Arcybiskup Gocłowski: ksiądz Jankowski był dzielnym kapłanem

Arcybiskup Gocłowski: ksiądz Jankowski był dzielnym kapłanem

Były metropolita gdański, abp Tadeusz Gocłowski, wspominając zmarłego w poniedziałek wieczorem w Gdańsku ks. Henryka Jankowskiego, powiedział, że były proboszcz parafii św. Brygidy był bardzo dzielnym i energicznie wykonującym swoje obowiązki kapłanem. Abp Gocłowski podkreślił, że ks. Jankowskiego znał przez 50 lat, był jego profesorem przez cztery lata - od 1960 r. - w seminarium w Gdańsku.

- Już w latach 70., kiedy przyszły bardzo trudne czasy dla Polski, po dramacie w stoczni w Gdańsku, kiedy komuna strzelała do ludzi na ulicy, ks. Jankowski wyraźnie stanął po stronie robotników - wspominał abp Gocłowski. Były metropolita gdański dodał, że potem ks. Jankowski zajął się odbudową z ruin kościoła św. Brygidy. - To był bardzo gorliwy ksiądz, doskonały organizator - zaznaczył.

Abp. Gocłowski - jak mówił - zapamięta zmarłego kapłana przede wszystkim z lat 80. ubiegłego wieku, jako człowieka troszczącego się o rodziny osób represjonowanych podczas stanu wojennego. - Mimo istnienia wielu instytucji pomagających tym ludziom, dominowała jednak instytucja ks. Henryka - podkreślił. Jak wspominał hierarcha, "potem znowu przyszły trudne lata 1984-1989, kiedy ks. Jankowski głosił słynne swoje kazania dotyczące sytuacji w kraju". Z tego powodu on sam wiele razy w tym czasie był wzywany przez komunistyczne władze do usunięcia księdza z parafii. Jak powiedział, mówił im: "panowie, nie ma mowy o usunięciu ks. Henryka z parafii".

Potem w latach wolności, kiedy Solidarność mogła działać, ks. Jankowski zaangażował się w politykę. - A z ambony nie wolno robić trybuny politycznej i zmusił mnie do odsunięcia go od głoszenia kazań - przyznał abp Gocłowski. "Co innego szacunek dla człowieka, a co innego ocena działań księdza, który z ambony robi trybunę polityczną" - zaznaczył.

Ks. prałat przestał być proboszczem parafii św. Brygidy w 2004 r. Pełnił tę funkcję od 1970 r. Swoją decyzję o przejściu na kapłańską emeryturę ks. Jankowski ogłosił 31 sierpnia 2009 r. podczas uroczystej mszy z okazji 29. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych.

PAP, arb

Czytaj także

 3
  • tyfus @vp.pl IP
    tadek - masz całkowitą rację -popieram- chociaż sam byłem chszczony i bieżmowany, ha. im w d... tym klechom , toż to kur..---------------------Janusz -kraków.
    • tyfus@vp.pl IP
      bidactwo zdechło, zapił się tymi swoimi jabcokami które robił dla bidoty ,alkocholik bezzębny,polski klech z sygnetem na tłustym brudnym paluchu.ciekawe kiedy zapije się ten bidota dziwisz z rozterki że nie mógł pochować drugiej kaczki na Wawelu i że chcą mu wykopać krzyż z pod pałacu prezydenckiego i przenieść na gggggggggrób jurka swiętego[a głupiego]najlepiej jak by im rękę pocałował i dupę wylizał.
      • tadek.jot@wp.pl IP
        Jedynym jego bożkiem był złoty cielec ,kasa stroje i żarcie na przyjęciach to jego domena. To antysemita pełen nienawiści do ludzi klecha ,nie ma kogo żałować.On sie pysznił a tyle biedy w jego mieście.