Arcymistrz z epoki iPoda

Arcymistrz z epoki iPoda

Ma 20 lat. zarabia miliony. Występuje w jednej kampanii reklamowej z Liv Tyler. I bije szachowe rekordy wszech czasów.
Magnus Carlsen podczas partii szachów wierci się i ziewa. Czasem gra jakby od niechcenia, osuwa głowę na ręce. Jednak nie dajcie się zwieść: ten 20-letni uczeń Garriego Kasparowa jest najmłodszym szachistą w  historii, który przekroczył arcymistrzowski ranking 2800. Od kilku tygodni jest numerem 1 na liście rankingowej federacji FIDE. Do  legendarnego rankingu Kasparowa, który zakończył karierę, brakuje mu zaledwie kilkunastu punktów (ranking powstaje po zsumowaniu punktów zdobywanych przez szachistów w turniejach podczas całej kariery).

Magnus nauczył się grać w szachy w wieku sześć lat. Jego ojciec był średniej klasy klubowym graczem. Siostra wygrywała z bratem bez przerwy, znużony przyszły arcymistrz rzucił więc szachownicę w kąt na dwa lata. Turnieje zaczął wygrywać w wieku 11 lat. W wieku 13 lat został najmłodszym arcymistrzem szachowym w historii, pokonując dwóch byłych mistrzów świata – Anatolija Karpowa i Garriego Kasparowa. „Washington Post" nazwał go wtedy „Mozartem szachów”.

– Jest wszechstronny i potrafi grać w różnorodny sposób. Broni się z precyzją i systematycznością Karpowa, atakuje z pazurem Kasparowa – opowiada „Wprost" Mateusz Bartel, obecny mistrz Polski w szachach. – Ostatnio podczas turnieju w Rumunii znokautował chińskiego arcymistrza ostrym gambitem królewskim, który był popularny w XIX-wiecznych kawiarniach, ale na turniejach mistrzowskich nikt nie odważył się zastosować go od lat – dodaje.

Nie jestem zupełnie głupi

Kiedy został arcymistrzem, rodzice zaczęli jeździć z nim po świecie. Ojciec, żeby zebrać fundusze, sprzedał samochód. Carlsen szybko stał się pupilem mediów. „Der Spiegel" i „Time” opublikowały wywiady z nim, zaczął występować w norweskich i amerykańskich talk-show. Dał się poznać jako uśmiechnięty i bystry młodzieniec. Mówi doskonale po angielsku. Publiczność klaszcze, kiedy Carlsen nie chce przyznać, jak wysokie jest jego IQ, a jednocześnie zaznacza, że kobiety kochają geniuszy. W jednym z programów prowadzący zapytał go, czy patrząc na szachownicę, amator i  arcymistrz widzą to samo. Magnus odpowiedział z przekąsem: tak, ale  tylko pod warunkiem że szachownica jest pusta.

Fenomenalną intuicję próbuje wykorzystać także w pokerze, gra w internetowych kasynach. Jest wysportowany, po turniejach gra z kolegami w piłkę nożną. Pasję do  futbolu zaszczepił mu jego pierwszy trener szachowy Berge Ostenstad, który oprócz tego, że zawodowo grał w szachy, był też piłkarzem reprezentacji Norwegii.– Bywa złośliwy. Po rundzie na turnieju w  Niemczech grał w piłkę z kolegami z drużyny. Kiedy chcieliśmy dołączyć, zaprotestował. Koledzy musieli go przekonywać, że możemy jednak wejść na  boisko, na którym on gra – wspomina polski arcymistrz Bartosz Soćko.

Nie musi martwić się o pieniądze. Jego sponsorem jest Microsoft. Pomoc finansowa płynie też z Norwegii. Milioner Mads Syversen przez dwa lata wypłacił Carlsenowi ponad pół miliona dolarów. Co więcej, szachiści tej klasy otrzymują za udział w turniejach honoraria, a nagrody za miejsca medalowe wahają się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Carlsen zarabia nie tylko na szachach. Od kilku tygodni wraz z seksowną amerykańską aktorką LivTyler jest twarzą kampanii holenderskiej marki ekskluzywnych ubrań.

Szachy i komputery

Przełomem w karierze Carlsena była wygrana z Kasparowem w 2003 r. Miał wtedy 13 lat. W 2009 r. Kasparow śledzący sukcesy Norwega zaproponował mu wspólne treningi. Kasparow tytuł mistrza świata dzierżył ponad 20 lat. Obecnie jest aktywistą politycznym, z zawodowych szachów wycofał się w 2005 r. Informacja o treningach dwóch najwyżej notowanych szachistów zasiała strach wśród rywali. – Kasparow jest człowiekiem, który nadal wie o szachach najwięcej na świecie – zapewniał Carlsen. Kasparow rewanżował mu się, prorokując, że Norweg „zmieni oblicze tej starodawnej gry i wprowadzi szachy w nową epokę".

W wypadku Kasparowa i  Carlsena trudno mówić o relacji mistrz – uczeń, obaj mają sobie wiele do  przekazania. Prywatnie grywają przeciw sobie szybkie partie zwane blitz, jednak nie za często, bo, jak zaznacza 20-latek, Kasparow nie lubi przegrywać. Od marca tytani szachów nadal spotykają się na sesjach treningowych, jednak oficjalnie Kasparow nie jest trenerem Carlsena. –  Zdecydowaliśmy, że muszę samodzielnie odpowiadać za swoją dalszą karierę i rozwój – mówi Carlsen. Teraz, gdy jest o krok od poprawienia historycznego rankingu Rosjanina, musi radzić sobie sam.

Zapewne poradzi sobie świetnie. Jednym z jego najważniejszych atutów jest jego wiek oraz  znajomość nowych technologii. – Goście odwiedzający mój dom sądzą, że  znajdą porozrzucane wszędzie szachy. To nieprawda. Nie wiem nawet, gdzie mam jakiś drewniany komplet, całą pracę wykonuję na komputerach – mówi Carlsen. Wielu jego najpoważniejszych rywali to ludzie koło czterdziestki, którzy z komputerami zaczęli pracować długo po pierwszych sukcesach. Czy Norweg ma szansę wygrać z komputerem, w  pojedynku podobnym do tego, jaki Kasparow stoczył z programem Deep Fritz? – To niemożliwe. Żaden człowiek tego nie dokona. Komputer nie  robi błędów ze zmęczenia – uważa Mateusz Bartel, mistrz Polski i  redaktor naczelny szachowego pisma „Mat". – Na dysku komputera znajdują się wszystkie partie Carlsena i cała historia szachów. I jak tu przechytrzyć maszynę? – pyta z ironią.

Jednak Carlsen potrafi wykorzystać komputer jako sprzymierzeńca. To pokazuje, jak bardzo zmieniają się szachy. Przez długie lata zimnej wojny kolejnymi mistrzami świata zostawali reprezentanci ZSRR. Mieli w garści potężny atut: wielkie archiwum rozegranych partii mieszczące się w Moskwie. Na  turnieje przyjeżdżali z walizami notatek, profesjonalne papierowe katalogi pozwalały szybko odnaleźć interesujące warianty. Teraz Carlsen śmieje się, że za kilkadziesiąt euro kupił płytę CD, na której jest 5 mln partii – całe moskiewskie archiwa. Piętnastoletni mistrzowie mają teraz większą teoretyczną wiedzę niż słynny Bobby Fischer mógł zgromadzić przez całe życie. Komputery zmieniły szachy, dużą część debiutów rozpracowano. Obliczono, że dwa króle można ustawić na 3612 sposobów. Wprowadzenie na szachownicę pionka podnosi tę liczbę do 167 248 prawidłowych pozycji. Dwa piony i dwa króle dają się ustawić w ponad 7 mln pozycji, dwa króle i dwie figury to już ponad 13 mln pozycji. I  dlatego komputery są profesjonalistom niezbędne.

Kobiety kochają geniuszy

Magnus Carlsen z dnia na dzień staje się coraz lepszy. Cel jest jasny: mistrzostwo świata. Od pięciu lat na tronie zasiada Tygrys z Madrasu –  Vishy Anand, znany z szybkiej gry. Mecz o mistrzostwo świata odbędzie się zapewne w Londynie w 2012 r. O tym, kto zagra z Anandem, zadecyduje turniej pretendentów. Sam Anand przeczuwa, że czeka go pojedynek z  Carlsenem. Ze strachu nie szczędzi Norwegowi kąśliwych uwag, podobno radzi mu, by znalazł sobie dziewczynę teraz, bo jako mistrz świata będzie miał na to zbyt mało czasu. Carlsen zbywa to uśmiechem. Wie, że kobiety kochają geniuszy. Po meczu o  mistrzostwo świata zapewne przekona się, jak bardzo kobiety kochają zwycięzców.

Okładka tygodnika WPROST: 31/2010
Więcej możesz przeczytać w 31/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • szach   IP
    slaaaabe...