Open er dla umysłu

Open er dla umysłu

Bill Gates (fot. TEDGlobal)
We wtorek w Oksfordzie rozpocznie się TEDGlobal - czterodniowy festiwal wizjonerskich pomysłów ze świata nauki, nowych technologii i designu.
Co łączy Billa Gatesa, reżysera Jamesa Camerona i… Wiliama Kamkwambę, domorosłego inżyniera z Malawi? Trzy litery – TED. TEDGlobal - to nazwa konferencji, na której można usłyszeć o najbardziej niezwykłych pomysłach naukowców, designerów i biznesmenów. Tych z pierwszych stron gazet, i tych których nazwiska nikomu nic nie mówią, ale na długo zapadają w pamięć.

Kim jest TED?


Choć dzisiaj bilety na TED rozchodzą się w kilka dni, początki nie były łatwe. Na pomysł zorganizowania imprezy, podczas której w jednym miejscu mogliby się spotkać ludzie zajmujący się nowymi technologiami, nauką, designem i rozrywką, wpadli dwaj architekci -  Richard Saul Wurman oraz Harry Marks. Marks i Wurman zauważyli, że różne dziedziny nauki i sztuki użytkowej często się przenikają, a np. projektanci mogą dostarczać inspiracji naukowcom – i vice versa. Tak narodziła się konferencja TED, której nazwa pochodzi od słów „Technology, Entertainment, Design", czyli „Technologie, Rozrywka, Design".


Podczas pierwszego TED-a, który odbył się w 1984 r. publiczności zaprezentowano najświeższe hi-techowe nowinki, np. komputer Macintosh czy płyty kompaktowe. Guru sztucznej inteligencji, Marvin Minsky opowiedział wówczas o swoim modelu ludzkiego umysłu, matematyk Benoit Mandelbrot – o odkrytych przez siebie fraktalach. Mimo tak znakomitcych uczestników TED okazał się finansową porażką i musiało minąć sześć lat, by Wurman i Marks ponownie podjęli się zorganizowania interdyscyplinarnej konferencji  w kalifornijskim Monterey.


Tym razem wypaliło, a TED zaczął być powtarzany co roku. W 2001 r. TED został kupiony przez Sapling Foundation, a jej kuratorem został Chris Anderson, wydawca i dziennikarz. Pod opieką Andersona TED zachował swój oryginalny charakter, ale też rozrósł się i przeszedł kilka zmian dzięki którym stał się platformą służącą prezentacji i upowszechnianiu ciekawych pomysłów i obserwacji z najróżniejszych dziedzin życia.


Modelka bez nóg i komary Gatesa


Kryterium doboru prelegentów na konferencje TED jest jedno – muszą mieć pomysł lub ciekawą historię do opowiedzenia. Niezależnie od ilości napisanych książek, liczby otrzymanych Oscarów, nagród Nobla czy zer na koncie - każdy ma jedynie 18 minut na przedstawienie swojej historii.


Na przestrzeni 20 lat na konferencji TED wystąpili m.in  Bono, Bill Clinton, Richard Dawkins, antropolożka zgłębiająca tajniki ludzkiej miłości Helen Fisher, Peter Gabriel, architekt Frank Gehry,  prymatolożka Jane Goodall, Al Gore i Stephen Hawking oraz Quincy Jones i designer Philippe Starck. Słowem - reprezentanci niemal wszystkich sfer ludzkiej działalności. Wśród najbardziej pamiętnych wystąpień często wymienia się mowę Li Lu, jednego z organizatorów protestu na Placu Tienanmen, paraolimpijki, modelki i aktywistki Aimee Mullins, która pochwaliła się TED-zie swoją kolekcją protez nóg (jedną z par zaprojektował dla niej sam Alexander McQueen) czy miniwykład astronoma Clifforda Stolla, który dosłownie skakał po scenie i po tematach, opowiadając o nauczaniu małych dzieci, tworzeniu szklanych naczyń o dziwnie zakrzywionych powierzchniach, a także o… ucieczce przed policją podczas studenckich protestów.


Aby wzbudzić entuzjazm w czasie TED nie trzeba być jednak osobą rozpoznawaną na całym świecie. Jednym z bohaterów konferencji jest William Kamkwamba, "chłopiec, który poskromił wiatr" i samodzielnie, posiłkując się ilustracjami z podręczników, zbudował przy swoim domu w Malawi turbinę wiatrową, dostarczającą prąd oraz ułatwiającą wydobycie wody ze studni.


Oczywiście nie brakuje pokazów innowacyjnych rozwiązań technologicznych. W ubiegłym roku designer Ives Behar zaprezentował tutaj swój napędzany elektrycznie motocykl, zdolny rozwijać prędkość 240 km/h. W tym roku, podczas lutowego zjazdu w Long Beach  publiczność mogła z kolei zobaczyć, jak laserem zwalczać komary.
Bohaterowie TED potrafią zaskakiwać – wystarczy wspomnieć Hansa Roslinga, eksperta od statystyk medycznych ze szwedzkiego Karolinska Institutet , który w końcówce swojego wystąpienia połknął miecz, lub Billa Gatesa, który opowiadając o malarii nagle wypuścił... komary (potem dodał, że są wolne od malarii).

[[mm_1]]

Niestety, za przyjemność obcowania z najwybitniejszymi umysłami i najbarwniejszymi postaciami nauki, sztuki czy biznesu trzeba słono zapłacić, a przy okazji mieć świetny refleks, bo bilety rozchodzą się momentalnie. Z tego powodu TED-owi zarzuca się elitarność, czy wreszcie snobizm. By uczestniczyć w konferencji w Long Beach trzeba zapłacić 6 tysięcy dolarów - dla Siergieja Brina czy Larry’ego Page‘a z Googla lub Jeffa Bazosa, szefa Amazon.com, którzy należą do wielkich fanów konferencji, są to pewnie grosze. Ale nie każdy jest milionerem.

[[mm_2]]

TED dla każdego


Na swoją obronę TED ma dwa prowadzone od kilku lat projekty, dzięki którym treści prezentowane podczas spotkań stają się dostępne również dla tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na zapłacenie 6 tysięcy dolarów za udział w konferencji. Od 2006 roku na stronie TED.com bezpłatnie udostępniane są nagrania wystąpień wygłoszonych podczas kolejnych edycji konferencji. Jak do tej pory na witrynie umieszczono ponad 700 nagrań wideo, a każdego tygodnia pojawiają się kolejne. Dzięki pracy wolontariuszy, wiele nagrań jest dostępnych wraz z tłumaczeniami na języki inne niż angielski (w tym m.in. na polski). Szacuje się, że w ciągu niespełna czterech lat TEDTalks zostały obejrzane ok. 290 mln razy przez ponad 25 mln osób.


Prócz udostępniania wideo z oryginalnych konferencji, organizatorzy TED-a starają się promować ideę „pomysłów wartych rozpowszechnienia" dzięki programowi TEDx. W jego ramach każdy może się starać o uzyskanie licencji na zorganizowanie własnej konferencji, podczas której publiczność będzie mogła obejrzeć wybrane nagrania z oryginalnego TED-a i wysłuchać zaproszonych mówców. Oprócz tego, że TEDx-y są organizowanie oddolnie i niezależnie, muszą być także bezpłatne dla publiczności. Czasem są organizowane spontanicznie, bez żadnego planu. Tak było w przypadku TEDxVolcano – wydarzenia zorganizowanego naprędce, w zaledwie 48 godzin przez grupkę Tedsterów (jak nazywają siebie miłośnicy konferencji), uwięzionych z powodu wybuchu wulkanu na lotnisku w Londynie.


Między Kalifornią, a Oksfordem


Dziś TED to już nie jedna konferencja dla 500 osób, ale trzy bliźniacze wydarzenia.


Co roku, w lutym w Long Beach (by móc przyjąć liczniejszą publiczność, TED przeprowadził się tutaj z Monetrey w 2009 roku ) odbywa się tzw. macierzysty TED, w którym uczestniczą blisko 2 tys. osób. Symultanicznie w Palm Springs odbywa się TEDActive, którego goście oglądają transmisje przekazywane z Kalifornii i zdalnie uczestniczą w tym, co dzieje się w Long Beach. Prócz macierzystej konferencji, od 2005 r. organizowana jest bliźniacza konferencja TEDGlobal. Pierwsza odbyła się w Oksfordzie, kolejna, po dwóch latach, w Aruszy w Tanzanii, a od ubiegłego roku w lipcu w Oksfordzie organizowane są doroczne konferencje TEDGlobal.


Tegoroczna edycja imprezy zostanie zorganizowana pod haslem „A teraz dobre wiadomości". Na liście zaproszonych prelegentów znaleźli się m.in. Annie Lennox, autor książek popularnonaukowych Matt Ridley (znany m.in. z tytułu „Czerwona królowa: Płeć a ewolucja natury ludzkiej,"), Peter Eigen, założyciel Transparency International, czy wreszcie Lewis Pugh, pływający w najzimniejszych akwenach naszej planety (ostatnio – w jeziorze na Mount Everest).


„Dzisiaj o TED-zie najlepiej jest myśleć jako o globalnej społeczności". – można przeczytać na stronie TED. „To społeczność otwarta dla ludzi ze wszystkich sfer życia i kultur, których łączą dwie rzeczy: poszukiwanie głębszego zrozumienia dla świata oraz nadzieja, że to zrozumienie można przekuć w lepszą przyszłość dla nas wszystkich."


Czytaj także

 9
  • arabella IP
    Lech Kaczyński.ŚP.PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ, LIDER GRUPY PAŃSTW EUROPY ŚRODKOWEJ.Bóg zabrał Go, bo tam trzeba ludzi dobrych. Zabrał Go, aby ci, którzy nie rozumieli i niszczyli Go przestali to czynić. Tu szydzono z wszystkiego co było dla Niego ważne i święte. Drwiono z patriotyzmu, z miłości do matki, żony, córki i brata. Nie szanowano Go nie tylko z tytułu urzędu jaki sprawował, ale nawet z faktu tego, że był człowiekiem.Główny cel Jego prezydentury to przywracanie pamięci, przedstawiono to jako przejaw małostkowości i zaściankowości. Odliczano minuty do chwili, kiedy - jak przypuszczano - zakończy swoją misję.Bóg to obrócił wniwecz. Dał Mu taką śmierć, tak przepełnioną symboliką, która sprawia, że dzieło Jego życia zwieńczył męczeństwem na Ołtarzu Ojczyzny. Zwieńczył Jego skronie koroną męczeństwa abyśmy zrozumieli sens jego życia !!!+
    • arabella IP
      WIARYGODNE SŁOWA POLSKICH PILOTÓW A NIE ROSYJSKIE STENOGRAMY !! CZY NASZE SŁOWA SĄ BARDZIEJ WIARYGODNE CZY ROSYJSKI STENOGRAM ?!!- A słyszał Pan jeszcze komunikat wieży tuż po trzecim zakręcie TU-154: „Polski 101, i od 100 metrów być gotowym do odejścia na drugi krąg”? Tak, ale ja słyszałem „50”. Tak mówiłem kolegom tuż po katastrofie i nadal tak twierdzę.Pamiętam też, że Ił również dostał od kontrolera komendę „50 metrów i być gotowym do odejścia”. Podczas pierwszego i drugiego podejścia.Przysłuchiwał się Pan rozmowom wieży z dowódcą Iła? Tamtej komendy jestem jednak pewien. Zresztą to jest do sprawdzenia bo na naszym (JAK-a) magnetofonie, który miałem okazję raz później przesłuchać w obecności żandarmów, nagrana jest cała korespondencja Iła z wieżą. Po tym jak Rosjanie odeszli na inne lotnisko magnetofon, tak jak wiele innych odbiorników, wyłączyliśmy. Byliśmy tam bez akumulatorów a nie wiedzieliśmy, czy dojedzie zasilanie lotniskowe. Później włączyliśmy już tylko naszą radiostację, bez magnetofonu. Szkoda.Według stenogramów z czarnych skrzynek, kontroler wydaje po raz pierwszy komendę „101 horyzont” dokładnie w tej samej sekundzie, w której nawigator podaje wysokość 50 metrów. I ja właśnie słyszałem jak mówił wcześniej, że najniżej mogą zejść na 50 metrów i być gotowi odlecieć, jeśli nie zobaczą pasa. Nie na 100. Teraz: czy nasze słowa są bardziej wiarygodne, czy stenogram? Dwóch różnych komend kontrolera, który by raz mówił „bądźcie gotowi do odejścia przy 100 metrach”, a w innym momencie „bądźcie gotowi przy 50 metrach” Pan nie słyszał? Nie, nie słyszałem. Była jedna komenda !!!\"
      • arabella IP
        RZĄD I MEDIA DEZINFORMUJĄ! UKRYWAJA FAKT, ŻE DAWNIEJ GDY DOWÓDCY 36 SPEC. PUŁKU MIELI LICENCJE NA LATANIE tU-154, GDY LECIAŁ PREZYDENT LUB PREMIER ZA KAŻDYM RAZEM SAMOLOT PILOTOWAŁ D-CA PUŁKU LUB JEGO Z-CA ALBO KTÓRYŚ Z NICH SIEDZIAŁ NA DODATKOWYM FOTELU W KABINIE PILOTÓW.Rozpowszechniane w mediach opowieści o wielkim stressie pilotów to wierutna bzdura, kłamstwo obliczone na zafałszowanie prawdy i oddalenie podejrzeń o karygodne zaniedbania, nieprawidłowości, ignorancję, bałagan, arogancję i lekceważenie obowiązków! Rząd chce zrzucić odpowiedzialność za katastrofę smoleńską na tragicznie zmarłych w katastrofie pilotów a najlepiej na śp.prezydenta !To nadzwyczajne, niespotykane nigdzie chamstwo i arogancja! Prezydent mógł zaprosić na uroczystości kogo chciał;Jego Goście mieli uświetnić uroczystość aby tym większy hołd i cześć oddać polskim bohaterom pomordowanym przez sowietów w Katyniu! Prezydent jest głową państwa i to premier mógł zrezygnować z udziału w uroczystościach jeżeli nie chciał być tam razem z prezydentem a nie na odwrót ! Polskie wojsko to nie wojsko austriackie, carskie, sowieckie czy rosyjskie gdzie posłuch wymusza sie pałką lub nachają! W polskim wojsku d-ca choćby w randze generała traktuje swoich oficerów bardzo przyjażnie i zawsze czuje się za nich odpowiedzialny.Jeżeli gen.Błasik był do końca w kokpicie samolotu to może zaprosili go tam piloci, bo w tak ważnej misji chciał być razem z nimi! I nie ma tu co słuchać pseudo \"specjalistów\" o procedurch i zasadach, zamkniętych drzwiach itd. w lotnictwie cywilnym bo to całkiem inna bajka! W 36 spec. pułku dobre czy złe utrwaliły się przecież; przestrzegane i stosowane były całkiem inne zasady i zwyczaje ! Teraz na siłę wysuwa się jakieś wydumane, dawno w 36 spec.pułku zarzucone procedury, zasady i zwyczaje! Dezinformując, zafałszowuje się fakty aby dopasować odpowiadającą rządowi legendę o stressie i naciskach aby własną winę zrzucić na tragicznie zmarłych w katastrofie!
        • arabella IP
          RZĄD I MEDIA DEZINFORMUJĄ! UKRYWAJA FAKT, ŻE DAWNIEJ GDY DOWÓDCY 36 SPEC. PUŁKU MIELI LICENCJE NA LATANIE tU-154, GDY LECIAŁ PREZYDENT LUB PREMIER ZA KAŻDYM RAZEM SAMOLOT PILOTOWAŁ D-CA PUŁKU LUB JEGO Z-CA ALBO KTÓRYŚ Z NICH SIEDZIAŁ NA DODATKOWYM FOTELU W KABINIE PILOTÓW.Rozpowszechniane w mediach opowieści o wielkim stressie pilotów to wierutna bzdura, kłamstwo obliczone na zafałszowanie prawdy i oddalenie podejrzeń o karygodne zaniedbania, nieprawidłowości, ignorancję, bałagan, arogancję i lekceważenie obowiązków! Rząd chce zrzucić odpowiedzialność za katastrofę smoleńską na tragicznie zmarłych w katastrofie pilotów a najlepiej na śp.prezydenta !To nadzwyczajne, niespotykane nigdzie chamstwo i arogancja! Prezydent mógł zaprosić na uroczystości kogo chciał;Jego Goście mieli uświetnić uroczystość aby tym większy hołd i cześć oddać polskim bohaterom pomordowanym przez sowietów w Katyniu! Prezydent jest głową państwa i to premier mógł zrezygnować z udziału w uroczystościach jeżeli nie chciał być tam razem z prezydentem a nie na odwrót ! Polskie wojsko to nie wojsko austriackie, carskie, sowieckie czy rosyjskie gdzie posłuch wymusza sie pałką lub nachają! W polskim wojsku d-ca choćby w randze generała traktuje swoich oficerów bardzo przyjażnie i zawsze czuje się za nich odpowiedzialny.Jeżeli gen.Błasik był do końca w kokpicie samolotu to może zaprosili go tam piloci, bo w tak ważnej misji chciał być razem z nimi! I nie ma tu co słuchać pseudo \"specjalistów\" o procedurch i zasadach, zamkniętych drzwiach itd. w lotnictwie cywilnym bo to całkiem inna bajka! W 36 spec. pułku dobre czy złe utrwaliły się przecież; przestrzegane i stosowane były całkiem inne zasady i zwyczaje!!! Teraz na siłę wysuwa się jakieś wydumane, dawno w 36 spec.pułku zarzucone procedury, zasady i zwyczaje! Dezinformując, zafałszowuje się fakty aby dopasować odpowiadającą rządowi legendę o stressie i naciskach aby własną winę zrzucić na tragicznie zmarłych w katastrofie!
          • arabella IP
            3 MIESIĄCE PO KATASTROFIE W MOSKWIE NIE MA POLSKICH PROKURATORÓW! Kiedy śledczy wybiorą się do Rosji? Nie wiadomo! W sprawie katastrofy jest coraz więcej zagadek. Polska strona wciąż nie ma ŻADNYCH informacji o pracy kontrolerów z lotniska Siewiernyj w dniu katastrofy. Dlaczego kontroler Wiktor Ryżenko podaje załodze Tu-154, że samolot jest na ścieżce podejścia do lądowania, skoro na niej nie jest? DLACZEGO tak późno reaguje na gwałtowne zniżanie się maszyny? Niejasności rosną po ujawnieniu przez media zeznań pilota jaka-40, który lądował przed tupolewem, por. Artura Wosztyla i sensacyjnym wywiadzie, którego udzielił portalowi Tvn24.pl technik Remigiusz Muś. Obaj twierdzą, że rosyjski kontroler sprowadzał samoloty, w tym jaka-40 i Tu-154M, na wysokość 50 metrów, co było złamaniem zasad bezpieczeństwa. Słowa polskich lotników zaprzeczają zapisom rosyjskih stenogramów! Polska prokuratura nadal nic nie wie o stanie sprzętu na lotnisku ani czy kontrolerzy byli trzeżwi?! ani czy radar i radiolatarnie, które pomagają sprowadzić samolot na pas były sprawne ?! 2 km przed lądowiskiem wskaźnik oznaczający Tu-154 miga na monitorze radaru, mimo że maszyna jest na właściwej wysokości? DLACZEGO? Podobnych zagadek jest więcej. Polscy śledczy nie wiedzą, czy w wieży był aparat fotorafujący wskaźniki radaru w trakcie lądowania Tu-154. A powinien być! Rosyjski wicepremier Siergiej Iwanow bezczelnie oświadczył, że wszystkie materiały zostały już przekazane Polakom.Tyle warte sa obietnice prezydenta Miedwiediewa, putinowskie poklepywanie ,działania polskiego rządu i zapewnienia premiera Donalda Tuska! !!***

            Czytaj także