 minutach lotu. W Warszawie była wtedy godzina 8.41.06... Część z  tego, co się działo podczas lotu, udało się odtworzyć. Wiadomo na  przykład, że na 16-20 minut przed katastrofą w kabinie załogi przebywały dwie nieuprawnione do tego osoby. Według niepotwierdzonych informacji jedną z nich był dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik. Odczytanego przez śledczych zapisu rozmów nie ujawniono, więc nie  wiadomo, czy padła komenda „Ląduj!".

Odrębne śledztwo prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Choć zebrano już 11 tomów akt, nadal nie ma najważniejszych dokumentów. Brakuje kluczowych materiałów. –  Wysłaliśmy do Prokuratury Generalnej Rosji trzy wnioski o udostępnienie m.in. protokołów oględzin miejsca katastrofy, przesłuchań świadków i  czarnych skrzynek – mówi „Wprost" płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prokuratury wojskowej.

Rosjanie także mają kłopoty z otrzymaniem materiałów od strony polskiej. Aleksy Morozow twierdzi, że do Moskwy dotąd nie dotarły m.in. informacje dotyczące przygotowania załogi, która obsługiwała feralny lot. Rosyjscy prokuratorzy wyraźnie sugerują, że to właśnie nieprzestrzeganie obowiązujących procedur przez polską załogę było głównym powodem tragedii. Wyraźnie unikają pytań o ocenę pracy kontrolerów w Smoleńsku, którzy wprawdzie uprzedzali Polaków o  pogarszającej się widoczności w Smoleńsku, jednak nie zamknęli lotniska. Decyzja o zamknięciu mogła być oczywista po tym jak lądujący kilkanaście minut przed próbą podejścia na lotnisko tupolewa rosyjski Ił-76 o mało nie rozbił się z powodu mgły.

Rosjanie nie podali informacji o szacowanej przez kontrolerów wysokości lotu, gdy Tu-154M znajdował się w rejonie lotniska. Do dziś nie podano też kluczowej informacji o wartościach wielkości ciśnienia atmosferycznego w Smoleńsku 10 kwietnia. Tymczasem nie można wykluczyć złych lub nieaktualnych wskazań, co mogło skutkować nawet kilkudziesięciometrowym błędem wysokości na odczycie wysokościomierzy barycznych. Mogłoby to tłumaczyć, dlaczego tupolew leciał tak nisko. Hipoteza ta nie wyjaśnia jednak, dlaczego lecąc zbyt nisko, pilot nie  podniósł samolotu, tylko kontynuował lot na autopilocie. System TAWS (czyli system ostrzegania przed zderzeniem z ziemią) ostrzegał przecież przed uderzeniem o pierwszą przeszkodę na 18 sekund przed ścięciem pierwszego drzewa. Dawało to załodze czas na reakcję, która mogła ocalić życie 96 osób.
Okładka tygodnika WPROST: 22/2010
Więcej możesz przeczytać w 22/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 20
  • rycho49 IP
    no jesli klich i KGB to potwierdzili to musi byc prawda ta bajka z drugiej reki.Dzieki za nastepny paszkwil targowicki
    • Momo IP
      Poco daleko szukac wyjasnienia katastrofy smolenskiej. Ksiadz doktor Rydzyk z Radia Maryja reprezentujacy kosciol polski wie dokladnie co sie stalo.
      • koles z čech IP
        Čtěte a otevřou se Vám oči, například Salon24, plusaczek…, BLOGMEDIA 24 …
        Katastrofa smoleńska: 1. W kręgu podejrzeń 2. Kontrapunkt 3. Moje pożegnanie 4. Dzielnica Katyńska
        5. Katastrofa, przyczyny hipotetyczne 6. Znikajace procedury 7. Zdjęcia S. Amielina 8. Zachód nie chce pytań
        Więzień-ochotnik i przewódca ruchu oporu w Auschwitz - Raport Witolda Pileckiego
        \"The Soviet Story\" - film dokumentalny o ludobójstwie i zbrodniach komunistycznych ZSRR przed rokiem 1941
        Nowa UE zagraża wolno�i narodów Europy. O nowych \"przywódcach\" UE:
        • ~miklosz~. IP
          Ruscy mają mentalność KALEGO. -jak ktoś Kalemu ukraść krowę, to zły uczynek,a jeśli Kali ukraść komuś krowę,to dobry uczynek. Podobną mentalność,ma pan CYWILIZOWANY z powodu zlasowania się części szarych komórek od nadmiaru samogonu.
          • ``miklosz IP
            Panie CYWILIZOWANY. GdybyśPan pomieszkał przez kilkadziesiąt lat w tym sowieckim RAJU,wiedziałbyś Pan do czego zdolna jest sowietskaja właść. Nie znasz Pan mentalności metod jakimi posługują się spadkobiercy NKWD, to nie zabieraj Pan głosu,bo jesteś cienki w tym temacie.

            Czytaj także