Hiszpańska fiesta

Hiszpańska fiesta

Po zdobyciu Pucharu Świata Hiszpanie oddali się zabawie: ludzie tańczyli na ulicach, fajerwerki rozświetlały niebo całą noc. Place i ulice we wszystkich miastach hiszpańskich były żółto-czerwone – tak o hiszpańskim świętowaniu pisze dzisiaj dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Około 300 tys. osób świętowało mundialowe zwycięstwo Hiszpanów w poniedziałkową noc w centrum Madrytu. Cała Hiszpania oddała się szaleństwu. Tej nocy ludzie zapomnieli o kryzysie gospodarczym i bezrobociu. Place i ulice w hiszpańskich miastach tonęły w barwach flagi tego kraju – żółtym i czerwonym. Ludzie tańczyli na ulicach, fajerwerki rozświetlały niebo. To chyba największa fiesta, jaką Hiszpania pamięta. Wszystko dzięki Andresie Iniesta, pomocnikowi, który na cztery minuty przed końcem dogrywki w meczu z Holandią, strzelił zwycięskiego gola.

Sami mistrzowie świata, piłkarze, zwycięstwo świętowali w szatni na stadionie Soccer City w Johannesburgu razem z tenorem Placido Domingo, tenisistą Rafaelem Nadelm i hiszpańskim Księciem Filipem. Dopiero około 1 w nocy, pomocnik Xavi, pijany trafił do autobusu piłkarzy – wcześniej krzyczał i śpiewał: „Campeones, Campeones, Ole, ole, ole".

„Mistrzostwo Świata! To niewiarygodne, niesamowite, po prostu brak mi słów"

Zespół trenera Vincenta del Bosque, po dogrywce, pokonał w finale Holandię 1:0. – Spełniło się moje marzenie. Zawsze chciałem być mistrzem Europy i mistrzem Świata jednocześnie – powiedział Iniesta, który strzelił złotą bramkę, dzięki której Hiszpania zdobyła po raz pierwszy w historii Puchar Świata. Hiszpania strzeliła jedynie osiem bramek w siedmiu meczach – jeszcze nigdy tak mała liczba goli nie dała żadnej drużynie mistrzostwa. Także po raz pierwszy europejski zespół triumfował poza kontynentem europejskim.

To Iker Casillas, kapitan drużyny, odebrał w rąk prezydenta FIFY Josepha Blattera mundialowe trofeum. Najlepszy bramkarz turnieju nie krył łez wzruszenia. – Mistrzostwo Świata! To niewiarygodne, niesamowite, po prostu brak mi słów. Teraz będziemy to świętować – powiedział największy wygrany tego meczu, Iniesta. Piłkarze podrzucali swojego trenera w powietrze. Kiedy stanął on z powrotem na ziemi wzruszony powiedział: "To było ciężko wywalczone zwycięstwo. Mamy fantastycznych graczy. Chcieliśmy strzelić jedną lub dwie bramki więcej, ale zwycięstwo było zasłużone. Dla mnie jest to bardzo szczęśliwy dzień. Jestem dumny  - podsumował Del Bosque.

Frankfurter Allgemeine Zeitung
kr



Czytaj także

 0