Co Bóg połączył…

Co Bóg połączył…

Dodano:   /  Zmieniono: 5
W polskich sądach kościelnych rozpatrywanych jest ponad 11 tys. wniosków o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Jesteśmy w tej statystyce na pierwszym miejscu na świecie, wyprzedzamy nawet katolickie Włochy i Brazylię. Uzyskanie u nas „kościelnego rozwodu” nie jest trudne.
W edług najnowszych dostępnych statystyk Rocznika Watykańskiego w 2008 r. polskie sądy biskupie rozpatrzyły 2872 sprawy, z których ponad dwie trzecie zakończono wyrokiem pozytywnym, stwierdzającym, że małżeństwa sakramentalnego po prostu nie było.

– Większość orzeczeń zapada na  podstawie kanonu 1095, którego punkt 3. mówi o niezdolności do podjęcia obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej – wyjaśnia oficjał Warszawskiego Sądu Metropolitalnego ksiądz prałat Stefan Kośnik, doktor prawa kanonicznego, od 50 lat w Sądzie Metropolitalnym. Kiedy zaczynał pracę, spraw było niewiele i przeważnie dotyczyły zawarcia małżeństwa pod przymusem. Dziś w uzasadnieniu wyroku najczęściej można przeczytać o  niedojrzałości emocjonalnej małżonków.


Więcej możesz przeczytać w 29/2010 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 5
  • Arletta Bolesta   IP
    Witam,
    nt. kościelnego procesu o nieważność małżeństwa zapraszam również na mój blog.
    dr Arletta Bolesta
    adwokat kościelny
    • llochowski@gmail.com   IP
      Orzeczenia tych tzw.sądów kościelnych to często kpina ze zwykłej ludzkiej sprawiedliwości.Sam jestem tego przykładem.Moja była żona,która sama doprowadziła do rozpadu nasze małżeństwo,zażyczyła sobie jego unieważnienia przed Sądem Metropolitarnym Warszawskim.Ten tzw.\"sąd\" wziął pod uwagę wyłącznie jej zeznania oraz jej świadków.Moje zeznania i moich świadków nikogo tam nie zainteresowały. A żoneczka nieźle tam nałgała,mimo że ma się za dobrą katoliczkę.Zeznała np.,że nie byłem w wojsku z powodu choroby psychicznej.Wystarczyłoby,żeby panowie sędziowie poprosili mnie o okazanie książeczki wojskowej,gdzie czarno na białym stoi,że na komisji trzykrotnie uzyskałem kategorię A.Oczywiście nikomu z nich nie przyszło to do głowy.Smaczku historii dodaje fakt,że żonka przed ślubem sama była leczona przez rok psychiatrycznie,do czego się panom sędziom nawet przyznała(sic!).Ale to ich nie obchodziło,bo ona jest katoliczką,a ja ,drań jeden,niewierzący.Więc jak mogli skrzywdzić swoją \"owieczkę\"? Oczywiście mnie uznali za rzekomo niezdolnego do małżeństwa z przyczyn natury psychicznej,a nie zwykłą wariatkę.Zainteresowanym,ku przestrodze, polecam artykuł na ten temat(tygodnik NIE,nr 43/2007 ,tytuł KSIĘŻA STRUGAJĄ WARIATA).

      Czytaj także