Polska wąsem stoi

Polska wąsem stoi

Piłsudskiemu przycinał je sam Ignacy Mościcki, a Wałęsie za pozbycie się ich oferują milion dolarów. Wąsów polskich nie pokonały ani zabory, ani rewolucja seksualna, ani zmiana ustroju. Jeśli wierzyć sondażom, wkrótce mają szansę wrócić do Pałacu Prezydenckiego.
Styczeń 2010 r., marszałek Sejmu Bronisław Komorowski po raz pierwszy w  historii swojej działalności publicznej pojawia się w Sejmie bez zarostu. „To znak, że wystartuje w wyborach" – komentują dziennikarze. Traktują to jednak trochę jak żart, w końcu od miesięcy murowanym kandydatem Platformy do Pałacu Prezydenckiego jest premier. W tym samym dniu Janusz Palikot oznajmia w RMF: „Tusk się waha, być może wystartuje Komorowski". Dziennikarze szybko łączą oba fakty. – Polityka nie ma nic do tego. Tatko po prostu zgolił wąsy na mój ślub. To wyjątkowa sytuacja, bo wcześniej bez zarostu widziałem go tylko raz – mówi „Wprost” Tadeusz Komorowski, syn marszałka.

Rzeczywiście, kiedy dwa miesiące później Komorowski wygrywa partyjne prawybory z Radosławem Sikorskim, ma już wąsy jak dawniej. Niemiecki „Frankfurter Allgemeine Zeitung" komentuje: „Polska wybrała wąsy zamiast smartfonu".

Michał Szczerba, poseł PO zaprzyjaźniony z rodziną Komorowskich ( jest po trzydziestce, w jego pokoleniu nikt wąsów nie nosi): – Marszałek miał je od zawsze i nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby go ich pozbawiać w związku z kampanią. Zresztą wąsy nosił jego dziadek i ojciec, który był pierwszym polskim ambasadorem w Rumunii po 1989 r.

Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka prasowa sztabu Komorowskiego ( jej mąż, znany reżyser, ma zarost): – To  jakiś wydumany problem. Dla mnie wąsy to znak męskości i siły. Wizerunkowo nam nawet pomagają. Artur Zawisza, były polityk PiS (wąs zapuścił w 1992 r. podczas wyprawy w Pireneje): – Co to za wąs?! Prawdziwy, polski jest znacznie dłuższy! Marszałek Komorowski nawet nie  ma czego podkręcać!

Spośród europejskich przywódców państw tylko trzech nosi zarost pod nosem: prezydenci Czech Václav Klaus, Słowacji Ivan Gašparovič i Białorusi Aleksander Łukaszenka. Nawet jeśli dołączy do  nich Bronisław Komorowski, pozostaną mniejszością. Tymczasem od  odzyskania niepodległości spośród dziewięciu polskich głów państwa (licząc ostatniego prezydenta na uchodźstwie) wąsy miało aż sześciu. Dla  porównania: spośród 44 przywódców USA wąsy miało tylko trzech. Ostatni wąsacz opuścił Biały Dom w 1913 r. Od 1948 r. żaden polityk z wąsami nie  był nawet liczącym się kandydatem do Białego Domu. – Nic dziwnego, bo na Zachodzie człowiek z wąsami uważany jest za osobę zaniedbaną – tłumaczy Małgorzata Białobrzycka, stylistka magazynu „Gala".

Potwierdzają to  statystyki: według danych, które przytacza prof. Waldemar Kuligowski z  Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, wąsy wciąż nosi co siódmy Polak, ale tylko co czterdziesty Niemiec i tylko jeden na czterystu Francuzów. Tymczasem z badań przeprowadzonych w 2007 r. przez Pentor Research International SA na zlecenie Gillette wynika, że zaledwie 4  proc. Polek lubi się całować z mężczyznami, którzy mają wąsy (70 proc. preferuje facetów gładko ogolonych, 7 proc. – kilkudniowy zarost).

Wąsy rodzą się we wczesnym średniowieczu z potrzeby praktycznej: zwisające brody wplątują się w upowszechniającą się wśród rycerzy kolczugę. Kiedy w XIV wieku kolczugę zaczynają wypierać gładkie pancerze płytowe, wiele armii odwraca się od wąsów i wraca do brody. Polska w dużej mierze dzięki wpływom wschodnim pozostaje wierna i kolczudze, i wąsom.

Drogi Polski i Zachodu w dziedzinie wąsów rozeszły się na dobre w XVII wieku, kiedy większość Europy pod wpływem francuskich królów zaczyna nosić peruki. Paryski dwór uznał, że nie komponują się one z zarostem. Tymczasem w  Polsce pod wpływem tureckim noszenie wąsa stało się obowiązkiem każdego porządnego Polaka. Jędrzej Kitowicz w opublikowanym w 1840 r. „Opisie obyczajów za panowania Augusta III" ubolewał nad tym, że porządnemu (czytaj: wąsatemu) szlachcicowi coraz trudniej zdobyć względy u  zapatrzonych w kierunku zgniłego Zachodu Polek. „Kto się nosił po  polsku, musiał utrzymować wąsy, nie mogąc ich golić bez wystrychnienia się na błazna".

– Typowy polski wąs stawał się z czasem wyznacznikiem sarmackiej odrębności – mówi Łukasz Lubicz-Łapiński, historyk, prezes Białostockiego Oddziału Związku Szlachty Polskiej. – W przekonaniu polskiego szlachcica jego wygląd to jedyny uniwersalny wzorzec męskości. Zachodnioeuropejskie żaboty, kryzy i pończochy, wreszcie ogolone twarze to dla niego powód do drwin, dowód zniewieścienia tamtejszych mężczyzn.

W okresie Sejmu Czteroletniego problem polskiego zarostu urósł do  rozmiarów wojny politycznej. Opublikowana w latach 90. XVIII wieku „Oda do wąsów" Franciszka Dionizego Kniaźnina stała się manifestem ideologicznym polskiej szlachty.

„Kogo wstyd matki, ojców i braci, / Niech się z swojego kraju natrząsa. / Ja zaś z ojczystej chlubny postaci, / Żem jeszcze Polak, pokręcę wąsa" – pisze autor, w zamierzeniu prawdopodobnie nieco ironicznie, ale szeroka publiczność uznała utwór za  pochwałę patriotyzmu i przywiązania do polskości.

Tym bardziej że pod wpływem podróży na Zachód przymusowe golenie serwuje swym poddanym car Rosji Piotr I. Polska staje się wąsatą enklawą, a w XIX wieku wąsy stają się symbolem narodowego oporu. Przy tłumieniu powstania styczniowego naczelnik powiatu krasnostawskiego w ramach represji nakazuje tamtejszej szlachcie zgolić wąsy.

Łukasz Lubicz-Łapiński: – W  czasie zaborów polskie wąsy przestają być wyłącznie atrybutem szlacheckim. Stają się symbolem narodowym.

Prof. Tomasz Nałęcz, historyk i były wicemarszałek Sejmu (nosił zarost pod wpływem rewolucji hippisowskiej lat 60., zgolił rok temu pod wpływem żony): – W XIX wieku chłopi masowo kopiują obyczajowe i estetyczne wzory dworu. Dlatego po I  wojnie światowej chłopskie wąsy Wincentego Witosa prawie niczym się nie  różnią od szlacheckich wąsów Józefa Piłsudskiego – mówi prof. Nałęcz.

W przypadku Piłsudskiego wąsy – obok szarego munduru i kasztanki – były podstawowym wizerunkowym atrybutem wodza i od początku sprawą narodową. Ignacy Mościcki w „Autobiografii" szczegółowo opisywał okoliczności pierwszego od powrotu z Syberii pozbycia się przez marszałka wąsów i  brody podczas wizyty w Wielkiej Brytanii 20 sierpnia 1896 r. „Wyjazd Piłsudskiego z Londynu odbył się z największą konspiracją. Bezpośrednio przed udaniem się na dworzec kolejowy ogolił się, a charakterystyczne brwi jego zostały przystrzyżone. Zmieniło to całkowicie jego wygląd". Według kronikarza życia marszałka Wacława Jędrzejewicza Piłsudskiego golił zresztą sam Mościcki, który przez jakiś czas pracował w Londynie jako fryzjer. Wiadomo, że po przyjeździe do kraju Piłsudski ponownie nosił brodę. Ostatecznie zgolił ją w Nowym Sączu 14 grudnia 1914 r. Pod tą datą Jędrzejewicz notował: „Wzbudziło to powszechne poruszenie w  brygadzie”.

Prof. Tomasz Nałęcz radzi, by nie nadawać zarostowi Piłsudskiego przesadnej wagi politycznej. – W jego otoczeniu próżno szukać naśladowców tej formy zarostu. Owszem, Walery Sławek miał bujny zarost, ale po to, by ukryć blizny po wybuchu bomby w 1905 r.

Zdaniem prof. Nałęcza, jeśli się już gdzieś dopatrywać wąsatych manifestów ideologicznych, to w okresie karnawału „Solidarności" jesienią 1980 r. –  Wtedy noszenie wąsów ą la Wałęsa było demonstracją poparcia dla  „Solidarności" – wspomina prof. Nałęcz. Trend nie utrzymał się jednak długo. – W stanie wojennym polityka ustąpiła względom estetycznym, a  miejsce wąsów zajął bardziej praktyczny opornik w klapie – dodaje.

Po 13  grudnia 1981 r. moda na wąsy ą la polski opozycjonista znana jako „grew a Lech" pojawiła się na krótko w środowiskach uniwersyteckich w Stanach Zjednoczonych. Na początku lat 80. produkująca ostrza do golenia firma Gillette oferowała Wałęsie milion dolarów za udział w reklamie. Warunkiem było zgolenie wąsów. Wałęsa odmówił. Kiedy na krótko pozbył się zarostu w sierpniu 2002 r., wiadomość przebiła się do  najważniejszych światowych agencji informacyjnych. „Ogolenie się Wałęsy to cios zadany wszystkim działaczom związków zawodowych na świecie" –  komentował Simon Jeffery, felietonista brytyjskiego „The Guardian”.

Nie zmienia to jednak faktu, że w ostatnich dziesięcioleciach wąsy są w  defensywie. W ostatnim dwudziestoleciu kryzys dotarł nad Wisłę. –  Pokolenie dwudziesto- i trzydziestoletnich Polaków w zasadzie już ich nie nosi – mówi stylistka magazynu „Gala" Małgorzata Białobrzycka.

Ostatni Mohikanie ciągle jednak mają nadzieję, że przed wąsami jeszcze świetlana przyszłość. – Są jaskółki dające nadzieję na wiosnę. Ot, chociażby były konserwatywny premier Hiszpanii José María Aznar –  pociesza się Artur Zawisza.

Według specjalistów jest jeszcze nadzieja na  odrodzenie polskiego wąsa, ale przyjdzie ona nie ze świata polityki, lecz z show-biznesu. W grudniu 2008 r. wszystkich zaszokował Brad Pitt, który zaczął się pojawiać publicznie z wąsami. Kilka tygodni później w  jego ślady poszedł George Clooney, a w Polsce – Marcin Dorociński i  dziennikarz Maciej Rock. – Po raz pierwszy od dziesięcioleci wąsaci modele pojawili się też na światowych wybiegach – potwierdza trend Ina Lekiewicz, stylistka magazynu „Glamour". Jej zdaniem wiąże się to z modą na lata 70. i kulturę disco. – Już zimą 2009 r. znany z awangardowości brytyjski projektant Alexander McQueen doczepił wszystkim swoim modelom wąsy. To dowodzi tego, że wąsy wrócą i będą awangardą! – zapewnia Lekiewicz.

Jeśli tak się stanie, być może już wkrótce będziemy mieli najbardziej ekstrawagancko wystylizowanego prezydenta w Europie. Wszystko wskazuje jednak na to, że on sam nie będzie miał o tym zielonego pojęcia.

Okładka tygodnika WPROST: 23/2010
Więcej możesz przeczytać w 23/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także