Mam swoje powody - Kampania dżentelmenów

Mam swoje powody - Kampania dżentelmenów

Każdy chyba przyzna, ze powodów, dla których BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO NALEŻY UZNAĆ ZA WIĘKSZEGO DŻENTELMENA NIŻ JAROSŁAW KACZYŃSKI, jest bez liku.
Bo na przykład:

Widząc, jak WIELKĄ MA PRZEWAGĘ NAD KONTRKANDYDATEM KACZYŃSKIM, POSTANOWIŁ WYRÓWNAĆ SZANSE. Tu coś chlapnął (ale na niby, ze chlapnął! to było kontrolowane!) o wyborcach z Poznania, ze skąpczuchy, tam chlapnął, że przyjemnie mu wśród powodzian i sztab rywala nabrał otuchy.
CZUJĄC, JAK PROGRAM PO JEST POPULARNY wśród Polaków, zręcznie się od tego programu zaczął dystansować, aby dać szanse innym kandydatom.

OTACZA SIĘ INNYMI PRAWDZIWYMI DŻENTELMENAMI. Na przykład Andrzejem Wajda i Władysławem Bartoszewskim.

ZACHOWAŁ KAMIENNĄ MINĘ, KIEDY SWOJE POPARCIE ZADEKLAROWAŁ WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ. Nie było łatwo! Niejeden by się zapłakał, dostając wsparcie od wiecznego białostockiego przegrywacza i malkontenta, a Komorowski nic. Zęby zaciskał, ale nie tak, jak ci z PiS, tylko, tak wiecie, jak Roger Moore.

NO I MA KOMOROWSKI POCZUCIE HUMORU godne dżentelmena z najwyższej półki. Śmieszą go na przykład żarty Janusza Palikota (fajny był na przykład ten o Marcie Kaczyńskiej. Ale zabawa!).

NIE ROZMAWIA O ZDROWIU. O polowaniach i o pogodzie – owszem.

JAK KAŻDY PRAWDZIWY DŻENTELMEN SIĘ NIE GOLI. Jest zawsze ogolony. Dlatego może przyjść o każdej porze do telewizji, na przykład na debatę! No oczywiście, nie o każdej porze, tylko kwadrans później niż wszyscy.

JAK SIĘ SPOTKA Z POETKĄ – przynosi jej słoneczniki bez pestek.

A JAK SPOTYKA PANIĄ KIDAWĘ-BŁOŃSKĄ, to zamiast warczeć na nią wściekle, łagodnie pyta, „No i co tam u ciebie, Małgosiu". „Nic specjalnego” – uśmiecha się pani Małgosia i szafa gra.
Okładka tygodnika WPROST: 26/2010
Więcej możesz przeczytać w 26/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0