Towarzyski remis

Towarzyski remis

Dodano:   /  Zmieniono: 
Po nieciekawej grze piłkarska reprezentacja Polski zremisowała 0-0 w Poznaniu w towarzyskim spotkaniu z innych uczestnikiem MŚ 2002 - Kamerunem.
Poznań: Polska - Kamerun 0-0. Sędziował Michael Lubosz (Słowacja). Żółte kartki: Michał Żewłakow, Piotr Świerczewski - Rigobert Song. Widzów 22 tys.
POLSKA: Radosław Majdan (46-Adam Matysek) - Tomasz Kłos, Jacek Bąk, Tomasz Hajto, Michał Żewłakow (63-Jacek Krzynówek) - Bartosz Karwan (46-Paweł Kaczorowski), Arkadiusz Bąk (82-Mariusz Kukiełka), Piotr Świerczewski, Marek Koźmiński - Paweł Kryszałowicz (46-Igor Sypniewski), Emmanuel Olisadebe (46-Artur Wichniarek).
KAMERUN: Alioum Boukar - Etama-Mayer Laurent, Bill Tchato (78-Lucian Mettomo), Raymond Kalla, Rigobert Song, Pierre Wome - Geremi Njitap, Salomon Olembe, Marc Vivien Foe - Samuel Eto'o (87-Pius N'diefi), Patrick M'boma (72-Patrick Suffo).
Mecz był dość nieciekawy. Przewagę pod względem umiejętności technicznych i w grze w środku pola mieli Kameruńczycy, ale to nasi piłkarze stworzyli więcej sytuacji podbramkowych (choćby w 12. i 17. miał takie Paweł Kryszałowicz), lecz właściwie żadna z nich nie była stuprocentowa.
Mecz byłby nieciekawy, gdyby nie to, że obserwowaliśmy kilku naszych piłkarzy, dla których spotkanie to miało dużą stawkę - miało zadecydować o tym, którzy z nich zwiększą swoje szanse na wyjazd na MŚ 2002 do Japonii i Korei Płd.
Po pierwsze - Jacek Bąk, który gra w rezerwach Olympique'u Lyon i bezskutecznie próbuje przenieść się do innego klubu. Trzeba przyznać, że dłuższa przerwa w grze w "prawdziwych" meczach nie wpłynęła na jakość naszego środkowego obrońcy. Z zadań defensywnych wywiązywał się bezbłędnie, a parę razy inicjował nawet akcje ofensywne.
Po drugie - bramkarz Adam Matysek, który zasłużył się dla naszej reprezentacji i w jej meczu z Norwegią wiosną tego roku odniósł kontuzję, jaka najpierw wykluczyła go z gry na kilka miesięcy, w konsekwencji sprawiła, że stracił miejsce w Bayerze Leverkusen, a potem długo nie mógł znaleźć klubu i zatrzymał się w Zagłębiu Lubin. Niestety, w trzech występach w barwach nowej drużyny wpuścił 10 goli. Po meczu z Kamerunem niewiele można powiedzieć o jego formie, gdyż Matysek właściwie nie musiał interweniować.
Po trzecie - napastnicy Igor Sypniewski i Artur Wichniarek. Temu pierwszemu nie przedłużono zatrudnienia w Grecji i z przymusu został zawodnikiem RKS Famegu Radomsko. Ten drugi - jest czołowym strzelcem II ligi niemieckiej (w ubiegłym sezonie - nawet królem snajperów). A w kadrze jest jedno lub są nawet jeszcze dwa wolne miejsca dla napastników. Obaj występowali przez całą II połowę, ale odegrali niewielką rolę, choć odrobinę bardziej widoczny i pożyteczny był Sypniewski.
Po czwarte - pomocnik Paweł Kaczorowski. Ten był rzeczywiście aktywny, często szarżował po prawej stronie, ale jego wysiłki spełzły na niczym z powodu indolencji innych piłkarzy.
Bez tych obserwacji mecz byłby jałowy, co oznacza, że Polacy z trudem radzili sobie z Afrykanami, a oni z kolei nie mogli się uporać z naszymi piłkarzami. Obie drużyny potrafiły właściwie tylko nawzajem dezorganizować sobie grę. W naszym zespole najlepszym piłkarzem był Tomasz Hajto, a Emmanuel Olisadebe przeszedł obok gry.
Ładnie zaprezentowała się natomiast poznańska publiczność, cała w barwach narodowych i imponująca przygotowaniem pirotechnicznym.
Ireneusz Pawlik, TVP2
 0

Czytaj także