Mjr Fiszer: to piloci mogli zaprosić gen. Błasika do kabiny

Mjr Fiszer: to piloci mogli zaprosić gen. Błasika do kabiny

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. FORUM 
Dlaczego gen. Andrzej Błasik w momencie katastrofy Tu-154M był w kabinie pilotów? Mjr Michał Fiszer, ekspert ds. lotnictwa jest przekonany, że generał nie przyszedł do pilotów, by skłaniać ich do wylądowania mimo trudnych warunków pogodowych. - Załoga mogła go sama poprosić, by pomógł podjąć decyzję. Trudno mi sobie wyobrazić, by gen. Błasik z własnej inicjatywy pobiegł do pilotów, przechodząc przez salon prezydencki. Może ktoś go poprosił, by się dowiedział, jaka jest sytuacja i czy dojdzie do lądowania. Gen. Błasik latał w 36. pułku na jakach 40. Był swój, oni wszyscy go znali - mówi w rozmowie z tygodnikiem "Wprost" mjr Fiszer.
- Dla mnie wina pilotów nie będzie jednak oczywista, póki komisja całkowicie nie zakończy prac i nie ujawni wszelkich okoliczności - przekonuje w rozmowie z "Wprost" Fiszer. Ekspert podkreśla również, że dziennikarze, którzy relacjonują dziś okoliczności katastrofy w Smoleńsku często "przeinaczają fakty".

- Powinny być ujawniane szczątkowe informacje, na przykład stenogramy, jeśli zgodzi się na to prokuratura. Bo może się okazać, że nagrania obciążają osoby żyjące. Wówczas jestem za ujawnieniem. Ludzie wprawdzie wszystkiego nie zrozumieją, jednak fachowcy czy doświadczeni lotnicy za  pośrednictwem rzeczników prasowych mogą podać interpretację tego zapisu - przekonuje Fiszer.

O tym czy lądowanie w Smoleńsku było samobójstwem, co jest ważniejsze od zapisu rozmów w kabinie, oraz czy minister Bogdan Klich zarządza już tylko masą upadłościową polskiej armii możesz dowiedzieć się już w poniedziałek. Przeczytaj całą rozmowę z mjr. Michałem Fiszerem w najnowszym numerze tygodnika "Wprost".