Czesi zbudowali pomnik polskiemu dysydentowi

Czesi zbudowali pomnik polskiemu dysydentowi

W stolicy Czech Pradze zostanie odsłonięty obelisk upamiętniający Ryszarda Siwca. W 1968 r. Siwiec dokonał aktu samospalenia w czasie Centralnych Dożynek na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie.
O planowanej uroczystości poinformował naczelnik Wydziału Zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Maciej Dancewicz. Rada jest fundatorem obelisku, a organizatorem uroczystości - Instytut Polski w Pradze. Upamiętniający czyn Siwca obelisk, zaprojektowany przez rzeźbiarza Marka Moderaua, zostanie odsłonięty przed siedzibą czeskiego Instytutu Badań Reżimów Totalitarnych - w przeddzień 42. rocznicy inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację.

Dancewicz wyjaśnił, że wykonany z czarnego marmuru obelisk ma ponad dwa metry wysokości i podstawę o boku 60 cm. Na trzech ścianach monumentu widnieć będzie ten sam napis w trzech językach - po polsku, czesku i angielsku: "Ryszard Siwiec (1909-1968), były żołnierz Armii Krajowej, w akcie sprzeciwu wobec wkroczenia wojsk Układu Warszawskiego na terytorium Czechosłowacji dokonał samospalenia. W imię prawdy złożył najwyższą ofiarę".

Jak informuje Instytut Polski w Pradze, w uroczystości wezmą udział m.in.: wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Krzysztof Kunert oraz czeski wicepremier Radek John. Obecny będzie także polski reżyser Maciej Drygas, który zrealizował w 1991 r. film dokumentalny o Siwcu, pt. "Usłyszcie mój krzyk".

Ryszard Siwiec urodził się 7 marca 1909 r. w Dębicy. Po śmierci ojca przeprowadził się wraz z matką do Lwowa. Uczęszczał do szkoły podstawowej w Dębicy i do Państwowego Gimnazjum im. Jana Długosza we Lwowie. Następnie studiował na Wydziale Humanistycznym lwowskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza, gdzie otrzymał tytuł magistra. Po ukończeniu studiów przeprowadził się do Przemyśla, gdzie podjął pracę w Urzędzie Skarbowym. Podczas II wojny był żołnierzem Armii Krajowej. Po zakończeniu działań wojennych odrzucił propozycję objęcia posady nauczyciela historii, nie chcąc uczyć zafałszowanej wersji dziejów, i zatrudnił się jako księgowy w Spółdzielczej Wytwórni Win. Zajmował się także ogrodnictwem i hodowlą kur, co pomagało mu utrzymać liczną rodzinę.

Siwiec nie potrafił zaakceptować ustroju komunistycznego wprowadzonego w Polsce po wojnie, zakłamującego historię i blokującego wolność słowa. Starał się ukazać rodakom prawdę o PRL-u w ulotkach podpisywanych Jan Polak. Interwencja wojsk Układu Warszawskiego, których część stanowiły oddziały polskie, w 1968 r. w Czechosłowacji skłoniła go do dramatycznego kroku. 8 września 1968 r. podczas Centralnych Dożynek na Stadionie Dziesięciolecia, w obecności przywódców partii, dyplomatów i 100-tysięcznej publiczności, Siwiec oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił krzycząc: "Protestuję!". Prawdopodobnie ten akt sprzeciwu wobec totalitarnej władzy zaczerpnął od mnichów buddyjskich, protestujących przeciw wojnie w Wietnamie. Przed samospaleniem rozrzucił na stadionie ulotki z apelem protestacyjnym. Siwiec nie przeżył dramatycznego czynu. Zmarł 12 września 1968 r. w szpitalu w wyniku oparzeń zajmujących ponad 85 proc. powierzchni ciała. Spoczął na cmentarzu w Przemyślu.

Przed wyjazdem do stolicy Siwiec napisał testament i nagrał na magnetofon antykomunistyczny manifest zakończony wezwaniem: "Ludzie, w których może jeszcze tkwi iskierka ludzkości, uczuć ludzkich, opamiętajcie się! Usłyszcie mój krzyk, krzyk szarego, zwyczajnego człowieka, syna narodu, który własną i cudzą wolność ukochał ponad wszystko, ponad własne życie, opamiętajcie się! Jeszcze nie jest za późno!" - mówił w swoim ostatnim apelu.

Już w pociągu napisał także pożegnalny list do żony: "Kochana Marysiu, nie płacz. Szkoda sił, a będą ci potrzebne. Jestem pewny, że to dla tej chwili żyłem 60 lat. Wybacz, nie można było inaczej. Po to, żeby nie zginęła prawda, człowieczeństwo, wolność, ginę, a to mniejsze zło niż śmierć milionów. Nie przyjeżdżaj do Warszawy. Mnie już nikt nic nie pomoże. Dojeżdżamy do Warszawy, piszę w pociągu, dlatego krzywo. Jest mi tak dobrze, czuję spokój wewnętrzny jak nigdy w życiu". Niestety, ostatnia korespondencja Siwca została przejęta przez SB, a żona otrzymała list dopiero po 20 latach.

Dramatyczny protest Siwca przeszedł w kraju bez echa - państwowe media nie zamieściły na ten temat nawet wzmianki. Pierwszą wiadomość o jego samospaleniu można było usłyszeć na antenie sekcji polskiej Radia Wolna Europa dopiero w kwietniu 1969 r. Osobom obserwującym całe zdarzenie na Stadionie Dziesięciolecia funkcjonariusze SB przekazali wersję o chorobie psychicznej Siwca. Pierwszym pisemnym świadectwem opowiadającym o jego proteście była broszura wydana w 1981 r. przez rodzinę zmarłego. Dziesięć lat później Maciej Drygas zrealizował film "Usłyszcie mój krzyk" przedstawiający historię czynu Siwca.

W 1991 r. Rada Miasta Przemyśla nadała nowo wybudowanemu mostowi imię Ryszarda Siwca. W roku 2001 prezydent Czech Vaclav Havel odznaczył go pośmiertnie najważniejszym czeskim odznaczeniem - orderem Tomasza Masaryka I klasy. Dwa lata później Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski przyznał zmarłemu prezydent Aleksander Kwaśniewski, jednak rodzina Siwca odmówiła przyjęcia odznaczenia z rąk Kwaśniewskiego. W 2006 r., z okazji narodowego święta Słowacji, jej ambasador w Polsce Frantisek Ruzicka wręczył synowi zmarłego, Witowi, przyznany jego ojcu Order Białego Podwójnego Krzyża.

PAP, arb

Czytaj także

 0

Czytaj także